15-letni geniusz z Jarosławia

Filip ma zaledwie 15 lat, a jest już wynalazcą niezwykłej klawiatury, która pomoże funkcjonować osobom z niedowładem rąk i nóg. Fot. Bogusław Piękoś

Rozmowa z Filipem Piękosiem, uczniem I klasy programistów Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Jarosławiu.

Jest bardzo skromny i niebywale zdolny. Koledzy z Zespołu Szkół Technicznych
i Ogólnokształcących w Jarosławiu nazywają go geniuszem. 15-letni Filip Piękoś nie lubi tego określenia,
choć skonstruował rewelacyjne i tanie urzadzenie, które ma szansę ułatwić życie osobom niepełnosprawnych. Nastolatek czeka na opatentowanie wynalazku.

– Jak zaczęła się Twoja przygoda z informatyką, komputerami?
– Już od wczesnych lat dziecięcych interesowałem się wszelkimi rozwiązaniami technicznymi. Mój tata i dziadek skończyli szkoły elektrotechniczne, więc w domu zawsze było dużo różnych urządzeń elektrycznych i elektronicznych, a zwłaszcza komputerów. Rodzice pozwalali mi bawić się tym wszystkim. Gdy byłem mały szczególną przyjemność sprawiała mi zabawa kablami sieciowymi oraz routerami i access pointami, które pozwalają nam na dostęp do Internetu. Łączyłem ze sobą bardzo dużo kabli. Przeprowadzaliśmy się czasem i za każdym razem trzeba było uzyskać dostęp do Internetu, żeby był w całym domu. Za każdym razem pomagałem tacie łączyć instalację i konfigurować routery. W Szkole podstawowej rozwijałem zainteresowania informatyką, programowaniem i wszystkimi technicznymi rozwiązaniami. Obecnie uczę się w najlepszym technikum w moim mieście, w klasie programistycznej i dzięki temu poczyniłem bardzo duże postępy.

– Fascynujesz się klawiaturami?
– Tak. Teraz jestem w stanie zaprojektować i wykonać dowolną klawiaturę z dowolną liczbą przycisków w dowolnym ułożeniu, tak żeby pracującemu przy niej było jak najbardziej wygodnie. Oczywiście programowalną, czyli każdy klawisz może pełnić dowolną zaprogramowaną funkcję.
Gdy nastała moda na customowe klawiatury postanowiłem zbudować taką dla siebie, gdyż fascynują mnie klawiatury komputerowe. Mam dużą wiedzę na ich temat. Zaprojektowałem własną od podstaw, zaprojektowałem schemat i płytkę drukowaną, czyli PCB.

 – Co było inspiracją do stworzenia tego wynalazku?
– Niegdyś naszymi sąsiadami byli bardzo mili państwo z dziećmi, a pan Czesław był niepełnosprawny. Cierpiał na stwardnienie rozsiane, ale mimo postępującej choroby pracował przy komputerze. Żona spinaczem mocowała mu do daszka czapki odwrócony ołówek, a on wystukiwał gumką od ołówka poszczególne klawisze na klawiaturze. To była bardzo ciężka praca, ale w ten sposób zapracował sobie na nowy dom i samochód do transportu osoby niepełnosprawnej. Pewnego dnia przypomniałem sobie o panu Czesławie i wpadł mi do głowy pomysł sterowania klawiszami bez użycia siły. Zastosowałem czujnik magnetyczny, który pełni funkcję naciśnięcia klawisza bez potrzeby jego wciskania. Oczywiście klawisz może też pracować w normalnym trybie, więc klawiatura jest uniwersalna zarówno dla zwykłych użytkowników, graczy, jak i niepełnosprawnego.

– To nowe rozwiązanie…
– W sumie rozwiązanie jest bardzo proste, ale szukałem, czy ktoś już coś takiego wymyślił. Okazało się, że nie. Jest mnóstwo klawiatur dla niepełnosprawnych na rynku, ale żadna nie ma takiego rozwiązania, żeby nie trzeba było klawiszy naciskać. Są klawiatury dla niepełnosprawnych, ale bez takiego rozwiązania i są bardzo drogie. Moje rozwiązanie programowalnej klawiatury 6-przyciskowej to koszt zaledwie 70 do 100 zł.

– Wszystko to robisz w domu, czy w szkole?
– I w domu, i w szkole. Rodzice kupili mi do tego celu profesjonalną stację lutowniczą z gorącym powietrzem i sam polutowałem elementy. Klawiatura służyła mi do gier (tak, ja też czasem gram, tak jak moi rówieśnicy). Klawiatura wspomagała granie, bo można było ją programować, czyli programować funkcje każdego klawisza z osobna.
Jeśli chodzi o design moich obudów do klawiatury, mam pomoc siostry (moja siostra Amelia uczy się w szkole plastycznej w Jarosławiu) i ona często ocenia moje projekty pod kątem estetycznym: kształty obudów, wielkość i rozłożenie klawiszy oraz ich kolory. Znakomitym testerem jest młodszy brat Sebastian.

– Ktoś interesował się twoim rozwiązaniem?
– Ze swoim pomysłem wystartowałem w konkursie dla młodych naukowców Explory 2022. Organizuje go Fundacja Zaawansowanych Technologii. Dostałem się do etapu regionalnego. Mój projekt spodobał się wielu osobom i uzyskałem nagrodę publiczności.

– Chronisz swoją myśl technologiczną?
– Obecnie układ jest patentowany i mam nadzieję, że wielu, wielu niepełnosprawnym ułatwi pracę przy komputerze tak, żeby czuli się oni jak zwykli ludzie pracujący przy komputerach.

– Zapewne masz wsparcie szkoły…
– Mam ogromne wsparcie z mojego obecnego technikum. Dzięki ZSTiO zapoznałem się z możliwościami druku 3D, nauczyłem się projektować i modelować w 3D. Nauczyciele są fantastyczni, zwłaszcza mój opiekun – pan Artur. Kolegów w klasie lepszych sobie nie można wymarzyć, cieszą się razem ze mną z moich sukcesów. Jest to dla mnie najlepsza szkoła na świecie. Będę dalej pracował nad wynalazkami, mam już ich parę w głowie, problem tylko z kosztami. Wynalezienie, przebadanie i wyprodukowanie Zhelty K6 pochłonęło już ponad 7 tysięcy zł. Gdyby nie wsparcie rodziców, byłbym w kropce.

– Angażujesz się dla szkoły, opowiedz o tym…
– Obecnie też próbuję nawiązać współpracę z firmą produkującą płytki PCB, by była sponsorem mojej szkoły i pracuję nad projektem płytek PCB dla szkoły i uczniów innych klas do nauki i doskonalenia się. Chciałbym pozdrowić wszystkich, którzy głosowali na mnie w konkursie Explory, mojej szkole ZSTiO w Jarosławiu, panu dyrektorowi Adamowi Tomaszewskiemu, pani Joannie Czyż – naszej pedagog i całą klasę pierwszą programistów z Banacha w Jarosławiu oraz wychowawczynię Joannę Włoch.
Rozmawiał Mariusz Andres