Mielec skrzywdzony przez Polski Ład, bo nie popiera PiS?

– Zastanawiam się, w czym mielczanie są gorsi od mieszkańców innych gmin naszego powiatu. Dlaczego? – pyta prezydent
Mielca, Jacek Wiśniewski. Fot. Paweł Galek

Do powiatu mieleckiego ma trafić 108 mln zł w ramach II edycji rządowego programu Polski Ład. Najmniej z tej kwoty, bo 5 mln zł, czyli jakieś 5 proc. całej kwoty, ma otrzymać… największy Mielec, którego władze nie popierają PiS. – Zastanawiam się, w czym mielczanie są gorsi od mieszkańców innych gmin naszego powiatu. Czyżby zastosowano przelicznik wyborczy? – pyta prezydent miasta, Jacek Wiśniewski.

Z wielką pompą politycy partii rządzącej ogłosili drugą edycję programu Polski Ład. Publiczne miliardy złotych mają trafić do samorządów. Oczywiście rozdysponowano je uznaniowo, zdaniem niektórych po linii politycznej. Przykładem może być powiat mielecki, do którego z tego tytułu ma „spłynąć” 108 mln zł. Najwięcej, bo po ok. 15 mln zł, trafi do Tuszowa Narodowego i Przecławia, gdzie dzielą i rządzą przedstawiciele partii rządzącej.

„W czym jesteśmy gorsi?”

Burmistrz tej drugiej gminy, Renata Siembab nie kryje radości: – Historyczna chwila dla Tuszymy. Prawie 10 mln zł dofinansowania do budowy kanalizacji. Kolejne 4 750 000 zł na wsparcie gospodarki wodociągowej w gminie. Radość, radość wielka – komentowała.
Najmniej, bo zaledwie 5 mln zł ma otrzymać Mielec, który zamieszkuje połowa mieszkańców całego powiatu, a gospodarczo miażdży cały region. Tyle że władze tego miasta nie popierają PiS. Prezydent Jacek Wiśniewski nie kryje żalu, komentując całą sytuację. – Zastanawiam się, w czym mielczanie są gorsi od mieszkańców innych gmin naszego powiatu. Dlaczego? Po ogłoszeniu wyników drugiego rozdania pieniędzy dla samorządów w ramach Polskiego Ładu okazało się, że z ponad 108 mln zł, jakie przypadło na powiat, miasto Mielec otrzymało najmniejsze dofinansowanie w wysokości 5 mln zł. (…) Prawdziwymi rekordzistami są Tuszów Narodowy i Przecław (w obu gminach rządzi PiS) z kwotami po prawie 15 mln zł. Czyżby zastosowano przelicznik…. wyborczy? – irytował się prezydent.

Paweł Galek