
Spośród ponad 800 tys. osób w wieku poniżej 18 lat, które przybyły do Polski z Ukrainy, w ciągu pierwszych 2 miesięcy zaszczepiło się zaledwie 3400 osób, w tym około 2600 przeciwko COVID-19 – usłyszeli posłowie podkomisji ds. zdrowia publicznego, od przedstawiciela Ministerstwa Zdrowia. To oznacza, że szczepienia wynikające z Programu Szczepień Ochronnych (PSO) wykonano co najwyżej u 800 osób, czyli 0,1 proc. uprawnionych. Jak uchodźców zachęcić do szczepień? Eksperci proponują, by wymóg zaszczepienia obowiązywać przy zapisie do żłobka czy szkoły albo był warunkiem otrzymania świadczeń socjalnych.
Ministerstwo Zdrowia deklaruje gotowość do objęcia szczepieniami uchodźców, co zapewnia im zresztą specustawa. Problemem mogą być oprócz niechęci Ukraińców, niestabilne zapasy szczepionek, bo szczepionek od czasu do czasu brakowało już przed wybuchem wojny w Ukrainie. Występowały braki np. szczepionki skojarzonej przeciwko odrze, śwince i różyczce, błonicy, tężcowi i krztuścowi, polio, ospie, wzw typu B.
W tej chwili szczepienia obowiązkowe wynikające z PSO obejmują 14 chorób zakaźnych, a za nadzór nad wykonaniem szczepień obowiązkowych odpowiadają lekarze POZ we współpracy z Państwową Inspekcją Sanitarną, a w przypadku uchylania się rodziców i opiekunów „uruchamia się różne działania”. Na początku edukacyjne, potem finansowe. Ministerstwo Zdrowia deklaruje podjęcie działań edukacyjnych skierowanych do osób z Ukrainy: na ręce ministra edukacji i nauki skierowano list, w którym minister zdrowia tłumaczy, dlaczego szczepienia są potrzebne, ważne i bezpieczne. Zostanie on również przekazany rodzicom dzieci uczęszczających do żłobków i przedszkoli. Dr hab. n. med. Ernest Kuchar, pediatra i specjalista chorób zakaźnych przypomniał, że Polska już utraciła odporność zbiorowiskową przeciwko odrze i to niezależnie od małego odsetka zaszczepionych wśród uchodźców. Apelował o to, by służby sanitarne i ministerstwo nie usypiały się informacjami, że w tej chwili nie ma wielu sygnałów o występowaniu chorób zakaźnych wśród uchodźców. – To jest jak wysuszony stóg siana. Dopóki nie ma iskry, nic się nie dzieje. Jak pojawi się jedna iskra, zapłonie – przestrzegał. Zarówno on jak i prof. Teresa Jackowska, konsultant krajowa ds. pediatrii opowiedzieli się zdecydowanie za tym, by bezwzględnie przestrzegać zasady o konieczności wykonania szczepień przed przyjęciem dziecka do żłobka, przedszkola lub szkoły. Doc. Kuchar zasugerował też, że wypełnienie obowiązku szczepień powinno być warunkiem otrzymania świadczeń socjalnych.
Anna Moraniec


