To nie wojna, to rosnące ceny dobijają przedsiębiorców

Jeszcze kilka tygodni temu czynnikiem decydującym o przyjeździe w Bieszczady była tocząca się za wschodnią granicą wojna, aktualnie nimi są rosnące ceny. Fot. Martyna Sokołowska

To może być kolejny trudny sezon dla branży turystycznej. Po dwóch latach pandemii, wojna w Ukrainie i galopujące ceny sprawiły, że w Bieszczadach tłumów nie ma. Część turystów odwołuje wcześniejsze rezerwacje. W hotelach, pensjonatach i gospodarstwach agroturystycznych bez problemu można znaleźć wolne miejsca noclegowe, także na długi czerwcowy weekend.

Bieszczady od kilku lat biją rekordy popularności. W poprzednich latach w obleganych przez turystów hotelach i pensjonatach rezerwację trzeba było zrobić już wiele miesięcy przed zaplanowanym pobytem. Znalezienie wolnego pokoju na ostatnią chwilę było praktycznie niemożliwe. W tym roku jest inaczej. Zadzwoniliśmy do kilku losowo wybranych hoteli i pensjonatów, w każdym z nich są jeszcze wolne miejsca, także na długi czerwcowy weekend. I choć ruch turystyczny na Podkarpaciu i w Bieszczadach powoli rośnie, do frekwencji sprzed pandemii jeszcze daleko. Na szlakach, czy w popularnych bieszczadzkich miejscowościach tłumów nie ma.
– Turystów jest mniej, ale to nie tak, że jest pusto, rezerwacji na bieżąco przybywa. Wielu turystów rezerwuje pobyt na ostatnią chwilę – mówi Super Nowościom Jacek Łeszega, dyrektor Bieszczadzkiego Centrum Turystyki i Promocji w Ustrzykach Dolnych. – Zdecydowanie większej frekwencji spodziewamy się na przełomie lipca i sierpnia. To wtedy Bieszczady przeżywają prawdziwe oblężenie – dodaje.
Jak podkreśla, głównym powodem niższej frekwencji turystycznej w Bieszczadach są przede wszystkim finanse. – To zdecydowanie decydujący czynnik. Dojazd w Bieszczady z centralnej, czy północnej Polski przy aktualnych cenach paliwa wiąże się ze sporym wydatkiem, co sprawia, że turyści wybierają destynacje bliżej miejsca zamieszkania – zwraca uwagę.
Do tego dochodzą rosnące ceny wynajmu i usług. Za pobyt w Bieszczadach w zależności od standardu trzeba zapłacić od kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych za dobę. Za obiad w popularnej restauracji od 30 złotych za osobę. W lokalach wyższej kategorii nawet dwa razy więcej.
Hotelarze, z którymi rozmawialiśmy przyznają, że zainteresowanie w tym roku jest mniejsze, w większości obiektów są jeszcze wolne miejsca na długi czerwcowy weekend. – Rezerwacji jest mniej, niż w ubiegłym roku, część gości odwołuje rezerwacje – przyznaje w rozmowie z Super Nowościami Barbara Antochów, dyrektorka Hotelu Arłamów w Ustrzykach Dolnych.
O ile jeszcze kilka tygodni temu czynnikiem decydującym o przyjeździe w Bieszczady była tocząca się za wschodnią granicą wojna, aktualnie decydującym czynnikiem są rosnące ceny. Część turystów odwołuje wcześniej zabukowane pobyty.
– Ciężko przewidzieć, jak będzie wyglądał ten sezon turystyczny. Z tego co zauważyliśmy, w tym roku goście pobyty planują na ostatnią chwilę, więc sytuacja może się jeszcze zmienić. Nie bez znaczenia jest czynnik ekonomiczny, rosnące ceny usług i paliwa mogą sprawić, że turyści będą wybierali miejsca bliżej domu, bo będzie po prostu taniej – konkluduje nasza rozmówczyni.
Mniej turystów jest też zainteresowanych wypoczynkiem na Podkarpaciu. – Z naszych badań wynika, że turyści przyjeżdżają w większości na Podkarpacie nie na główny urlop, a dodatkowe, kilkudniowe pobyty, więc kiedy np. z powodów finansowych będą musieli zrezygnować z wyjazdu, najprawdopodobniej zrezygnują właśnie z tych krótszych pobytów – wyjaśnia Agnieszka Brzechowska-Rębisz, dyrektorka Biura Podkarpackiej Regionalnej Organizacji Turystycznej.
Choć jak przyznaje nasza rozmówczyni, zainteresowanie turystów wypoczynkiem na Podkarpaciu i w Bieszczadach powoli rośnie. – Odnotowujemy pojedyncze sygnały, że rezerwacje ruszyły, ale nie mamy konkretnych danych, bo jest za wcześnie na takie badania. Faktem jest, że frekwencja w porównaniu do analogicznego okresu w latach przed pandemią Covid-19 jest niższa – przyznaje Agnieszka Brzechowska-Rębisz.
Podkarpacka Organizacja Turystyczna prowadzi różne akcje i kampanie promocyjne, m.in. z udziałem popularnych influencerów, którzy mają zachęcać turystów do pobytu na Podkarpaciu. – Trudno aktualnie wyrokować, jak będzie wyglądał tegoroczny sezon turystyczny. Spora część turystów czeka z rezerwacjami na ostatnią chwilę. To, co możemy zrobić, aby zachęcić innych do przyjazdu to pokazywać, że na Podkarpaciu jest bezpiecznie i atrakcyjnie pod względem turystycznym – mówi Agnieszka Brzechowska-Rębisz.

Martyna Sokołowska