Kto śledzi wystąpienia naszych rządzących w mediach, także tych niezależnych od władzy, musi – po prostu musi – zauważyć, że rosyjska napaść na Ukrainę, to wręcz koło ratunkowe dla naszej totalnie nieudolnej władzy. Koło to władza eksploatuje na sposoby wszelkie, od usprawiedliwiania gigantycznej – dwucyfrowej przypomnijmy – inflacji, jaką nam zgotował rząd wraz prezesem Narodowego Banku Polskiego, Adamem Glapińskim, po „wielki powrót” do teorii związanych z rzekomym zamachem Putina na polski samolot z śp. prezydentem Kaczyńskim i prawie setką innych ludzi na pokładzie. Z „zamachem” poszło nawet łatwo, bo w Polsce nie brak ludzi wierzących w zamach i w Antoniego Macierewicza. Teraz dla wzmocnienia przekazu o „zamachu” pokazano, do jakich zbrodni zdolni są Rosjanie w Ukrainie i dorobiono do tego zręcznie tezę, że skoro potrafią czynić takie zło ukraińskim cywilom, to na pewno nie zawahali się wysadzić polskiego samolotu 12 lat temu. A że nie ma na to dowodów? A to, to jest najlepszy dowód na zamach – bo wybuch zniszczył dowody i dlatego ich nie ma – proste. Nieco gorzej, ale też całkiem nieźle – przy pomocy rządowych i prorządowych mediów – idzie rządzącym zwalanie wszystkich niepowodzeń i „plam” tej władzy na wojnę w Ukrainie. Rosnące ceny? Wina Putina – ale z uwzględnieniem oczywiście Tuska, jako winnego wszystkich niepowodzeń tego rządu – wraz z narracją, że Tusk to przyjaciel Putina. Taki przekaz to takie dwa w jednym w wykonaniu tej władzy. Zająknie się ktoś o afery z kopertowymi wyborami, respiratorami od handlarza bronią, czy o maseczki, co to się zdematerializowały na pokładzie samolotu? – Teraz wojna jest, Putin Ukrainę zaatakował, nie pora teraz mówić o takich sprawach. Wstyd! – tak się nasza władza wyślizguje z takich niezręcznych sytuacji bezczelnie wykorzystując rosyjską agresję na Ukrainę. Ba, nasza władza umie nie tylko „wytłumaczyć” wszystko wojną, ale i zbić na niej kapitał polityczny. W rządowych i prorządowych mediach na okrągło pokazywane jest, jak to rząd wspiera uchodźców. Cóż, my tutaj, na Podkarpaciu, a już szczególnie blisko granicy mieszkający, gdzie nasze miasta są pierwszym przystankiem w Polsce dla uchodźców, dobrze widzimy, jak ta rządowa pomoc dla nich wyglądała i wygląda. Gdyby nie zwyczajnie ludzie dobrej woli, to nie wiadomo, co byłoby z uchodźcami z Ukrainy w pierwszych dniach wojny. Potem rząd „dał” pieniądze na uchodźców dla tych, co ich przyjęli, tylko jakoś „zapomina” je przysłać i przyjmujący uchodźców nie widzą ich do tej pory. Ale za to Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki, a także Andrzej Duda byli w Kijowie. Czy nam się to podoba, czy nie – nasza władza wojną w Ukrainie „gra” ile wlezie. Przykrywa nią swą nieudolność, swój nepotyzm, swoje afery. Robi tak, bo nadal nie brak w Polsce ludzi ślepo w tę władzę zapatrzonych, którym codziennie rządowe i prorządowe media pompują do umysłów propagandową papkę, którą ci bezrefleksyjnie przyjmują. Żyjemy w państwie, gdzie są dwie rzeczywistości – ta prawdziwa i ta kreowana przez władzę. Kto tego nie dostrzega, powinien włączyć tryb: obserwacja i myślenie.
Redaktor Monika Kamińska


