
Od kilku tygodni ceny paliw przyprawiają kierowców o ból głowy. Dziś nikt nie jest w stanie przewidzieć, ile będziemy płacić za kilka miesięcy za autogaz, P95 czy olej napędowy. Mało prawdopodobne jest, aby stawki spadły, a wręcz odwrotnie, może być drożej. – Wiele zależy od sytuacji międzynarodowej, uniezależnienia się od Rosji i siły złotówki – wskazują eksperci.
104 dolary – tyle obecnie kosztuje baryłka ropy naftowej Brent na światowych rynkach. Przed wybuchem wojny w Ukrainie cena ta wynosiła około 88 – 90 dolarów. Od kilku tygodni rynki paliw żyją gigantycznym wstrząsem, którego skutków nie jest w stanie przewidzieć żaden ekonomista. Na początku lutego, dzięki obniżce stawki VAT na paliwa z 23 do 8 proc., cena Pb95 wynosiła jedynie 5,19 zł, a ON 5,23 zł. Już 24 lutego, czyli w dniu ataku Rosji na Ukrainę, stawki na wielu stacjach wzrosły o nawet 60 groszy, a na początku marca za benzynę trzeba było płacić 8 zł, a za litr ON nawet 8,20 zł! Ostatnie kilkanaście dni to „względny spokój cenowy”, lecz kierowcy wciąż muszą sięgać głęboko do portfeli. Obecnie litr Pb95 kosztuje 6,42 – 6,58 zł, litr Pb98 około 6,75 – 6,88, litr ON około 7,15 – 7,31, a litr autogazu 3,60 – 3,69 zł.
LPG niezwykle drogie
26 kwietnia oficjalnie potwierdzono, że Rosja wstrzymuje dostawy gazu do Polski w ramach kontraktu jamalskiego. Czy to wpłynie na ceny autogazu na stacjach paliw? – Gaz LPG sprowadzany do Polski to nie to samo co gaz ziemny, dlatego na ten moment decyzja Rosji o wstrzymaniu dostaw nie dotknie posiadaczy autogazu. Gaz LPG do Polski płynie nadal, ale z pewnością z czasem natrafi na trudności związane z płatnościami i logistyką. To z kolei może wpłynąć na cenę paliwa – mówi dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw e-petrol.pl. – Autogaz już dziś jest droższy niż przed pandemią. Hipotetyczne odcięcie się od tego paliwa z Rosji będzie oznaczać wyższe ceny w Polsce, ale trudno dziś wróżyć z fusów – dodaje.
Ropa naftowa w górę?
Unia Europejska przymierza się do kolejnego pakietu sankcji na Moskwę, w którym znajdzie się „jakąś formę” embarga na rosyjską ropę naftową. Z kolei kilka dni temu prezes PKN Orlen Daniel Obajtek zapewniał, że jeżeli do tego dojdzie, to „koncern się do tego dostosuje.” – Orlen deklaruje, że chce, aby cały proces odchodzenia od rosyjskiej ropy był bezbolesny, lecz pamiętajmy, że dywersyfikacja, to nie model szukania tanich źródeł ropy, a bezpiecznych źródeł. Może być więc drożej. Pozytywne wydaje się być to, że z ropy saudyjskiej, która płynie teraz do Polski, da się uzyskać więcej paliwa wysokomarżowego. Chcąc jednak odciąć się od rosyjskiej ropy szybko, już dziś trzeba przewidzieć, że ceny paliw na pewno by wzrosły. Nikt na to jednak nie jest gotowy w Europie środkowej – tłumaczy dr Bogucki.


