Nie dla spalarni odpadów nad Jeziorem Tarnobrzeskim

Społecznicy zaangażowani w akcję „Nie dla spalarni śmieci nad Jeziorem Tarnobrzeskim” zbierają podpisy, które zostaną złożone w Urzędzie Miasta Tarnobrzega jako głos lokalnej społeczności sprzeciwiającej się kontrowersyjnej inwestycji. Fot. Tomasz Górnicki

700 mln zł chce zainwestować w Tarnobrzegu austriacko-hiszpańska firma FCC Environment w budowę instalacji termicznego przekształcania odpadów. Kontrowersje budzi nie tylko sama spalarnia, ale przede wszystkim jej lokalizacja oraz brak jawności załącznika dotyczącego kosztów i korzyści.

Temat budowy spalarni odpadów w Tarnobrzegu został wywołany kilka miesięcy temu, gdy austriacka spółka FCC Environment złożyła ofetę do Urzędu Miasta Tarnobrzega, chcąc zainwestować na terenie Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej sąsiadującej z Jeziorem Tarnobrzeskim.
Możliwość lokalizacji w pobliżu Jeziora Tarnobrzeskiego niepokoi nie tylko mieszkańców, ale także radnych i lokalnych polityków. Negatywnie do pomysłu odnosi się zarówno Kamil Kalinka, szef lokalnych struktur PiS, jak i Norbert Mastalerz, kierujący lokalną Platformą Obywatelską. Zielone światło chcą jej dać władze miasta.

Nie obok najczystszego jeziora w Polsce

– Jesteśmy za budową nowoczesnej spalarni śmieci, ale stanowczo sprzeciwiamy się inwestycji w takim kształcie, jaki proponuje obecny prezydent miasta, który chce powstania ogromnego zakładu tuż obok Jeziora Tarnobrzeskiego – uważa Norbert Mastalerz.
W związku z planowaną inwestycją, w Tarnobrzegu powstało Stowarzyszenie Nie dla spalarni śmieci nad Jeziorem Tarnobrzeskim.

To zaciąży na zdrowiu kolejnych pokoleń

– Ta inwestycja zaciąży na lata na zdrowiu mieszkańców Tarnobrzega i okolicznych miejscowości – ostrzega Małgorzata Zych, która uzbierała już około 2300 podpisów przeciwko budowie spalarni. – Jesteśmy jako członkowie stowarzyszenia zdruzgotani poziomem naszych lokalnych elit, które, nie bacząc na skutki środowiskowe i zdrowotne dla mieszkańców, próbują zlokalizować tę inwestycję na terenie Tarnobrzega. Zyski z budowy takiego zakładu będą dla lokalnej społeczności znikome albo żadne, a poniesiemy ogromne koszty środowiskowe i zdrowotne.
Pomysł budowy spalarni ma jednak nie tylko przeciwników, o czym można było się przekonać podczas jednej z sesji, gdy bronił go np. radny Leszek Ogorzałek. Według rajcy, myślenie o tym, że inwestor chce nas oszukać, chce nas skrzywdzić i ograbić jest niezasadne i jego zdaniem inwestycja nie będzie dla miasta niekorzystna.

Ludzie są oburzeni tym pomysłem

Stowarzyszenie Nie dla spalarni śmieci nad Jeziorem Tarnobrzeskim zbiera podpisy przeciwko inwestycji m.in właśnie nad akwenem, który w upalne weekendy przyciąga nawet 20 tys. plażowiczów.
– Nie spotkałam się z osobą, która byłaby za powstaniem spalarni w Tarnobrzegu. Nikt takiej inwestycji nie chce poza władzami miasta – przyznaje Małgorzata Zych. – Nikt nie widzi z niej korzyści. Ci, do których ta informacja nie dotarła, są zaskoczeni i oburzeni takim pomysłem. Mówienie o tym, że będziemy jako mieszkańcy mniej płacić za odbiór odpadów, nie jest żadnym argumentem w porównaniu z kosztami zdrowotnymi, jakie poniesiemy. Ilość odbieranych z miasta śmieci będzie stanowić zresztą około 5 proc. odpadów, które tutaj trafią, nie będziemy więc mieli tak naprawdę żadnego wpływu na ceny i wielką naiwnością jest twierdzić, że prywatny zagraniczny inwestor będzie pozwalał wejść radnym na teren zakładu, aby mieć nad nim jakąś kontrolę, o czym mówili radni podczas jednej z sesji. Władze miasta najwyraźniej chcą uśpić opinię publiczną w tej sprawie, bo nie dbają o transparentność informacji dotyczących inwestycji.

Poseł Braun interweniuje

Stowarzyszenie chce wpłynąć na władze miasta, by nie wydawały pozytywnej opinii środowiskowej dla tej inwestycji. W akcję włączył się także poseł Konfederacji Grzegorz Braun.
– Poseł Grzegorz Braun wspiera naszą walkę o zablokowanie budowy spalarni nad Jeziorem Tarnobrzeskim. Podczas rozmowy z prezydentem Dariuszem Bożkiem zażądał w ramach interwencji poselskiej udostępnienia utajnionego przez prezydenta na wniosek inwestora załącznika nr 5, czyli analizy kosztów i korzyści tego przedsięwzięcia – informuje Witold Zych. – Ponieważ tego nie uczynił, pan poseł skierował do niego pisemne ten postulat. Ten fakt wyraźnie dowodzi, że prezydent staje po stronie inwestora, a nie mieszkańców miasta. Utajnienie tego dokumentu jest precedensem na skalę Polski. Towarzystwo na rzecz Ziemi, które reprezentuje nasze stowarzyszenie zaskarżyło tę decyzję prezydenta do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie.
W sprawie tej pytania uzupełniające do inwestora przekazali także: Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie i Powiatowy Inspektorat Sanitarny w Tarnobrzegu.

Małgorzata Rokoszewska