Pracownicy Autosanu: „Chcemy, aby prezes usłyszał nasz głos”

Pracownicy fizyczni Autosanu zapowiadają pikietę przed biurowcem spółki. Fot. Martyna Sokołowska

Najpierw prezes Autosanu wycofał się z wcześniej obiecanych podwyżek wynagrodzeń dla pracowników fizycznych, teraz zażądał od związków zawodowych obietnicy, że do końca roku nie będą domagali się podniesienia płac. Ludzie są wściekli. Załoga nie wyklucza zaostrzenia protestu i zorganizowania pikiety przed biurowcem spółki.

– Jest taki pomysł, aby wyjść przed biurowiec po pracy, około godz. 15. Mamy spór zbiorowy i zgodnie z przepisami podczas negocjacji nie wolno nam pikietować, ale to, co robimy po pracy, to już nasza sprawa. Chcemy, aby prezes usłyszał nasz głos – powiedział nam jeden z pracowników Autosanu.

Zwodzeni i oszukani

Nastroje wśród załogi są coraz gorsze. Ludzie czują się zwodzeni i oszukani przez prezesa, który najpierw zapewniał, że od czerwca mogą liczyć na podwyżki, a później z tych zapewnień się wycofał. – Wszystko było już w zasadzie dogadane i nagle prezes oświadczył, że fabryka jest w złej sytuacji finansowej i do końca roku podwyżek nie będzie. Możemy liczyć wyłącznie na pieniądze z funduszu socjalnego, które i tak nam się należą – kontynuuje nasz rozmówca. Protest pracowników fizycznych zatrudnionych w Autosanie ruszył na początku lutego. Przez kilkanaście dni załoga w przerwie śniadaniowej wychodziła przed fabryczną halę, aby zaprotestować przeciwko niskim zarobkom. Jak relacjonują w rozmowie z Super Nowościami pracownicy, część z nich zarabia niewiele ponad najniższą krajową. Domagają się 400 zł podwyżki. Zgodzili się na podwyższenie wynagrodzenia w ratach.

Jutro kolejne spotkanie

W minioną środę prezes spółki Autosan Adam Smoleń spotkał się z przedstawicielami związków zawodowych działających w Autosanie. – Kazał nam podpisać dokument, że do końca roku nie będziemy domagać się podwyżek dla pracowników. Oczywiście, nikt na to nie przystał – relacjonuje Ewa Latusek, przewodnicząca Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Autosanie.
Kolejne spotkanie związkowców z prezesem Autosanu zostało zaplanowane na najbliższy wtorek i raczej nie przyniesie przełomu. – Prezes wycofał się ze wszystkich wcześniejszych obietnic, teraz twierdzi, że chce się z nami porozumieć. Nie wiem, na czym ma polegać to porozumienie, skoro pracownicy domagają się podwyżek, a on nie chce ich przyznać. Ludzie są wściekli, nastroje wśród załogi są bardzo złe. Wtorkowe spotkanie najprawdopodobniej zakończy się podpisaniem protokołu rozbieżności – powiedziała Super Nowościom Ewa Latusek.
Jak poinformowała przewodnicząca „Solidarności”, prezes Smoleń dopiero teraz zgłosił spór zbiorowy do Państwowej Inspekcji Pracy, mimo że związki zawodowe o uruchomieniu procedury zawiadomiły szefostwo zakładu już 28 lutego. – Nie wiem, dlaczego zrobił to dopiero teraz. Zgodnie z procedurą sporu teraz przed nami negocjacje. Jeśli nie dojdziemy do porozumienia, do rozmów wkroczy mediator. Nie sądzę, by coś wskórał, bo pracownicy są zdeterminowani i nie zamierzają wycofywać się ze swoich roszczeń – informuje Ewa Latusek.

Poszli na rękę, a teraz…

– A co mamy do stracenia?
– mówi nam jeden z pracowników Autosanu. – Poszliśmy prezesowi na rękę, kiedy prosił, aby poczekać z podwyżkami do czerwca i wstrzymać się z pikietami, bo to może zaszkodzić zakładowi. Jest czerwiec, a my dowiadujemy się, że pieniędzy do końca roku nie będzie, bo sytuacja finansowa zakładu jest zła. Czujemy się zwyczajnie oszukani – przyznaje. Jak poinformowała nas Katarzyna Hydzik z Działu Marketingu Autosanu, do czasu wypracowania porozumienia kierownictwo Autosanu nie będzie komentować sprawy.

Martyna Sokołowska