Jeśli ktoś miał nadzieję, że ten rząd chociaż na majówce pozwoli nam zapomnieć o swej nieudolności, to srodze się zawiódł. A miało być tak pięknie: polecieć sobie gdzieś choć na parę dni, pozwiedzać, pobawić się, zapomnieć o tym, co mamy w kraju. Niestety, z tym lataniem mogą być spore problemy, bo konflikt w Polskiej Agencji Ruchu Lotniczego (PAŻP) trwa i nie zanosi się na to, by miał zostać rozwiązany. Politycy partii rządzącej szczują na kontrolerów ruchu lotniczego z Okęcia i Modlina stale podkreślając, że ci chcą gigantycznych podwyżek wynagrodzeń. Jest to najzwyczajniej w świecie ordynarne kłamstwo, nie pierwsze i nie ostatnie kłamstwo tej władzy, które jej elektorat łyknie „jak pelikan” – bo to do siebie ów elektorat ma. Jednak pozostali Polacy mają prawo wiedzieć, jaka jest prawda. A prawda jest taka, że kontrolerzy lotów nie żądają żadnych podwyżek, tylko przywrócenia im wynagrodzeń do poziomu sprzed dwóch lat! Dwa lata temu bowiem, z racji pandemii covid-19 i zmniejszeniem w związku z tym liczby lotów, obniżono im pensje. Wówczas można było uznać to za całkiem logiczny krok: mniej pracują, mniej zarabiają. Jednak liczba lotów wróciła do stanu sprzed pandemii, a pobory kontrolerów – nie. To jednak tylko jedna z kwestii, którą owi kontrolerzy podnoszą. Drugą – wcale nie mniej ważną – jest ich system pracy. W ramach oszczędności wprowadzono niesłychany wręcz system, w myśl którego kontrolerzy pracują solo. Laikowi może to się wydać całkiem normalne, że jakieś obowiązki spoczywają na jednym tylko człowieku, ale kto choć troszkę styczności z lotnictwem miał, ten wie, że jest to pomysł – delikatnie mówiąc – bardzo nieroztropny. Praca kontrolera jest niezwykle odpowiedzialna, a jeden jego błąd może kosztować w jednej sekundzie życie wielu ludzi. Stąd standardem jest, że kontrolerzy pracują we dwójkę, czasem – na większych lotniskach – nawet w trójkę. Podyktowane jest to względami bezpieczeństwa – czego jedna osoba może nie zauważyć, to dostrzeże inna – proste i logiczne. To właśnie względy bezpieczeństwa były, poza przywróceniem normalnego uposażenia, głównym postulatem kontrolerów z Okęcia i Modlina. Teraz rząd twierdzi, że w kwestii normalnych obsad kontrolerów na zmianach PAŻP się z nimi dogadała i kontrolerom chodzi tylko o kasę. To kolejna manipulacja, bo – owszem – niby zaakceptowano postulat o przywrócenia normalnej obsady kontrolerskiej, ale …w żaden sposób nie są one realizowane – czyli kontrolerzy nadal pracują w pojedynkę. A jakie to ignorowanie oczekiwań kontrolerów przez rząd będzie miało konsekwencje? Ano takie, że już od 1 maja 100 kontrolerów z Okęcia i Modlina ma odejść z pracy. PAŻP nie ma możliwości obsadzić tych wakatów innymi osobami, bo
-wbrew temu , co się niektórym wyborcom PiS zdaje – takiego stanowiska nie można obsadzić człowiekiem „z ulicy”, albo partyjnym pociotkiem. Praca kontrolera wymaga unikatowych umiejętności. W związku z tym podjęto decyzję o odwołaniu części lotów, a Okęcie ma być czynne tylko od godz. 9.30 do godz. 17.00. Tak, to nie jest żart! Od maja Port Lotniczy im. Chopina w Warszawie będzie funkcjonował tylko 7 godzin dziennie. Horała i Morawiecki są zadowoleni. Polacy nie będą latali do krajów wrogiej im demokracji – skomentował ów fakt na Twitterze sekretarz generalny PO, Marcin Kierwiński. Natomiast jego zastępca, Paweł Olszewski dodał, że: – Przez 2 lata zwołałem w sprawie PAŻP kilka komisji infrastruktury, zwracaliśmy uwagę na problemy i do czego może doprowadzić szkodliwa polityka Marcina Horały. Rezultat: (…) setki lotów odwołanych. Mieli zamknąć niebo dla ruskich, zamknęli dla Polaków – skwitował. Z kolei dziennikarz i analityk rynku Marek Meissner napisał wprost: – Nikt nie zrobił więcej dla marketingu lotniska Berlin Brandenburg niż polski rząd, likwidując jednym podpisem wszelką konkurencję dla Berlina, jaką było Okęcie – zauważył.
– W ostatnich dwóch dekadach był jeden port lotniczy czynny 8-18 – Mińsk. Jak wiadomo, wszyscy zabijali się, aby tam latać – dodał. Politolog i były europoseł, prof. Marek Migalski także pokusił się o ironiczny komentarz: – Wiadomo, że w większości to wyborcy opozycji wylatują na majówkę. Patrioci (czyli wyborcy PiS) spędzają ją w kraju Piasta, Chopina i Jana Pawła II. Więc o co ten cały raban? By ułatwić życie targowiczanom? Nie bądźcie śmieszni. Słuszną linię ma nasza partia! – kpił na Twitterze. Memy i inne dowcipne wpisy na ten temat wprost trudno zliczyć, ale śmiać się nie ma z czego. Ta sytuacja pokazuje, że nasze państwo „trzyma się na lakierze”. Rządzący nie chcą płacić godziwie kontrolerom, ani przestrzegać norm bezpieczeństwa, ale lekką ręką wydało miliardy złotych na Centralny Port Komunikacyjny w Baranowie, aż się tym zainteresowała NIK, a – przypomnijmy – w tymże Baranowie niczego nie ma! Nic się tam nie dzieje, żadne samoloty nie lądują, ani nie startują. Zarabia za to sowicie – z kieszeni podatnika- minister Horała wraz ze swą ekipą! Kontrolerom nie można płacić za trudną o odpowiedzialną pracę godziwie, a panu Horale trzeba płacić krocie za pilnowanie łąki. Taka jest mentalność tej władzy i ta mentalność się nie zmieni. Zmienić trzeba władzę…
Redaktor Monika Kamińska


