Maciej Kamiński „straszy” na Facebooku

Fot. Archiwum

Nadal trwa wewnętrzne postępowanie wyjaśniające; jak doszło do tego, że w Biuletynie Informacji Publicznej znalazła się uchwała, której wcale nie było, a później zniknęła z BIP, by znów się pojawić. Chodzi o uchwałę o nieudzieleniu prezydentowi Przemyśla absolutorium za wykonanie zeszłorocznego budżetu. Nie procedowano nawet takowej, ale „zaistniała” w przestrzeni publicznej i prawnej z podpisem i pieczątką przewodniczącego przemyskiej Rady Miejskiej, Macieja Kamińskiego (PiS) oraz dotarła do Regionalnej Izby Obrachunkowej oraz wojewody podkarpackiej, Ewy Leniart. Przewodniczący zasłania się omyłkową interpretacją przepisów oraz „straszy” na swoim facebookowym profilu tych, którzy sprawę komentują.

Przypomnijmy; na sesji absolutoryjnej przemyskiej RM, 28 czerwca nie podjęto uchwały o udzieleniu Wojciechowi Bakunowi absolutorium za wykonanie budżetu za 2021 rok. Podjęcie takiej uchwały wymaga bezwzględnej większości głosów „za”, co dla 23-osobowej przemyskiej RM oznacza 12 głosów. Niepodjęcie tej uchwały nie ma dla prezydenta żadnych konsekwencji, a budżet za zeszły rok został wykonany w imponującej części ponad 90 proc. Uchwała ta, jako niepodjęta, wcale nie powinna znaleźć się w BIP. No i zasadniczo się nie znalazła, za to znalazła się… inna. Taka, w której mowa o nieudzieleniu prezydentowi Bakunowi absolutorium. Takiej uchwały nawet nie próbowano procedować, a jednak ukazała się w BIP z podpisem i pieczątką Macieja Kamińskiego, przewodniczącego przemyskiej RM.

Ach ta „nieznośna” RIO

Uchwałą zainteresowała się RIO, bo zgodnie z przepisami, każda uchwała o nieudzieleniu absolutorium włodarzowi gminy podlega weryfikacji Regionalnej Izby Obrachunkowej. Wiedzą o tym bardzo dobrze przemyscy radni, z przewodniczącym Maciejem Kamińskim na czele. I to niekoniecznie z dogłębnego studiowania Ustawy o samorządzie gminnym. Wiedzą o tym przede wszystkim dlatego, że dwa lata temu nieformalna antyprezydencka koalicja złożona w radnych klubów PiS, Regia Civitas, SLD (obecnie Nasz Przemyśl) oraz radnej niezależnej Moniki Różyckiej (obecnie Kamińskiej) podczas sesji absolutoryjnej przegłosowała projekt uchwały o nieudzieleniu W. Bakunowi absolutorium za 2019 rok, a następnie przegłosowała samą uchwałę. Dodajmy, że podjęcie takiej uchwały automatycznie otwiera drogę do odwołania włodarza gminy w referendum. O tę drogę właśnie chodziło nieformalnej koalicji 2 lata temu, ale „chytry” plan na pozbycie się prezydenta Bakuna okazał się mieć poważną wadę. Mianowicie taką, że właśnie każdą taką uchwałę skrupulatnie sprawdza RIO. Ta instytucja kieruje się nie sympatiami i antypatiami, a faktycznym stanem wykonania budżetu. A RIO dosłownie zdruzgotała „argumenty” za nieudzielenie Bakunowi absolutorium za 2019 rok, a samą uchwałę uchyliła.

Pisarze, recepty i sny innych – oto, co zajmuje przewodniczącego

Tym więc dziwniejsze jest teraz tłumaczenie przewodniczącego Kamińskiego, że doszło do wadliwej interpretacji i niepodjęcie uchwały o udzieleniu absolutorium, a on uznał to za tożsame z nieudzieleniem absolutorium. Kamiński dodawał przy tym, że trwa polityczna nagonka na niego.
Sprawa zrobiła się głośna za sprawą przewodniczącego klubu PO, Pawła Zastrowskiego, który na swoim oficjalnym profilu facebookowym napisał o opublikowaniu nieistniejącej uchwały i pokazał stosowne dokumenty. Tymczasem przewodniczący Maciej Kamiński w poniedziałek (11 lipca) na swoim profilu na FB umieścił następujący wpis: – Właśnie wracam z Rzeszowa, nieplanowany wyjazd ale konieczny. Dzisiejszy dzień pokazał, że niektórym śnię się po nocach i to ciągle tym samym osobom – pisał tajemniczo M. Kamiński. – I próbują one przelać to na portale społecznościowe ale się przeliczyły tym razem mam receptę na to już. Uspokoję Was, że koszmary, które tworzą ci pisarze nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Natomiast ich wpisy mogą drogo ich kosztować. Dobra rada dla tych pisarzy: zawsze sprawdzaj źródła informacji z których korzystasz – zakończył przewodniczący Kamiński (pisownia i interpunkcja oryginalne). Nie wiadomo wszelako, co miał na myśli.

Kto i co polecił pracownikowi?

Tymczasem w magistracie trwa wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, jak doszło do opublikowania nieistniejącej uchwały i jak to się stało, że po tym, jak sprawa wyszła na jaw, zniknęła ona z BOP, a następnie znów się pojawiła. Dodajmy, że usunięcie czegokolwiek z BIP wymaga pisemnej zgody prezydenta, a ten nikomu takowej nie udzielał. Pracownicy Kancelarii Biura Rady są pracownikami magistratu, ale zgodnie z art. 21 a Ustawy o samorządzie gminnym przewodniczący rady może wydawać im polecenia w zakresie organizacji pracy rady. O tym zapisie Maciej Kamiński także doskonale wie, bo …sam się na niego powoływał, protestując 2 lata temu przeciwko zdymisjonowaniu ówczesnej kierowniczki Kancelarii Biura Rady.
– Taka sytuacja to totalna kompromitacja przewodniczącego rady – uważa przemyślanin dobrze zorientowany w lokalnych sprawach. – Nie jest ona zresztą pierwsza – podkreśla. – Normalnie po czymś takim przewodniczący powinien sam podać się do dymisji, skoro nie umie interpretować właściwie zapisów ustawy i w dodatku się za to bierze – dodaje nasz rozmówca. – Tu bym jednak na to nie liczył – przyznaje. – Raczej nastawiłbym się na dalsze „straszenie” tych, co ośmielają się mówić i pisać o tej żenującej sytuacji i „gorzkie żale” o politycznej nagonce – mówi kpiąco mężczyzna.

Monika Kamińska