
Na przełomie czerwca i lipca przez Podkarpacie przeszły upały, które sięgały ponad 30 stopni Celsjusza. Kilka dni temu na publicznej grupie Rzeszoznawcy na Facebooku pojawiły się zdjęcia uschniętych roślin. – Kto jest odpowiedzialny za posadzone drzewa w Rzeszowie? – pyta autor postu na grupie?
Na załączonych zdjęciach widać mniejsze i większe rośliny w złym stanie. To okolice katedry przy alei gen. Sikorskiego, ale w komentarzach dodano też fotografie z innych miejsc miasta, np. z ul. Dąbrowskiego. Jak pisze grupowiczka, za stan drzew z pewnością odpowiedzialne są wysokie temperatury. – Widziałam to. Duży nakład, a potem nikt o to nie dba, a tyle było chwalenia się. Szkoda tych drzewek – dodaje inna.
Miasto monitoruje sytuację
O całą sytuację zapytaliśmy w Urzędzie Miasta. Jak informuje Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa, za drzewa i krzewy odpowiada do 3 lat firma, która wygrała przetarg na ich zasadzenie.
– Do jej obowiązków należy m.in. podlewanie czy odchwaszczanie – tłumaczy. Inny grupowicz z Facebooka stwierdził, że to nie brak nawadniania roślin jest przyczyną ich złej kondycji. – To może być kwestia odczynu gleby, poza tym większość tych podeschniętych drzew może na wiosnę ożyć – stwierdza mężczyzna. – Niektóre z nowych drzew, z kilkunastodniowymi upałami, pomimo podlewania, poradziło sobie gorzej, np. graby czy dęby, a inne lepiej – mówi Artur Gernand. Bardzo słoneczne dni dały się we znaki także niektórym starszym drzewom, których podlewanie nie jest już konieczne. – Miasto monitoruje sytuację. Dodatkowo firmy, które odpowiadają za rośliny, mają obowiązek przesyłać nam raporty o ich stanie – dodaje Gernand.
ks


