
Długotrwała susza zmusiła właściciela do zakupu pompy strażackiej
i samodzielnego schładzania kurników, aby ptaki nie padły. Fot. Mariola Mazur
Ponad 240 gmin w Polsce zmaga się z niewystarczającą ilością wody. Włodarze apelują do mieszkańców o oszczędzanie i racjonowanie wody. Przerwy w dostawach to dla niektórych już codzienność. Będzie jeszcze gorzej.
Susza objęła całą Polskę. Wydłuża się lista gmin i zakładów komunalnych, które apelują do mieszkańców o oszczędzanie wody i informują o przerwach w jej dostawach. W social mediach za to roi się od relacji o żółknących już pod koniec czerwca i gubiących liście drzewach. Tylko w ciągu 6 dni z 45 do 240 wzrosła liczba gmin, które borykają się z dostępem do wody. Z każdym dniem będzie ich coraz więcej.
Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa twierdzi, że w okresie od 21 kwietnia do 4 lipca niedobór wody występował już w całym kraju. Z kolei Centrum Modelowania Meteorologicznego IMGW-PIB alarmuje, że zawartość wody w glebie spadła poniżej 15 proc. Jednocześnie pokazuje najbardziej nasłonecznione miasta Polski. Liderem na razie jest Sandomierz (14,2 godzin słońca). Bardzo skromnie za to wyglądają dane dotyczące opadów. Minionej doby (4 lipca) największe były w województwie dolnośląskim, gdzie wybija się pod tym względem Kłodzko (28,7 mm). Żadnych opadów albo jedynie śladowe ilości zanotowano z kolei w województwie warmińsko-mazurskim, podlaskim, lubelskim, podkarpackim, świętokrzyskim, łódzkim i mazowieckim.
W związku z trudną sytuacją hydrologiczną, ekstremalnymi upałami i brakiem opadów, Łańcucki Zakład Komunalny (ŁZK) apeluje do mieszkańców, żeby ograniczyć korzystanie z wody. Ta powinna być użytkowana przede wszystkim do żywności oraz higieny osobistej. Podobnie jest w innych gminach na Podkarpaciu.
Sprawdzamy, czy nie braknie nam wody
Renata Szczepańska, wójt Gminy Cisna zapewnia, że w tym momencie problem z brakiem wody nie występuje. Gmina dokłada wszelkich starań do tego, by na bieżąco nadzorować sytuację i w razie potrzeby interweniować m.in. w formie apeli do mieszkańców. – Nauczeni doświadczeniem suszy sprzed kilku lat, wprowadziliśmy na naszym terenie dodatkowe narzędzia umożliwiające badanie poziomu wód. Dzięki temu, z wyprzedzeniem jesteśmy w stanie przygotować się na ewentualną sytuację kryzysową – mówi w rozmowie z Super Nowościami wójt Cisnej.
Mieszkańcy gminy dodatkowo sami dbają o swoje dobro. Na stronach tamtejszych licznych agroturystyk i restauracji widnieją prośby o poszanowanie każdej kropli. Wszyscy mają świadomość, że wizja suszy jest w tym roku nader realna.
Podobną odezwę na swojej stronie zamieściła Gmina Nozdrzec. W obecnej chwili komunikat skierowany jest do użytkowników wodociągu w miejscowości Izdebki. Ze względu na ograniczone zasoby poborów wody wynikających z suszy hydrologicznej oraz awarie związane z przebudową sieci wodociągowej, wprowadzony został (do odwołania) zakaz podlewania ogródków, mycia pojazdów oraz napełniania basenów. Urząd Gminy i Miasta w Sokołowie Małopolskim zwrócił się do mieszkańców z apelem, by w godzinach od 19 – 21 racjonalnie gospodarować wodą. Pod groźbą kary jest natomiast korzystanie z tamtejszych hydrantów. – Mieszkańcy starają się trzymać nakazu, jednak ze względu na to, że został on umieszczony na profilu urzędu, pewnie nie wszyscy mieli okazję się z nim zapoznać – komentuje p. Barbara z Sokołowa Młp.
Nieco lepiej wygląda sytuacja na terenie gminy Dydnia. – Nie otrzymaliśmy jeszcze od mieszkańców informacji o kłopotach związanych z brakiem wody – mówi Edyta Kuczma, sekretarz Gminy Dydnia. Zaznacza jednak, że jeśli opady w ciągu najbliższych kilku dni się nie pojawią, nie jest wykluczone, że takie zgłoszenia zaczną napływać. – Gmina projektuje gminny wodociąg i rozpoczyna modernizację istniejących ujęć wody tak, by w przyszłości uniknąć problemu z dostępem do niej – dodała.
Mieszkańcy radzą sobie jak mogą
Nie wszędzie sytuacja jest tak optymistyczna. Brak wody to problem dotykający wielu mieszkańców. Najtrudniej w tej sytuacji odnaleźć się osobom prowadzącym gospodarstwa lub działalności gospodarcze.
Pani Anna Bujdasz z Dynowa, która prowadzi gospodarstwo rolne skupione na hodowli kwiatów ozdobnych, opowiada dziennikarce Super Nowości, jak ciężkie były ostatnie tygodnie. – Stan wody w studni, która zasilała szkółkę spadł na tyle, że zakupiona pompa w przeciągu ostatniego tygodnia w ogóle się nie włączyła – opowiada pani Anna. – Kwiaty w tunelu staramy się podlewać chociaż raz dziennie, a do tego potrzebujemy przynajmniej 1000 litrów wody. Obecnie przewozimy ją na teren szkółki w beczkach. Rośliny rosnące na zewnątrz pozostawione są same sobie. Mamy nadzieję, że deszcz szybko spadnie i uda się je uratować – dodaje.
Z podobnym problemem mierzy się Zbigniew Wasyliszyn, właściciel Podkarpackiej Hodowli Drobiu Jakościowego w Załazku (gm. Dubiecko). Niestety tamtejsi mieszkańcy nie są przyłączeni do wodociągu i na własną rękę muszą sobie zapewnić dostęp do wody. W przypadku tej hodowli potrzeby są znaczące. – Dzienne zapotrzebowanie na wodę dla kurcząt wynosi 750 litrów, a dodatkowo trzeba wesprzeć też system chłodzący, ponieważ drób hodowlany nie radzi sobie przy tak wysokich temperaturach – mówi pan Zbigniew. Na terenie gospodarstwa znajdują się obecnie dwie studnie, jednak właściciel zauważa, że aby mogli zapewnić sobie płynną pracę, są zmuszeni do wykonania odwiertu kolejnej studni, co generuje dodatkowe koszty.
– Po wywierceniu studni głębinowej jej lustro wynosiło około 15 metrów, obecnie jest to niespełna 6. Co będzie dalej – strach pomyśleć – martwi się przedsiębiorca. Sytuacja ta w zestawieniu z wysokimi temperaturami zmusiła właściciela do zakupu pompy strażackiej i samodzielnego schładzania kurników, a następnie „odzyskiwania” wody poprzez specjalnie stworzony do tego system.
Samorządowcy zwrócili się do mieszkańców z apelem o oszczędzanie wody.
Problem dotyczy m.in. gmin: Grodzisko Dolne, Żyraków, Żołynia, Tarnowiec, Roźwienica, Domaradz, Chorkówka, Łańcut i Boguchwała. W niektórych gminach władze wprowadziły przerwy w dostawach, a wodę mieszkańcom dostarczają beczkowozy. W części miejscowości woda w kranach może mieć niższe ciśnienie. Kolejną gminą, w której mogą zostać wprowadzone podobne rozwiązania, jest Boguchwała.
Mariola Mazur


