
W Polsce sprzedaje się 110 mln litrów napojów energetyzujących rocznie. Nie wiadomo, ile z tego wypijają nieletni, ale pewne jest, że wśród dzieci i młodzieży wraca moda na energetyki, czyli bomby kofeiny i cukru. – Tak duża dawka kofeiny (jedna puszka zawiera jej tyle, co nawet 7 kaw) sprawia, że system krwionośny wykazuje anomalie w postaci chociażby arytmii serca. Do tego dochodzić mogą trudności z koncentracją czy przyspieszoną akcją serca – mówi dr n. med. Marian Futyma, kardiolog z Rzeszowa. Czy wzorem innych państw, jak chociażby Norwegii czy Holandii, także w Polsce zakaże się sprzedaży tego typu używek nieletnim?
Mało kto zdaje sobie sprawę, co zawierają energetyki. Tymczasem w ich składach oprócz wody znajduje się także: dwutlenek węgla, cukry – pod różnymi postaciami, a w niektórych nawet „cukry i substancja słodząca”, kofeina (od 60 – 80 mg), tauryna, L-karnityna, żeń-szeń, wyciąg z nasion guarany, aromaty, barwniki, regulator kwaskowatości oraz witaminy, najczęściej B6, B12 oraz niacyna (witamina B8) i kwas pantotenowy (witamina B5). Wszystkie napoje energetyczne uzależniają, zawierają ogromne ilości cukru (wg badań nawet 28 łyżeczek!), co zakłóca metabolizm, prowadzi do nadwagi, otyłości i cukrzycy, które stały się prawdziwą plagą już u małych dzieci – przekonuje dr n. med. Marian Futyma. Specjaliści zwracają uwagę, że energetyki dla dzieci są jak używki. Nadmierne ich picie może fatalnie odbić się na zdrowiu młodego organizmu. Może powodować zmiany nastroju, niepokój, rozdrażnienie, wzrost ciśnienia tętniczego krwi. Według lekarzy, picie przez dziecko jednej tylko puszki energetyka dziennie (dzieciaki piją je litrami), może zrujnować jego układ krążenia do tego stopnia, że w wieku 20 kilku lat młody człowiek będzie zagrożony i to poważnie, zawałem serca. Dziś wpływa zaś na gorsze zachowanie, bo dzieci po wypiciu takiego napoju są mocno pobudzone. Dla wielu rodziców energetyk to jednak po prostu kolejny kolorowy napój, który dobrze zrobi dziecku, bo tak podawali w Internecie. Brakuje usystematyzowanej wiedzy ze strony Głównego Inspektora Sanitarnego czy Ministerstwa Zdrowia. Nawet, jeśli ktoś chce przeczytać coś wiarygodnego, merytorycznego, to nie bardzo ma gdzie.
Bez ograniczeń w Polsce
Sprzedaż napojów energetycznych nieletnim w Polsce nie jest zabroniona. Ba, są one łatwo dostępne, a kolorowe puszki wręcz przyciągają wzrok dziecka. Co prawda na większości napojów energetycznych zawarty jest komunikat o treści: „Wysoka zawartość kofeiny. Nie zaleca się stosowania u dzieci, kobiet w ciąży i kobiet karmiących piersią”. Na niektórych dodane jest „nie mieszać z alkoholem”. Niestety, producenci zamieszczają go z tyłu. Nieletni z reguły nie czytają informacji dotyczących produktu, które zresztą napisane są bardzo małym drukiem. Eksperci obawiają się, że moda na napoje energetyczne będzie rosła szybko, jeśli nie wdroży się odpowiednich działań. Próbowały to zrobić już w 2018 roku dwie posłanki – Lidia Gądek i Ewa Kołodziej. Złożyły do ministra zdrowia interpelację dotyczącą ograniczenia sprzedaży napojów energetycznych dla dzieci poniżej 18. roku życia. Otrzymały wtedy odpowiedź od Zbigniewa Króla, ówczesnego podsekretarza stanu w resorcie, w której zaznaczył, że „minister zdrowia podejmuje szereg działań na rzecz ograniczenia spożycia napojów energetyzujących przez dzieci i młodzież”. Nie sprecyzował jednak, jakich.
Co na to posłowie?
My zapytaliśmy, czy obecnie podejmowane są jakieś kroki mające ograniczyć dostęp nieletnim do energetyków, posłów z Podkarpacia. – Zamiast zakazywać, lepiej postawić na edukację, najpierw rodziców nauczycieli, trenerów, którzy mając autorytet u młodzieży, przekażą im wiedzę o szkodliwości energetyków – mówi Krystyna Skowrońska, poseł PO na Sejm z Podkarpacia. Dodaje też, że podwyższony podatek od cukru, który miał ograniczyć spożycie słodkich napojów, nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Owszem, cena słodkich napojów wzrosła, ale nie przełożyło się to na mniejsze spożycie. Odpowiedzi nie udało nam się natomiast uzyskać od poseł Marii Kurowskiej z PiS, która na podobnie sformułowane pytanie odpisała nam, że odpowie na nie, ale… ani nie dziś, ani nie jutro, bo jest bardzo zajęta.
Anna Moraniec


