
Kiedy Rosja napadła na Ukrainę, a do Przemyśla zaczęły napływać tłumy uchodźców, władze i mieszkańcy niemieckiego
Paderborn natychmiast zaangażowali się w pomoc. Do Przemyśla zaczęły płynąć dary i pieniądze z Niemiec. Nikomu wtedy nie przyszło do głowy, że wkrótce pomocy będą potrzebować hojni mieszkańcy Nadrenii Północnej. Kiedy miasto nad rzeką Pader nawiedziło potworne tornado i spowodowało ogromne zniszczenia, przemyślanie nie zostawili partnera w potrzebie…
Paderborn to urocze miasto uniwersyteckie leżące w Nadrenii Północnej – Westfalii u źródeł rzeki Pader. Od 14 maja 1993 roku jest oficjalnie miastem partnerskim Przemyśla, w którym jego imię nosi jedno z rond.
Współpraca od początku układała się świetnie nie tylko na polu kulturalnym. Przemyśl zawsze mógł liczyć na wsparcie Paderborn. Jednak prawdziwym sprawdzianem partnerstwa obu miast była rosyjska napaść na Ukrainę.
240 ton pomocy rzeczowej i dwa autobusy
Władze Paderborn na czele z jego burmistrzem Michaelem Dreierem robiły wszystko, by wspomóc Przemyśl, który pomagał tysiącom uchodźców. Zaangażowali się także zwyczajni mieszkańcy Paderborn. Przyjęli oni 1,5 tysiąca uchodźców z Ukrainy, przygotowali też ok. tysiąca miejsc tymczasowego pobytu dla nich. Ponadto Paderborn błyskawicznie zareagowało na informację od prezydenta Wojciecha Bakuna, że ukraińskiemu miastu Mościska, które także jest miastem partnerskim Przemyśla, potrzebny jest agregat prądotwórczy. Urządzenie Niemcy przekazali niemal natychmiast. Dzięki urządzonej wśród mieszkańców Paderborn zbiórki na pomoc dla przebywających w Przemyślu uchodźców udało się uzbierać prawie 700 tys. euro, z czego 100 tys. euro przeznaczono na poprawę warunków zakwaterowania uchodźców. Z Paderborn do Przemyśla wyjechało też 16 ciężarówek wioząc 240 ton potrzebnych uchodźcom rzeczy oraz dwa autobusy przegubowe, które potrzebne były do transportu uchodźców z granicy w Medyce do miasta.
Nie ma zatem nic nadzwyczajnego, że władze Przemyśla zaprosiły w kwietniu delegację z Paderborn do swojego miasta, aby za to wsparcie podziękować. Przybyli wtedy burmistrz M. Dreier oraz przedstawiciele Krzyża Maltańskiego z Paderborn i Towarzystwa Przyjaźni Przemyśl – Paderborn, które były bardzo zaangażowane w pomoc dla uchodźców w Przemyślu. Podczas tej wizyty ze strony niemieckich gości padło zapewnienie, że pomogą oni w remoncie obiektu, który ma być przeznaczony na ośrodek dla uchodźców z Ukrainy.
Było miło, chwilami nawet wzruszająco. Nikt wtedy nie pomyślał, że już niemal „za chwilę” życzliwi mieszkańcy Paderborn stracą dachy nad głowami, dobytek, a urocze miasto zostanie w sporej części zniszczone. Tak się, niestety, stało. W Niemczech najpierw były 40-stopniowe upały, a zaraz potem przeszły potworne nawałnice z gradem. Wiatr, który wiał z prędkością 140km/h nie oszczędzał niczego. Zrywał dachy, wyrywał drzewa, niszczył domy, samochody i infrastrukturę miejską. Miasto partnerskie Przemyśla bardzo ucierpiało.
Nie czekali na specjalne zaproszenie
Przerażające informacje o zniszczeniach dotarły do Przemyśla. A tu mieszkańcy Paderborn mają przyjaciół! Niezależny radny miejski, Marcin Kowalski nie wahał się ani chwili. Na Facebooku ogłosił, że jedzie do Paderborn pomóc i zachęca innych do wyjazdu. I tak zebrała się 15-osobowa grupa. Byli w niej radni, urzędnicy, strażacy i pracownicy miejskich spółek. Jechali do Paderborn 14 godzin, ale nikt nie marudził, że jest zmęczony. Przeciwnie. Gdy tylko przemyślanie dotarli do swego miasta partnerskiego, żwawo wzięli się do pracy. A było co robić, bo jak poinformował radny Kowalski, burmistrz Paderborn straty wywołane przez nawałnice oszacował na kilkaset milionów euro. – Zniszczonych zostało około 1000 zabytkowych drzew, 600 domów, kilkaset aut oraz kilka fabryk – relacjonuje radny Kowalski. – Po zakwaterowaniu od razu zabraliśmy się do uprzątnięcia jednego z miejskich parków i placów zabaw – opowiada z kolei szef klubu PO w przemyskiej RM, Paweł Zastrowski. – Na miejscu pracowaliśmy przez trzy dni, w piątek przed wyjazdem udało nam się uporządkować samo centrum – „Serce Paderborn”, miejsce niezwykle ważne dla mieszkańców tego miasta. Lokalna społeczność przywitała nas niezwykle ciepło wyrażając swoją wdzięczność za gest solidarności społeczności Przemyśla, miasta partnerskiego Paderborn, na które, odkąd sięgam pamięcią, zawsze mogliśmy liczyć – dodaje radny.
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie
Przemyska grupa przywiozła do Paderborn także pomoc rzeczową dla jego mieszkańców. – Dziękuję naszym przyjaciołom z miasta partnerskiego Przemyśla za wspaniałe wsparcie – te słowa padly z ust burmistrza Paderborn, Michaela Dreiera. – To jest przykładny znak solidarności! Serdeczne podziękowania kieruję również do mojego kolegi, Wojciecha Bakuna, prezydenta Przemyśla – dodał.
– Mieszkańcy Paderborn przychodzili i pomagali nam w porządkowaniu – wspomina radny Marcin Kowalski. – Przynosili wodę słodycze i okazywali wielką wdzięczność za okazywaną pomoc. A w wolnych chwilach oprowadzali po swoim mieście, opowiadając jego historię – przypomina.
Smutne jest to, co spotkało mieszkańców spokojnego i pięknego Paderborn. Ale to, jak to miasto wspomogło Przemyśl i znajdujących się w nim uchodźców z Ukrainy oraz to, jak przemyślanie zareagowali na wieści o tym, co spotkało ich niemieckich partnerów, to budujące obrazy. Pokazują , że między Przemyślem i Paderborn istnieje faktyczna przyjaźń. Nie tylko taka „na papierze” i od święta. Bo jak to mówią, prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie…
Monika Kamińska


