Emocje gwarantowane

Dziś Developres BELLA DOLINA zmierzy się w drugim meczu finałowym (rywalizacja toczy się do 3 zwycięstw)
z obrońcą mistrzowskiego tytułu Grupą Azoty Chemikiem. W pierwszym po tie-breaku wygrały policzanki. Jeśli powtórzą to teraz na Podpromiu, to przed trzecim meczem u siebie (8.05.) będą w komfortowej sytuacji.

Wydaje się więc, że przewaga psychologiczna jest po stronie dziewięciokrotnych mistrzyń Polski, które mają ten komfort, że jak przegrają, to rywalizacja zacznie się niejako od nowa, natomiast jeżeli wygrają, to wówczas Developres BELLA DOLINA przy wyniku 0-2 z nożem na gardle pojedzie do Polic na mecz numer trzy. – Oczywiście, że jest presja, ale my cały sezon się z nią mierzymy – mówi Bartłomiej Dąbrowski, II trener wicemistrzyń Polski. – Odkąd zaczęliśmy przygotowania, to wiedzieliśmy, że będziemy grać na każdym froncie i przyjdą bardzo trudne mecze dla naszych dziewczyn, które są bardzo młode. Nie każda grała na takim etapie rozgrywek w jakim jesteśmy teraz. Presja była cały czas i jej się nie boimy. W poprzednim sezonie mieliśmy mniej presji i przegraliśmy w finale trzy mecze z rzędu. Nawet jakbyśmy zaczęli od zwycięstwa w Policach to i tak ten mecz czwartkowy byłby bardzo ciężki. Moim zdaniem to są dwa najlepsze zespoły w Polsce. Od lat to tak wygląda, że rywalizacja kończy się na pięciu setach i kto wie, czy teraz nie będzie podobnie. Z naszej strony panuje spokój. Wiemy, że Chemik zagrał bardzo dobrze, a my nie graliśmy źle, no może poza tymi dwoma pierwszymi setami. To był mecz walki i nie ma żadnej paniki, że nie mamy formy, źle się czujemy, czy że cokolwiek jest nie tak. Ten mecz to nowa historia i nowe granie. Wierzę, że będzie cała hala kibiców, która nam pomoże tak jak do tej pory, bo na to bardzo mocno liczymy. Może być i kolejny tie-break, ważne, żeby trzy wygrane sety były po naszej stronie – mówi II trener ekipy z Rzeszowa, która w pierwszym meczu finałowym największy problem miała z zatrzymaniem serbskiej atakującej, Jovany Brakocević.
– To jest wybitna siatkarka, nie jak każda inna – mówi Dąbrowski. – Może grać słabiej, albo mniej być widoczna w trakcie meczu, natomiast przychodzi najważniejszy jego moment, piłka jest do niej i ręka nie drży. Strzela po kierunku mocno, czy wykonuje trzy zagrywki, których nie wykonywała wcześniej przez pięć setów. Trzy razy strzela do linii i set się rozjeżdża. To są właśnie te osobowości siatkarskie. Jest największą gwiazdą naszej ligi i grać przeciwko niej jest dużym zaszczytem. Fajnie jak można ją kontrolować w trakcie meczu. Trzeba brać poprawkę na to, że to jest siatkarka, która w najważniejszym momencie będzie grała dobrze. Chemik to nie tylko Jovana, bo to jest kompletny zespół na każdej pozycji. Więcej szans dostaje Martyna Czyrniańska, która prezentuje się bardzo dobrze podobnie jak Martyna Łukasik, świetna libero i środkowe bardzo dobre itd. Nastawiamy się na bardzo ciężki mecz, a takich w tym sezonie graliśmy mnóstwo i nie ma z naszej strony strachu czy obawy. Wyjdziemy i będziemy się bić – mówi Dąbrowski. W ekipie z Polic do końca sezonu nie zagra rozgrywająca Marlena Kowalewska, która w trakcie pierwszego finału zerwała więzadła i czeka ją zabieg, a później kilka miesięcy rehabilitacji. W tej sytuacji na rozegraniu w Chemiku gra Brazylijka Naiane De Almeida Rios. – Mało grała w tym sezonie. Będziemy analizować jej grę, a w trakcie meczu dostosowywać się do tego. Przygotowujemy się na kolejną bitwę w tym sezonie. Chciałbym, żeby Podpromie było pełne po brzegi bo gra się fantastycznie. Pamiętam nasz mecz z Vakifbankiem czy Kaliningradem, gdzie był prawie ful. To niesamowicie niesie zespół. Na to liczę, że tak będzie w tym meczu, a na koniec te trzy sety wygrane będą po naszej stronie – uśmiecha się Dąbrowski.
Dobrej myśli jest również Dominika Witowska. Środkowa Developresu BELLA DOLINA pojawiła się na boisku w pierwszym meczu finałowym w Policach w trakcie IV seta i miała 100 proc. skuteczność w ataku (5 na 5), dokładając do tego asa serwisowego i blok. – Szkoda tylko, że nie udało się wygrać. Miejmy nadzieję, że to wpłynie na nas pozytywnie teraz i zmobilizuje jeszcze bardziej. Zwłaszcza, że teraz gramy na naszym terenie. Myślę, że to rywalkom będzie ciężej – mówi Witowska, która w końcówce sezonu może być asem w talii trenera Stephana Antigi. – W tym momencie dziewczyny z Polic nie wiedzą jak się do mnie przygotować, bo nie znają mnie zbytnio z boiska. Nie wiedzą na odprawach jak przygotować się w bloku i obronie, więc może faktycznie jestem tym asem – uśmiecha się środkowa ekipy z Rzeszowa, która podkreśla ogromna rolę, jaką odgrywa w zespole z Polic, Jovana Brakocević. – To Serbka przechyliła zwycięstwo na korzyść swojego zespołu i poprowadziła go do zwycięstwa w tym kluczowym momencie. Bo w poszczególnych elementach nie było wielkiej różnicy. Wszyscy niby wiedzą, jak ona gra itd., ale ciężko jest ją zatrzymać. To jest fenomen tej zawodniczki, że pomimo wieku i zmęczenia w tych najważniejszych momentach nie zawodzi. To jest jej gigantyczna wartość dla tego zespołu. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach uda się nam ją zatrzymać właśnie w tych kluczowych momentach – mówi Witowska, która nie wyklucza, że po raz kolejny rywalizacja z mistrzyniami Polski zakończy się tie-breakiem. – Miejmy nadzieję, że będzie on już na naszą korzyść. Zapowiada się kolejny bardzo ciężki mecz ale dla kibiców na pewno ciekawy i emocjonujący – kończy środkowa Developresu BELLA DOLINA, która w tym sezonie w różnych rozgrywkach rozegrała już łącznie 14 pięciosetowych meczów, z czego przegrała tylko dwa. Natomiast na trzynaście poprzednich konfrontacji zespołów z Rzeszowa i Polic licząc też Puchar Polski i Superpuchar tylko trzy nie zakończyły się tie-breakiem.

DEVELOPRES – CHEMIK
czwartek, godz. 17.30
(transmisja Polsat Sport)

Rafał Myśliwiec