
Sąd Okręgowy w Rzeszowie skazał 41-letniego Marcina G. za zabójstwo 27-letniego Kacpra M. i usiłowanie zabójstwa jego rówieśnika Krzysztofa K. na 13 i pół roku więzienia. Oskarżyciel złożył apelację i chce dla sprawcy wyższego wyroku. Obrońca wnioskuje o obniżenie kary.
Do tragicznych zdarzeń doszło w środę, 9 października 2019 roku około godziny 20.40 na ulicy Jagiellońskiej w Rzeszowie. Jak ustalili śledczy, 27-letni Kacper M. razem ze swoim kolegą i rówieśnikiem Krzysztofem K. wracali z jednego z pubów w centrum miasta. Pod sklepem monopolowym na ulicy Jagiellońskiej między nimi, a dwójką przypadkowo spotkanych mężczyzn – 39-letnim wówczas Marcinem G. i jego 35-letnim kompanem Pawłem S., doszło do sprzeczki.
– Sprzeczka przerodziła się w szarpaninę, podczas której jeden z mężczyzn ostrym narzędziem ugodził dwóch pozostałych uczestników zdarzenia – relacjonowała wówczas Komenda Miejska Policji w Rzeszowie.
Zaatakowani mężczyźni początkowo nie odczuli odniesionych obrażeń. Zdołali o własnych siłach dotrzeć w pobliże Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie. Tam, Kacper M. stracił przytomność, a jego kolega zauważył, że na kurtce ma krew i też został ranny.
Pierwszej pomocy udzielili im przypadkowi przychodnie oraz policjanci. Obaj mężczyźni zostali przewiezieni do szpitala. Okazało się, że Kacper M. otrzymał dwa ciosy w klatkę piersiową, jego kolega został ugodzony nożem w ramię i nerkę.
Kacper M. trafił do szpitala w krytycznym stanie. Przez kilka dni był w śpiączce. Jego życia mimo wysiłków lekarzy nie udało się uratować, mężczyzna zmarł po trzech dniach w sobotę nad ranem. Obrażenia a jego kolegi okazały się mniej groźne. Krzysztof K. po leczeniu opuścił szpital.
Poszukiwania sprawców trwały dwie doby. Dzień po zdarzeniu, w czwartek przed godziną 22. policjanci zatrzymali 35-letniego Pawła S. Dzień później przed godziną 9. w pobliżu budynku Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie funkcjonariusze zatrzymali 39-letniego Marcina G. Mężczyzna przyznał mundurowym, że zamierzał sam oddać się w ręce policji. Po przesłuchaniu Paweł S. został zwolniony do domu. Jak ustalili śledczy, mężczyzna nie brał udziału w bójce.
Marcinowi G. prokuratura postawiła dwa zarzuty: zabójstwa Kacpra M. i usiłowania zabójstwa Krzysztofa K. Mężczyzna nie przyznał się do stawianych mu zarzutów, twierdził, że nie pamięta zajścia. – Marcin G. złożył bardzo obszerne wyjaśnienia, ale nie dotyczyły one zajścia, a jego dzieciństwa i trudnych warunków, w jakich dorastał – powiedziała nam sędzia Brygida Gradkowska-Ferenc, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Rzeszowie.
W toku śledztwa powołani zostali biegli, którzy orzekli, że Marcin G. w chwili popełnienia czynu był poczytalny i miał zdolność pokierowania swoim postępowaniem. Sąd uznał, że nie ma jednak dowodów na to, że sprawca zaatakował dwóch 27-latków z zamiarem pozbawienia któregokolwiek z nich życia.
– Z przeprowadzonego postępowania i opinii biegłych wynika, że spożyty przed zdarzeniem alkohol spowodował odhamowanie emocjonalne i wyzwolił impulsywne zachowanie oskarżonego – wyjaśnia sędzia Brygida Gradkowska-Ferenc.
Marcin G. za zabójstwo i usiłowanie zabójstwa z zamiarem ewentualnym został skazany na 13 i pół roku pozbawienia wolności. Na poczet kary sąd zaliczył czas, jaki mężczyzna spędził w areszcie. Sprawca ma też wypłacić rodzinie zmarłego Kacpra M. łącznie 120 tysięcy złotych zadośćuczynienia i 15 tys. zł zadośćuczynienia Krzysztofowi K.
Zarówno oskarżyciel, jak i obrońca Marcina G. nie zgodzili się z wyrokiem sądu i wnieśli apelację do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. Prokuratura żąda podwyższenia wyroku, obrona wnioskuje o jego obniżenie.
Marcin G. od maja 2018 roku był ochotnikiem w 3. Podkarpackiej Brygadzie Obrony Terytorialnej. To od wtedy miał przy sobie nosić nóż, którym później zaatakował dwóch 27-latków. Zaraz po tym, kiedy usłyszał prokuratorskie zarzuty, został wydalony z Wojsk Obrony Terytorialnej.
Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna przed popełnieniem czynu „w związku z problemami emocjonalnymi, mającymi źródło w sytuacjach zawodowych” korzystał z pomocy psychoterapeuty.
Marcin G. nie był wcześniej karany, prowadził ustabilizowany tryb życia.
Martyna Sokołowska


