
Gdy był mały, marzył, żeby amputowana noga mu odrosła. Teraz wie, że to nie jest możliwe. Ale chodzi do pierwszej klasy szkoły ponadpodstawowej, chce się uczyć i żyć w miarę normalnie. Do tego potrzebuje protezy dostosowanej do jego wzrostu. Koszt całkowity nowej protezy to 52 500 zł. – Dofinansowanie z NFZ i MOPS to razem raptem 15 tys. zł. Protezę już mamy, bo Rzeszowskie Zakłady ortopedyczne zrobiły ją i przekazały mimo brakującej kwoty. „Kręgosłup Dawida jest ważniejszy niż pieniądze” powiedział mi Mariusz Grela z RZO, ale tak czy siak, zapłacić jednak muszę – mówi Paweł Wierzbowski, tata chłopca.
Na dowód pokazuje fakturę z ceną protezy i zadeklarowane kwoty dofinansowania: z Narodowego Funduszu Zdrowia
7500 zł, z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Rzeszowie – 7500 zł. O ile pieniądze z NFZ dostałem to z MOPS-u – jeszcze nie. Pieniądze, 5 tys. zł przekazał Dawidowi także Caritas Diecezji Rzeszowskiej, a Fundacja TVN 15 tys. zł. Gdyby nie wojna w Ukrainie, to z Fundacji dostalibyśmy trzy razy większe dofinansowanie. Odmówiono nam jednak, bo pieniądze zostały przekazane na rannego Ukraińca – mówi Paweł Wierzbowski.
O Dawidzie Wierzbowskim Super Nowości pisały już niejednokrotnie, bo chłopiec został poszkodowany przez los zaraz po urodzeniu, gdy lekarze amputowali mu prawą nóżkę. 10 miesięcy później, gdy jego brat bliźniak zaczął stawiać pierwsze kroki, a Dawidek nie mógł zrozumieć, dlaczego się przewraca, jego ojciec, Paweł Wierzbowski zwrócił się o pomoc do naszej redakcji. I tak, dzięki naszym cudownie wrażliwym na krzywdę dzieci Czytelnikom, pomogliśmy mu kupić pierwszą, potem drugą, potem trzecią protezę. Warto mu pomagać, bo mimo niepełnosprawności chłopiec od początku walczył o w miarę normalne życie. – Nawet na rowerze nauczyłem się jeździć, kładę wtedy kikut na siodełku. Czasem gram także w piłkę z moim bratem bliźniakiem. Interesują mnie również komputery, a jak dorosnę, zostanę mechanikiem samochodowym. Umiem już nawet wymienić koło – mówił podczas rozmowy z Super Nowościami, gdy miał 9 lat. Teraz uczy się jednak na cukiernika i jak zapewnia jego tata, idzie mu całkiem dobrze. Nastolatek nadal jest aktywny i wciąż korzysta z rehabilitacji. Niestety, protezy trzeba dość często wymieniać. Chłopiec cały czas bowiem rośnie, a zbyt krótka proteza sprawia, że jego kręgosłup ulega skrzywieniu.
Tymczasem jego tata Paweł Wierzbowski od wielu lat samotnie wychowuje troje dzieci. Mama ich opuściła, gdy bliźniacy mieli po trzy lata, a najmłodsza córka Daria niecałe pół roku. Jak sobie radzi? – Normalnie, chłopcy czasami dawali w kość, ale… Dałem radę, gdy były małe, dam radę i teraz. Byle ludzie nie przeszkadzali – mówi.
Anna Moraniec


