– Zapragniecie przyczep na rowery, to kupimy

Do krakowskich autobusów dołączane są przyczepy na rowery. – Na razie takie rozwiązanie nie jest stosowane w Rzeszowie. Fot. Zarząd Transportu Publicznego w Krakowie/materiały prasowe

Od minionego weekendu w Krakowie wprowadzono nową opcję – autobusy linii rekreacyjnej LRO ciągnącej przyczepy i na jednej mieści się 20 rowerów. Dzięki temu osoby, które chcą pojeździć w okolicach Ojcowa mogą skorzystać z tej oferty, bo jazda zatłoczoną 20-kilometrową drogą z centrum Krakowa do tej miejscowości potrwa półtorej godziny i przejazd nie należy do przyjemnych. Czy taki pomysł ma w planach rzeszowski przewoźnik?

Okazuje się, że prezesowi ZG PKS, firmie obsługującej podmiejskie linie autobusowe, krakowskie rozwiązanie jest znane. Jednak przynajmniej na razie nie jest rozważane.
– Nie mieliśmy sygnałów, że jest zapotrzebowanie na przyłączanie do autobusów MKS specjalnych przyczep, którymi można byłoby przewozić rowery – mówi Piotr Klimczak, prezes Związku Gmin PKS w Rzeszowie. – Gdyby było takie zapotrzebowanie, to kupilibyśmy takie przyczepy, bo nie byłby to wielki koszt i wozilibyśmy w ten sposób podczas wakacji jednoślady na wybranych trasach. Tak więc od ludzi zależy, czy chcieliby mieć taką dodatkową usługę. Dla nas nie byłby to żaden problem uruchomić takie udogodnienie dla podróżnych.
Prezes dodał, że zdarzało się, że zarząd ZG PKS wychodził naprzeciw potrzebom podróżnym i uruchamiał dodatkowe linie autobusowe. Tak było w przypadku Sołonki, gdy okazało się, że są chętni na wyjazdy do źródeł wód solankowych i autobusy zaczęły wozić w weekendy ludzi do tej miejscowości. Tak mogłoby być też w przypadku potrzeby przewozu nawet kilkunastu rowerów, które byłyby wożone na przyczepie ciągniętej przez autobus.
W przypadku Zarządu Transportu Publicznego w Krakowie zakupiono dwie przyczepy rowerowe, a każda z nich pomieści po 20 rowerów. Linie, na których jeżdżą autobusy z przyczepami, nazwano rekreacyjnymi. Kursują one w dni słoneczne, a gdy widać wcześniej, że będzie padać, to autobusy nie jadą ani do Ojcowa, ani do Przylasku Rusieckiego. W rozkładzie weekendowym na tych trasach ujęto autobusy co 35 minut.
Przedstawiciela stowarzyszenia rowerowego zapytaliśmy, czy można byłoby ten krakowski pomysł przenieść do Rzeszowa i okolic.
– Nie zastanawialiśmy się nad tym – powiedział Marcin Bonowicz, prezes Rowery.Rzeszow.pl Stowarzyszenie Rzeszowskich Rowerzystów. – Nie mieliśmy też sygnałów od rowerzystów, którzy chcieliby przewozić w ten sposób rowery do atrakcyjnych turystycznie miejscowości. Jeśli będzie takie zapotrzebowanie, szczególnie w okresie wakacji, to będziemy zabiegać o to, żeby przewoźnicy zapewnili takie rowerowe przyczepy.

Mariusz Andres