Elektrownia Ostrołęka „To przekręt na 1,3 miliarda zł!”

„Dwie wieże Kaczyńskiego”’ – niedokończona budowa kolejnego bloku węglowego elektrowni w Ostrołęce (zdjęcie wykonano w marcu 2021 r.). W czwartek posłowie opozycji Dariusz Joński (nz. z lewej) i Michał Szczerba mówili
o gigantycznych stratach i przekręcie na kwotę 1,3 mld zł związanych z całą inwestycją.
Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl, Sławomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl

Dwaj posłowie z KO, Dariusz Joński i michał Szczerba znów „złośliwie” przeprowadzili kontrolę poselską. Tym razem
w Elektrowni Ostrołęka, która miała być kolejną sztandarową inwestycją PiS-u, a okazała się jak zwykle kompletnym „niewypałem”. I jak zwykle bardzo kosztownym. – Mówimy o gigantycznych stratach i przekręcie na kwotę 1,3 mld zł
– poinformowali w czwartek (19 maja) na antenie TVN24 Szczerba i Joński. A co na to wyborcy PiS? Nic, bo najpewniej wcale nie wiedzą o tej aferze. Dlaczego? Bo w rządowej telewizji o tym się nie mówi!

Przypomnijmy: Pomysł na budowę nowego bloku węglowego zrodził się w 2009 r., zatem podczas rządów PO – PSL. Jednak we wrześniu 2012 r. spółka Energa wstrzymała wszelkie prace. Powodem były pieniądze. Spółka nie mogąc pozyskać funduszy na tę inwestycję z rynku uznała, że budowę może kontynuować tylko z partnerem strategicznym. W 2015 r. podczas swej kampanii wyborczej kandydat PiS na prezydenta RP, Andrzej Duda nazwał wcześniejsze jej zatrzymanie zbrodnią.
– Od samego początku mówimy o tym, że PiS zaczęło używać tego projektu w kampaniach wyborczych od 2015 r. Dzisiaj widzimy, że rozpoczęcie w 2016 r. tej inwestycji, to była zbrodnia
– powiedział podczas transmitowanej w TVN24 konferencji poseł KO, Michał Szczerba.

Miało być tak pięknie

Gdy PiS doszło do władzy postanowiło zrobić z Elektrowni Ostrołęka swoją sztandarową inwestycję. W 2018 r. minister energii Krzysztof Tchórzewski przekonywał, że inwestycja ma być zakonczona w ciągu 5 lat.
– Ma to być największa inwestycja we wschodniej Polsce od 30 lat. (…) Ona będzie elementem bezpieczeństwa części Polski wschodniej, bo nasza część kraju tego bezpieczeństwa energetycznego do tej pory była pozbawiona. Pilnujmy tego wszyscy i dopilnujcie tego, aby ta elektrownia w Ostrołęce w naturalny sposób została wybudowana i w terminie – upajał się swoimi słowami ówczesny minister energii.
Jak tego pilnowano podsumował trafnie poseł KO, Dariusz Joński: – Zadziwiające jest to, kto budował elektrownię – stwierdził podczas konferencji. – Prezesem spółki został najpierw Edward S., ale ministerstwo powierzyło ją człowiekowi, który wcześniej zajmował się importem ruskiego węgla. Ponad 800 tys. ton importował z Rosji
– zdradził Joński. – To on w imieniu rządu zajął się budową tej elektrowni, dopiero jak się pojawiły zarzuty, został zatrzymany – podkreślił poseł KO.
PiS zapowiadało, że inwestycja zostanie skończona w ciągu 5 lat, ale już wiosną 2020 r. budowę zawieszono, zaś rok później przystąpiono do rozbiórki tego co wybudowano. Oczywiście rządzący się tym nie „chwalili”. Ot taka zwyczajna sprawa: nie wyszło, to się rozbierze i po co o tym mówić.

Ponad miliard zł straty

A tymczasem, jak ujawnili w czwartek posłowie Joński i Szczerba, ta kolejna nietrafiona inwestycja rządu kosztowała nas krocie. – To nie była łatwa kontrola poselska – przyznał M. Szczerba. – Dotyczyła wielu instytucji, była wielowątkowa. To nie tylko instytucje rządowe, ale również spółki, do których nie wszystkich mieliśmy dostęp. Analizowaliśmy również komunikaty – precyzował poseł KO. – Zebraliśmy te informacje w całość i chcemy powiedzieć o przekręcie. W tej sprawie pojawia się bezpowrotna strata, którą oszacowaliśmy na 1,3 mld zł. kłamstwa używane w kampaniach wyborczych, porażający nepotyzm, który dokładnie zdiagnozowaliśmy oraz nieodpowiedzialność, ponieważ w kontekście bezpieczeństwa energetycznego inwestowano w blok węglowy, prawdopodobnie opierając go w całości na imporcie rosyjskiego węgla – mówił dodając, że inwestycja była prowadzona wbrew logice gospodarczej, ekologicznej i klimatycznej.
Z kolei poseł Dariusz Joński mówił o kosztach tego rządowego niewypału dla każdego z nas. – Ta inwestycja zakończyła się gigantycznymi stratami i przekrętem na kwotę jednego miliarda trzystu milionów złotych. Jest pytanie, kto za to zapłacił. Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, zapłaciliśmy my wszyscy w rachunkach za prąd. Każdy z nas płacąc za prąd do jednej z dwóch spółek, która sfinansowała ten miliard trzysta milionów – przypomniał Joński. – Każda rodzina zapłaciła prawie 220 zł tylko i wyłącznie za to, żeby PiS wygrał nie tylko wybory w Ostrołęce, ale również w całej Polsce – zauważył poseł KO.

Prawie 14,5 tys.złotych pensji

Warto też wiedzieć, że sama inwestycja to nie wszystko. Praca w spółkach zarządzających Elektrownią Ostrołęka była bardzo opłacalna. Oczywiście była to praca dla swoich. Tylko w latach 2017 – 2019 koszty ogólnego zarządu w Elektrowni Ostrołęka Sp. z o.o. to prawie 20 mln zł. W spółce budującej Ostrołękę zatrudnionych było ponad 40 osób, a w 2019 r. średni koszt zatrudnienia tam sięgał 14,6 tys. zł na osobę. O tym ile można było zarobić na tym PiS-owskim „niewypale” mówi oświadczenie majątkowe byłego prezydenta Ostrołęki. W swoim oświadczeniu majątkowym zadeklarował on, że w 2020 r. zarobił w Elektrowni Ostrołęka Sp. z o.o. 390 tys. zł brutto. Tylko pozazdrościć takich zarobków. A inwestycja, na którą poszły także przecież te pieniądze… nie istnieje.
Posłowie Joński i Szczerba jak zwykle spisali się dobrze podczas swej kolejnej już wspólnej kontroli poselskiej. Cóż, gdy za ten przekręt rządzących, jak i za poprzednio ujawnione, nikt na razie nie odpowie. Zmienić to możemy tylko my, wyborcy, odbierając władzę w naszym kraju obecnie rządzącym. A tymczasem w rządowej telewizji trwa festiwal sukcesów PiS…

Monika Kamińska