Brak gazu to dla nich katastrofa

Brak dostaw gazu dla jednego z największych producentów szyb samochodowych w Europie oznaczać będzie duże problemy. Fot. Wojciech Kardas / Agencja Wyborcza.pl

Gazprom zakręcił kurek z gazem dla Polski, która nie zgodziła się płacić za surowiec rublami. Rząd uspokaja, że gazu w polskich domach nie zabraknie, ale obawy o czarny scenariusz mają przedstawiciele branży szklanej, dla której brak dostaw gazu oznacza katastrofę i zniszczenie zakładów.

Na prośbę dyrekcji Pilkington Automotive Polska, największego zakładu pracy działającego na styku Świętokrzyskiego i Podkarpacia zorganizowano spotkanie z udziałem parlamentarzystów. Jego tematem były starania o zapewnienie jak największego bezpieczeństwa dla fabryki w zakresie dostaw gazu. Zakłady w Sandomierzu i Chmielowie nie mogą sobie pozwolić na przerwę w dostawie tego koniecznego do produkcji szkła surowca. Gaz jest niezbędny dla utrzymania technologii produkcji, a piec służący do wyrobu szkła pracuje 24 godziny na dobę i nie jest nigdy wygaszany. – Nie jesteśmy w stanie w ciągu 12 godzin wygasić pieca, który ma 2 tysiące ton szkła w temperaturze 1600 stopni Celsjusza. Normalnie to trwa do dwóch tygodni. Ten problem dotyczy całej branży szklarskiej – mówił podczas spotkania zorganizowanego na początku kwietnia w Sandomierzu Jerzy Baran, dyrektor operacyjny Pilkington Polska i wiceprezes Związku Pracodawców Polskie Szkło. – Wstrzymanie dostaw gazu do fabryki szkła, oznacza fizyczne zniszczenie obiektu i to w stopniu nieodwracalnym.
Zagrożenie braku dostaw gazu jest dla zakładu realne, bo jak tłumaczył dyrektor Baran, wynika ono z zapisów rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie sposobu i trybu wprowadzania ograniczeń w poborze gazu ziemnego. Wprowadzenie 11 i 12 stopnia zasilania oznacza, że zakład zostanie całkowicie pozbawiony dostaw gazu.
Bezpieczeństwo branży szklarskiej mogą zapewnić tylko zmiany prawne, które będą ją przed brakiem dostaw gazu zabezpieczać ustawowo. Spotkanie w Sandomierzu odbyło się cztery tygodnie temu, kiedy wizja zakręcenia kurka z gazem przez Gazprom była może realna, ale wydawało się, że nie powinno do niego dojść. Teraz, gdy odcięto Polskę od rosyjskiego gazu, w Sandomierzu i Chmielowie sytuacja robi się bardziej niebezpieczna.

Dwa rozwiązania

Przedstawiciele Pilkington Automotive Polska proponują dwa rozwiązania. Pierwsze zakłada zmianę przepisów, tj. wprowadzenie przemysłu szklarskiego na listę odbiorców chronionych. Druga opcja zakłada sposób interpretacji obowiązujących przepisów – tak, aby w branży szklarskiej stopień 10 był maksymalnym możliwym do wprowadzenia stopniem ograniczenia. Gwarantuje on minimalne, ale bezpieczne dla zakładu ilości gazu. Pilkington Automotive Poland produkuje rocznie 9 mln szyb do samochodów, w sumie jest to ok. 10 proc. rynku europejskiego. Tylko w Sandomierzu zatrudnia około 1500 osób, kolejnych kilkaset osób zatrudnionych jest w Chmielowie na Podkarpaciu.
Portal money.pl podawał po decyzji Gazpromu, że Polska może uniezależnić się od rosyjskiego gazu m.in. dzięki uruchomieniu systemu gazociągów Baltic Pipe. Gaz ma nim płynąć z norweskich złóż. Infrastruktura ma zacząć działać w październiku 2022 roku. Początkowa przepustowość gazociągów będzie wynosić ok. 2-3 mld m3 w ujęciu rocznym.
Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa zapewnia natomiast, że „Polska posiada niezbędne rezerwy gazu oraz źródła dostaw, które chronią nasze bezpieczeństwo – od lat skutecznie uniezależnialiśmy się od Rosji. Nasze magazyny są napełnione w 76 proc. Nie zabraknie gazu w polskich domach”. Obecni w Sandomierzu parlamentarzyści Andrzej Cyrański oraz Marzena Okła-Drewnowicz i Marek Kwitek zapewniali, że będą o problemie branży szklarskiej rozmawiać z innymi posłami i skierują temat do komisji energii.

mrok