
Nadal nie ma porozumienia w Autosanie. Wtorkowe rozmowy przedstawicieli związków zawodowych z kierownictwem spółki nie przyniosły przełomu i zakończą się podpisaniem protokołu rozbieżności. – Prezes powiedział, że nie ustąpi. My też nie zamierzamy – powiedziała nam Ewa Latusek, przewodnicząca Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”
w Autosanie. Pracownicy fizyczni walczą o podwyżkę wynagrodzeń, prezes twierdzi, że spółki na to nie stać. Żądania robotników poparła Krajowa Sekcja Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ Solidarność. Przewodniczący Sekcji Stanisław Głowacki zaapelował do władz Polskiej Grupy Zbrojeniowej o jak najszybsze rozwiązanie sytuacji. – W przypadku braku reakcji, wszystkie zakłady naszej Sekcji przystąpią do akcji solidarnościowej z pracownikami Autosanu – zapowiedział.
W Autosanie od 28 lutego trwa spór zbiorowy. Pracownicy fizyczni domagają się podniesienia wynagrodzenia o 400 zł. Jak informują, część z nich zarabia niewiele ponad najniższą krajową, co przy dzisiejszych podwyżkach cen i galopującej inflacji nie wystarcza im na zaspokojenie podstawowych potrzeb. – Ileż można oszczędzać? Jak mamy żyć? Z czego płacić rachunki? – pytają.
W lutym w proteście przeciwko niskim wynagrodzeniom pikietowali w przerwie śniadaniowej przed fabryczną halą. Mieli z sobą syreny, gwizdki. Prezes obiecał wówczas, że w czerwcu otrzymają podwyżki. Zaapelował też o wstrzymanie pikiet, bo szkodzą one wizerunkowi Autosanu i odstraszają potencjalnych inwestorów – argumentował.
Pracownicy przystali na jego żądania, zgodzili się poczekać do czerwca, ale jak się okazało, prezes ze składanych obietnic się nie wywiązał i wywiązać nie zamierza, bo jak twierdzą nasi rozmówcy, spółka nie ma na to pieniędzy. – Taką wiadomość otrzymaliśmy. Czujemy się zwyczajnie oszukani – mówią nam pracownicy.
– Też dałam się nabrać prezesowi – komentowała na łamach Super Nowości Ewa Latusek, szefowa „Solidarności” w Autosanie.
Pracownicy zaczęli ponownie pikietować i w przerwie śniadaniowej wychodzić przed fabrykę. Zapowiedzieli też strajk ostrzegawczy, chcieli wyjść przed biurowiec Autosanu i blokować przejście dla pieszych. – Nie mamy już nic do stracenia. Za te pieniądze, które zarabiamy, nie da się teraz godnie żyć – mówili nam.
We wtorek związkowcy ponownie spotkali się z prezesem Autosanu Adamem Smoleniem i kierownictwem spółki. – Usłyszeliśmy, że prezes zdania nie zmieni, na podwyżki nie mamy co liczyć – relacjonuje Ewa Latusek. Na wcześniejszym spotkaniu, jak relacjonowała Super Nowościom przewodnicząca, prezes dał związkom do podpisania pismo, w którym mieli zobowiązać się, że do końca roku nie będą żądali podwyżek. Związkowcy pisma nie podpisali.
– Nasze postulaty są takie same, żądamy 400 zł podwyżki. We wtorek nie udało nam się porozumieć z prezesem, poprosiliśmy o przygotowanie protokołu rozbieżności – poinformowała Ewa Latusek.
Teraz, zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, do rozmów zaangażowany zostanie zewnętrzny mediator. Sytuacja się zaognia, frustracja pracowników eskaluje. Czy stronom uda się dojść do porozumienia? – Ponoć ktoś z Polskiej Grupy Zbrojeniowej ma się do nas wybrać w celu rozwiązania problemu. Nikt nie potrzebuje rozgłosu, który szkodzi zakładowi, my też nie. Nam też zależy na osiągnięciu porozumienia. Czekamy na rozwój sytuacji
– powiedziała nam Ewa Latusek.
28 czerwca w Sanoku odbędzie się walne zgromadzenie udziałowców Autosanu, podczas którego mają zapaść decyzje w sprawie prezesa Adama Smolenia. Aktualnie jest on pełniącym obowiązki prezesa sanockiej spółki.
Protest pracowników Autosanu poparła Krajowa Sekcja Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność”. – Autosan od wielu lat przeżywa poważny kryzys ekonomiczny. Karuzela personalna, nietrafne decyzje powodują, że pracownicy ponoszą skutki nieodpowiedzialnych decyzji władz – czytamy w stanowisku podpisanym przez przewodniczącego KSPZ NSZZ „Solidarność”, Stanisława Głowackiego.
Jak podkreśla dalej przewodniczący, „antidotum miało być zaangażowanie kapitału HSW Stalowa Wola i Pit-Radwar Warszawa oraz zlecenie realizacji umów dla MON”, tak się jednak nie stało. Produkcja dla polskiego wojska, którą premier Beata Szydło zapowiadała w 2016 roku po przejęciu sanockiej fabryki autobusów przez państwowy PGZ, nie ruszyła. Fiaskiem zakończył się też zapowiadany w 2018 roku przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego mariaż z Polską Grupą Energetyczną.
– Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” wielokrotnie zwracała uwagę na te wszystkie zjawiska. Niestety, nie traktowano tych uwag z należytą powagą. Dziś za skutki błędnych decyzji złego zarządzania i braku odpowiedzialności za losy firmy próbuje się obwiniać pracowników. Jest to wyjątkowy wyraz bezczelności – uważa przewodniczący Głowacki.
Zwraca uwagę na to, że sytuacja ekonomiczna i wysoka inflacja powodują, że dotychczasowy, „bardzo niski poziom płac w Autosanie”, traci jakikolwiek charakter motywacyjny. – Pracownicy słusznie domagają się wzrostu wynagrodzeń. Zamiast konkretnych rzeczowych rozmów stosowana jest prowokacja i próby zwodzenia pracowników – uważa.
6 czerwca pracownicy Autosanu w przeprowadzonym referendum w stu procentach wypowiedzieli się za podjęciem akcji protestacyjnej. Nie wykluczają też zorganizowania strajku ostrzegawczego.
Krajowa Sekcja Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność” zwróciła się do Polskiej Grupy Zbrojeniowej oraz udziałowców Autosanu o podjęcie „natychmiastowych działań naprawczych i zawarcie stosownego porozumienia płacowego”. – W przypadku braku reakcji, wszystkie zakłady naszej sekcji przystąpią do akcji solidarnościowej z pracownikami Autosanu – zapowiedział przewodniczący KSPZ NSZZ „Solidarność”, Stanisław Głowacki.
Kierownictwo Autosanu, jak poinformowała nas Katarzyna Hydzik, kierownik Działu Marketingu w Autosanie, do czasu zakończenia negocjacji ze związkami zawodowymi nie będzie komentować sytuacji.
Martyna Sokołowska


