Przewodniczący Rady zasłania się… pomyłką

Przewodniczący klubu PO w RM, PaweŁ Zastrowski, ujawnił całą aferę na swoim facebookowym profilu. – To bardzo zastanawiające, jak mogło dojść do takiej sytuacji – powiedział nam. Fot. Archiwum

Do wręcz nieprawdopodobnej sytuacji doszło w przemyskim magistracie. W Biuletynie Informacji Publicznej opublikowano podpisaną przez przewodniczącego Rady Miejskiej, Macieja Kamińskiego (PiS), uchwałę o nieudzieleniu prezydentowi Wojciechowi Bakunowi 28 czerwca absolutorium z wykonania budżetu za zeszły rok. Rzecz cała w tym, że takiej uchwały nie było! W dodatku pracownik Biura Rady bez zgody i wiedzy prezydenta najpierw usunął tę publikację,
a potem ją przywrócił. Poniesie za to zapewne surowe konsekwencje. Rodzą się jednak pytania, po co i na czyje polecenie wprowadzał opinię publiczną i instytucje w błąd.

Na sesji absolutoryjnej przemyskiej RM, która miała miejsce 28 czerwca, radni nie podjęli uchwał o udzielenie wotum zaufania i absolutorium z wykonania budżetu za zeszły rok Wojciechowi Bakunowi. Do podjęcia tych uchwał potrzebna jest bezwzględna większość, która w przypadku przemyskiej RM wynosi 12 głosów. Do porządku obrad nie próbowano wprowadzać uchwał o nieudzieleniu wotum zaufania i absolutorium, w ogóle nie było mowy o takich uchwałach.
Tymczasem w BIP ukazała się uchwała o nieudzieleniu prezydentowi Bakunowi absolutorium z podpisem i pieczątka, Macieja Kamińskiego z PiS, który od czerwca 2020 roku, czyli od tzw. przewrotu czerwcowego, jest przewodniczącym przemyskiej RM. O tym fakcie, jak się dowiedzieliśmy, prezydent Bakun dowiedział się od… pracowników Regionalnej Izby Obrachunkowej w Rzeszowie. Zgodnie z procedurą bowiem, gdy zostanie podjęta uchwała o nieudzieleniu absolutorium z wykonania budżetu, muszą oni sprawdzić, czy podjęta została słusznie. W magistracie wiadomość wywołała niemałe zdumienie. Było ono tym większe, że wkrótce publikacja zniknęła z BIP, by ukazać się za kilka godzin ponownie. Szybko ustalono, który pracownik Kancelarii Biura Rady umieszczał tę publikację, a następnie ją usuwał. Dodajmy, że usunięcie czegokolwiek opublikowanego w BIP wymaga pisemnej zgody prezydenta miasta lub osoby przez niego upoważnionej. O takową zgodę wspomniany pracownik nie wnioskował.
Całą sprawę nagłośnił na swoim oficjalnym profilu facebookowym przewodniczący klubu w przemyskiej RM, Paweł Zastrowski, który opublikował podpisaną przez przewodniczącego Kamińskiego uchwałę, tę uchwałę, której nie podjęto wcale. Ba, nie było nawet jej projektu.

Przewodniczący z PiS twierdzi, że to… wadliwa interpretacja

Przewodniczący Maciej Kamiński skomentował sytuację dla Przemyśl News. – (…) Faktem jest, że prezydent nie uzyskał wymaganej liby głosów, aby mógł otrzymać absolutorium! Dlatego taka odpowiedź w formie uchwały została przygotowana zgodnie z głosowaniem rady, jednak już w piątek po analizie i konsultacji złożyłem dzisiaj rano do prezydenta i do RIO informację, że po analizie uznaliśmy, że prezydent ani uzyskał, ani nie uzyskał absolutorium, tylko uchwała nie została podjęta (…) – napisał M. Kamiński do dziennikarza Przemyśl News.
– Jednocześnie chcę zaznaczyć, że to nie ja publikuję na stronie urzędu miasta treści, administratorem jest urząd – prezydent, który według mojej wiedzy również uchwały wysyła – przekazuje uchwały dalej w tym przypadku do RIO – kontynuował przewodniczący przemyskiej RM. – Niektórzy próbują szukać tutaj winnych wśród pracowników biura rady, uważam, że to niepotrzebne i niesprawiedliwe bo nikt nic nie zrobił. Natomiast na mnie jak widać jest to polityczna nagonka przez niektóre osoby, jak zwykle te same – „oskarżył się”. – Jednocześnie nadmieniam, że dostęp do obrad sesji Rady Miejskiej jest transmitowany oraz nagranie z obrad jest upublicznione, a także wyniki z głosowań są udostępniane na bieżąco na stronie internetowej, oraz podawane w mediach lokalnych. W związku z tym wyniki głosowania są znane i nie są tajemnicą, a interpretacje w przypadku uchwały absolutoryjnej różne zakończył. Dodajmy, że za Przemyśl News pozwalamy sobie na zachowanie oryginalnej pisowni maila od przewodniczącego.

Mija się rażąco z prawdą

Najdelikatniej mówiąc, przewodniczący Kamiński, pisząc o jakichś możliwych różnych interpretacjach uchwały absolutoryjnej, mija się rażąco z prawdą. I albo usiłuje wprowadzić dziennikarzy i opinię publiczną celowo w błąd, albo ma problemy z pamięcią. On bowiem był podczas sesji absolutoryjnej w 2020 roku jednym z inicjatorów podjęcia uchwały o nieudzieleniu prezydentowi Bakunowi absolutorium za rok 2019. Wówczas taka uchwała została podjęta i miało to specjalny cel: miało to otwierać drogę do usunięcia prezydenta na drodze referendum. Nic z tego jednak nie wyszło nieformalnej koalicji złożonej wówczas z klubów PiS, Regia Civitas, SLD (obecnie Nasz Przemyśl) oraz radnej niezależnej Moniki Różyckiej (obecnie Kamińskiej), bo uchwałę jako rażąco sprzeczną z realnym stanem wykonania budżetu podważyła RIO, druzgocąc argumenty zawarte w uzasadnieniu. Samo to wskazuje, że przewodniczący Kamiński doskonale wie, czym różni się niepodjęcie uchwały o absolutorium od podjęcia uchwały o jego nieudzieleniu.

Trudno uwierzyć w pomyłkę

Nie wiadomo co miało na celu usiłowanie wprowadzenia w błąd opinii publicznej i instytucji, co do uchwały absolutoryjnej. W pomyłkę w interpretacji doprawdy trudno tu uwierzyć. Trudno też jednak uwierzyć w to, że ktoś liczyłby na to, że RIO czy wojewoda nie zorientują się, że mowa o uchwale, której po prostu nie było. Być może więcej tu wyjaśni wspomniane przez prezydenta Bakuna postępowanie wewnętrzne w magistracie.

Monika Kamińska