Nie przestaniemy pomagać uchodźcom!

Spotkanie w Centrum Pomocy Humanitarnej przy ul. Lwowskiej w Przemyślu. Odpowiadając ukraińskiej wolontariuszce Prezydent Wojciech Bakun zaprzeczył temu, co mu zarzucała. Fot. Archiwum

Kilka dni temu pracująca w Centrum Pomocy Humanitarnej ukraińska wolontariuszka zarzuciła prezydentowi Przemyśla, Wojciechowi Bakunowi, że „prowokuje kryzys humanitarny w mieście próbując pozbyć się uchodźców z Przemyśla”. Dowodem na to miało być zmniejszenie intensywności przysyłania uchodźców do Centrum Pomocy Humanitarnej przy dawnym Tesco przy Lwowskiej. Mowa była nawet o zamiarach likwidacji CPH przez miasto. Wojciech Bakun stanowczo zaprzeczył tym zarzutom w rozmowie z wolontariuszką na Facebooku, a w rozmowie z mediami wyjaśnił zasady funkcjonowania centrum przy Lwowskiej.

– Wczoraj, dużo osób, które przybyły z granicy, leżało na zimnej podłodze na dworcu kolejowym w Przemyślu. Dzieci spały pod drzwiami na rękach rodziców – pisała kilka dni temu ukraińska wolontariuszka na swoim profilu Facebookowym. – W tym czasie Centrum Pomocy Humanitarnej Tesco, które znajduje się 20 minut autobusem od dworca, pozostało w połowie puste, a zmieścić może około 1,5 tys. osób – podkreślała. – Stało się to z powodu decyzji prezydenta Przemyśla Wojciecha Bakuna, który prowokuje kryzys humanitarny w mieście, próbując pozbyć się uchodźców z Przemyśla – zarzuciła włodarzowi miasta wolontariuszka. – Jego polityka rujnuje dobrą infrastrukturę Tesco, gdzie wolontariusze z kilkudziesięciu państw pracują nad wysyłaniem uchodźców do innych krajów – przekonywała. – Wielu uchodźców nie może z tej pracy skorzystać, bo utknęli na dworcu kolejowym. Jak tak dalej pójdzie, to Tesco będzie zamknięte, rzekomo z powodu tego, że uchodźcy już nie przyjeżdżają. Ale rzeczywiście będą cierpieć na dworcu bez normalnego zakwaterowania i wsparcia po długiej drodze – przestrzegała wolontariuszka.
Włodarz Przemyśla stanowczo zaprzeczył zarzutom wolontariuszki wyjaśniając, że uchodźcy na dworcu, o których pisała, oczekiwali na pociąg do Kijowa. Nie było zatem sensu przewozić ich do CPH, a następnie znowu na dworzec. Wolontariuszka z kolei przedstawiała kolejne argumenty apelując przy tym do „nieuważnych dziennikarzy”, by zainteresowali się poruszonym przez nią tematem.
Zapytaliśmy zatem przemyski magistrat o rzekome plany likwidacji Centrum Pomocy Humanitarnej przy Lwowskiej oraz poprosiliśmy o komentarz do zarzutów stawianych przez wolontariuszkę. – Informacje o zamknięciu Centrum Pomocy Humanitarnej w budynku po dawnym Tesco są nieprawdziwe – zapewnił Kamil Krukiewicz z Urzędu Miejskiego w Przemyślu. – Od początku konfliktu na Ukrainie, punktem recepcyjnym dla Miasta Przemyśl jest dworzec kolejowy. Centrum Pomocy Humanitarnej przy ul. Lwowskiej 36 przez cały czas funkcjonuje jako punkt pomocowy dla Punktu Recepcyjnego na przemyskim dworcu – przypomniał. – W momencie zagospodarowania wszystkich miejsc na punkcie przy dworcu PKP, uchodźcy kierowani są do CPH. Logistyka CPH ma zapobiec mieszaniu się osób wracających na Ukrainę z osobami uciekającymi z terenu objętego konfliktem – podkreślił K. Krukiewicz.
Od początku rosyjskiego ataku na Ukrainę przez Przemyśl przewinęło się ponad milion uchodźców. Część z nich wyjechała z miasta do innych miast Polski, część do innych krajów, a część pozostaje w Przemyślu i jego okolicach, goszcząc w domach miejscowych mieszkańców. Warto dodać, że stosunkowo niewielki Przemyśl stał się swoistym światowym centrum wolontariatu przyjmując serdecznie uchodźców wojennych i starając się ze wszystkich sił zapewniać im wszelką możliwą pomoc.

Monika Kamińska