
Niemal dokładnie roku temu oddano do użytku główną płytę boiska Stadionu Miejskiego w Rzeszowie. Nowa murawa była przygotowana z myślą o grających na szczeblu centralnym piłkarzach Apklan Resovii i Stali Rzeszów. Położona nawierzchnia z systemem podgrzewania została wykonana wg najnowszych standardów, jednak dziś jej wizualny stan – delikatnie mówiąc – odbiega od innych tego typu boisk, jak chociażby w niedalekim Mielcu, gdzie zieleń trawy wprost bije po oczach.
Pierwszy, choć mały defekt murawy nastąpił już po kilku miesiącach, we wrześniu ub.r. Piłkarze Stali Rzeszów grali z Radunią Stężyca, a po meczu o boisku wypowiadał się trener rzeszowian, Daniel Myśliwiec.
– Mieliśmy bardzo trudne warunki, jeżeli chodzi o samą pogodę i to, że, niestety, na naszym stadionie awarii uległ system nawadniania – mówił szkoleniowiec biało-niebieskich. Następny dużo większy problem wystąpił w przypadku spotkania Apklan Resovia – Miedź Legnica. Zaplanowany na 17 września mecz nie doszedł do skutku, z… powodu zalania murawy po opadach deszczu. Jak się okazało, w tym przypadku zawiódł drenaż. – Odwołanie meczu z powodu nasiąkniętej murawy nie powinno mieć miejsca – komentował całe zdarzenie Konrad Fijołek, prezydent Rzeszowa.
Miało być boisko, a jest… pastwisko
Kolejną usterkę zgłosili nasi Czytelnicy, obecni na ostatnim meczu Stali Rzeszów z Lechem II Poznań oraz oglądający to spotkanie w telewizyjnej transmisji. – Obserwując mecz w gronie znajomych, naszą uwagę zwróciło kilka widocznych szarych „plam” na boisku. Biorąc pod uwagę, że płyta używana jest od roku, jest to zjawisko niepokojące tym bardziej że jeździmy też na mecze do Mielca i tam murawa jest w całości zielona oraz równa jak stół – słyszymy. W mailu, który dotarł do naszej redakcji, kibic pisze z kolei: „To wstyd, że takie pastwisko widzieli kibice w całej Polsce. Jakoś w innych miastach piłkarskie murawy wyglądają o niebo lepiej, niż ta w Rzeszowie”.
Trawa nie zdążyła się zazielenić
Aby wyjaśnić sprawę, zwróciliśmy się w tej kwestii do ratusza. – Stan murawy na Stadionie Miejskim w Rzeszowie jest przez nas kontrolowany na bieżąco – podkreśla Bartosz Gubernat z kancelarii prezydenta Rzeszowa. – Różnice w kolorze trawy w kilku miejscach są przejściowe i wynikają wyłącznie z faktu, że trawa nie zdążyła jeszcze na całej powierzchni boiska nabrać wiosennego koloru i świeżości. Przewidujemy, że stanie się tak w ciągu dwóch, trzech tygodni – wyjaśnia nasz rozmówca. Wygląda zatem na to, że murawa stadionu przy ul. Hetmańskiej jest wyjątkiem na skalę kraju, bowiem biorąc pod uwagę, że niedługo zaczyna się czerwiec, większość trawników, w tym te miejskie i przydomowe, już dawno zdążyły się porządnie zazielenić. Od przedstawiciela władz miasta, które jest właścicielem stadionu, usłyszeliśmy również, że boisko nie ma innych defektów. – Co do podgrzewania płyty – jest ono oczywiście sprawne i podczas tegorocznych meczów było z powodzeniem używane. Zarówno do systemu ogrzewania, jak i trawy, sportowcy rozgrywający tutaj mecze nie zgłaszają żadnych uwag.
5-letnia gwarancja
Wyjaśnienie magistratu może dziwić, bo choćby wspomniana murawa na stadionie w Mielcu od dawna ma odpowiedni kolor na całej długości i szerokości boiska. Może zatem warto podpytać właśnie w Mielcu, jak należy dbać o stadionową trawę, by nie była ona powodem wstydu zarówno dla kibiców, jak i miasta. Tak czy inaczej, za kilka tygodni przyjrzymy się stanowi murawy na obiekcie miejskim w Rzeszowie, która – jak podkreśla Bartosz Gubernat – w przypadku dalszych wad będzie mogła być poprawiona. – Przypomnę, że płyta boiska jest objęta 5-letnią gwarancją i w razie jakichkolwiek problemów, mamy możliwość wezwania wykonawcę do usunięcia potencjalnych usterek – podsumowuje.
Łukasz Szczepanik


