Ruiny, które straszą w Rzeszowie

Fot. Archiwum

Rzeszów – miasto reklamowane jako stolica innowacji – zwłaszcza w budownictwie, jak i architekturze, mimo szeregu swoich zalet, miewa i niemałe wady. Do naszej reakcji zgłosili się mieszkańcy zirytowani wyglądem szpecących budynków
w centrum miasta. – Na naszych oczach z dnia na dzień niszczeje budynek przy ul. Lenartowicza i kamienica przy ul. 8 Marca – skarżą się nasi rozmówcy. – Ile jeszcze będziemy znosić te przykre widoki? – dopytują zaniepokojeni czytelnicy.

„Straszny” dwór

Budynek przy ul. Lenartowicza 2 w Rzeszowie obok placu Śreniawitów od dawna jest opuszczony i odstrasza swoim wyglądem. Sprawa tej zrujnowanej kamienicy nie jest obca inwestorom, ponieważ kilka lat temu jeden z nich chciał ją wyremontować i przeznaczyć dla własnych biznesów. Pewna rzeszowska firma deweloperska zamierzała tchnąć w ruderę nowe życie, wykorzystując do tego również wolną przestrzeń na terenie otaczającej budynek działki. Za kamienicą pojawił się nawet dźwig, co zwiastowało, iż wkrótce rozpoczną się jakieś prace przy rekonstrukcji (maszyna prawdopodobnie miała pracować przy innym obiekcie przy ul. Lenartowicza – przyp. red.). Ostatecznie nie ruszyły żadne roboty, bo została zawieszona decyzja o warunkach zabudowy, o którą wystąpił deweloper. Plan się nie powiódł ze względu na nieuregulowany stan własnościowy budynku.

Waląca się kamienica

Równie szpetnie wygląda kamienica przy ul. 8 Marca 9. To również opuszczone miejsce, które, nie dość, że jest obskurne, to wprost sypie się na głowę. Pod koniec marca z fasady budynku odpadły spore kawałki sztukaterii. Szczęście, że nikt nie ucierpiał. Jak zaznaczają pobliscy mieszkańcy, elementy budynku, a zawłaszcza tynku, sypią się co jakiś czas i zagrażają życiu oraz zdrowiu przechodniów. Obecnie w kamienicy nie ma także większości okien, które zostały zdemontowane przez straż pożarną na wniosek Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Z opuszczoną budowlą jest kłopot, ponieważ sukcesywnie waląca się ruina posiada nieuregulowany status prawny. Jak się okazało, właścicielem kamienicy jest spółka ni posiadająca reprezentacji ani adresu siedziby, którą wykreślono z KRS. Co więcej, jedyny wspólnik spółki wskazany w KRS nie żyje.
Na wniosek naszych czytelników zwróciliśmy się w sprawie powyższych nieruchomości do urzędu miasta. Urzędników z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa zapytaliśmy m.in., czy w związku z opłakanym stanem dwóch zrujnowanych gmachów, jest plan na ich odrestaurowanie. Niestety, przed oddaniem gazety do druku, nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Co z zabytkową willą Kotowicza?

Przy okazji sygnału od czytelników na temat dwóch ruin, zainteresowaliśmy się także zabytkową willą Kotowicza w ścisłym centrum miasta przy ul. Dekerta, nieopodal pałacyku Lubomirskich. Ten ważny dla miasta obiekt o wyjątkowej architekturze również niszczeje i podobnie nie widać dla niego pomocy. I choć jest w znacznie lepszym stanie niż wspomniane kamienice, to miejsce też wymaga gruntownego remontu. W przeszłości willę próbowano wyburzyć, a na jej miejscu wybudować apartamentowiec. Po interwencji mieszkańców oraz Jana Śmierzyńskiego, samego potomka płk. Jana Stefana Kotowicza, budynek został uchroniony przed wyburzeniem. Wojewódzki konserwator zabytków wpisał go bowiem do rejestru zabytków. Obecnie właścicielem willi jest spółka Willa Pałace, ale miasto zamierza przejąć zabytek. Jak zauważył w rozmowie z naszą redakcją Rafał Kocoł, kierownik Działu Historycznego Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, gdyby willa odzyskała dawny blask, będzie mogła służyć w przyszłości dobru społecznemu np. jako miejsce rodzinnych spacerów z historią w tle.

Zabytek czy rudera?

Poruszając kwestie architektury, nie sposób pominąć wątku zabytkowego, a zarazem zniszczonego dworku Chłapowskich na osiedlu Słocina. Od kilku lat nieruchomość należy do Fundacji Domus Pacis, która powstała z myślą, żeby wyremontować dwór. W tym roku od miasta i konserwatora zabytków fundacja Domus Pacis dostała łącznie 120 tys. zł dotacji na remont. Kolejne prace przy modernizacji obiektu wymagają jednak następnych funduszy.
Na temat obu zabytkowych budowli również skierowaliśmy pytania do ratusza. Jednakże i w tej sprawie nie otrzymaliśmy odpowiedzi przed zamknięciem weekendowego numeru.
Do sprawy wrócimy.

Łukasz Szczepanik