Ceny węgla biją rekordy. Trzeba zbierać… chrust

W większości składów brakuje
węgla, a jeśli jest, to jego ceny przyprawiają o zawrót głowy. Fot. Wit Hadło

Cena tradycyjnego węgla wzrosła już dwukrotnie, a ekogroszku zbliża się do 3 tys. zł za tonę. Na wielu placach, gdzie sprzedawany jest taki opał, są pustki. Właściciele składów zamawiają węgiel, ale nie mogą się go doczekać od kilku tygodni. Po zakazie importu „czarnego złota” z Rosji, nie dość, że w Polsce znacznie wzrosły jego ceny, to jeszcze brakuje go w składach węglowych.

GUS podaje, że węgiel jest najpopularniejszym, zaraz po ogrzewaniu sieciowym, źródłem ciepła w polskich gospodarstwach. Na trzecim miejscu jest gaz ziemny.

Na Podkarpaciu też brakuje

Sprzedawcy węgla alarmują już teraz, że w Polsce zabraknie 11 mln ton węgla i będzie on jeszcze droższy niż teraz. Ekogroszek kosztuje obecnie około 3 tys. zł za tonę, a na jesieni trzeba będzie na niego wydać od 4 do 4,5 tys. zł. To znacznie pogorszy sytuację finansową Polaków. – Choć mamy podpisaną umowę z Tauronem, to od trzech tygodni nie mamy na składzie ani kilograma tradycyjnego węgla kamiennego, ani ekogroszku – poinformowała nas pracownica Węglomatu w Trzcianie. – Gdy jeszcze mieliśmy na placu węgiel, to jego cena wynosiła od 1150 do 1550 zł za tonę, a ekogroszku – 1580 zł. Nie wiem, kiedy dostarczą nam nowy węgiel. Nie mamy na ten temat żadnych informacji. Ludzie dzwonią, ale nie potrafimy im podać, ani kiedy węgiel będzie, ani jaka będzie jego wyższa cena. W Składzie Węgla Adam-1 w Tyczynie przekazano nam podobne informacje. – Od półtora miesiąca nasz plac świeci pustkami – stwierdził pracownik.
– Nie mamy informacji z Tauronu ani z Polskiej Grupy Górniczej, kiedy dostarczą nam zamówiony węgiel. Mamy natomiast ostatnie 9 ton ekogroszku, jego cena jest bardzo wysoka – 2900 zł. Z powodu tej ceny ekogroszek nam zalega. Ile będzie u nas kosztował zwykły węgiel, nie wiemy, bo ostatnio mieliśmy go 6 tygodni temu – wyjaśnia. Pracownik tyczyńskiego składu węgla dodał, że jest tam zatrudniony od 18 lat, ale nigdy przez te lata nie zdarzyła się tak trudna sytuacja z pozyskaniem węgla do sprzedaży. Ekogroszek kupiono w Porcie Północnym Gdynia i pochodzi on z zagranicy. Niestety, nie wiadomo, czy uda się zakup kolejnych ton tego opału.

Droższy o 100 procent

Tylko w pierwszym kwartale 2022 r., od stycznia do kwietnia, węgiel podrożał o 26 procent. Łącznie od stycznia 2021 r. średnie ceny węgla wzrosły o ponad 100 procent. Obecnie ceny zmieniają się praktycznie z miesiąca na miesiąc. Jeszcze rok temu można go było kupić za ponad 700 zł, teraz to już ponad 1500 zł, a po wakacjach może to być już 2 tys. zł. Ponadto dostępność węgla opałowego jest obecnie mocno ograniczona. Choć sezon grzewczy się skończył, to czarny surowiec jest kupowany w bardzo dużych ilościach z obawy, że go zabraknie. W dużej części składów odczuwany jest deficyt w zakresie dostaw. Zdarza się, że w oczekiwaniu na dostawę wśród klientów tworzone są listy kolejkowe.

Po opał do… lasu

Według ekspertów i polskich sprzedawców, zabraknie węgla opałowego. Będzie go o 11 mln ton mniej niż potrzeba, z czego o 5 mln mniej w sektorze komunalno-bytowym, czyli do ogrzewania domów. W wyniku embarga na węgiel z Rosji, nie zaimportujemy do Polski aż 8 mln ton tego surowca. W naszym kraju może więc dojść do sytuacji, w której wiele domów nie będzie ogrzanych i ludzie będą w zimie marznąć. Dlatego rząd powinien wdrożyć rozwiązania, które uratowałyby Polaków w tym względzie. Jedną z nich, co raczej zakrawa na żart i to kiepski, jest informacja, jaką podał Polsat News. Wg niej, Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych przygotowała wytyczne, z których wynika, że okoliczni mieszkańcy za zgodą leśniczego będą mogli w pierwszej kolejności samodzielnie pozyskać drewno opałowe najniższej jakości.
– Znacząco umożliwiamy Polakom samowyrób drewna w lesie” – powiedział stacji rzecznik Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych Michał Gzowski. Chodzi o zbieranie chrustu, gałęzi i drobnego drewna.
Dopuszczone jest też pozyskiwanie grubszych kawałków drewna w odcinkach do 1,5 metra. Nie ma mowy o wycinaniu drzew – można zbierać tylko to, co leży – przekazał. Czyli wracamy do średniowiecza…

Mariusz Andres