Afera korupcyjna w Starostwie Powiatowym w Sanoku

Fot. Archiwum

Co najmniej do końca roku potrwa śledztwo w sprawie Grażyny R. – Ch. byłej urzędniczki Wydziału Komunikacji Starostwa Powiatowego w Sanoku, która usłyszała zarzut przekroczenia uprawnień. Pracownica urzędu miała wykorzystywać dane, w celu osiągnięcia korzyści majątkowych.

– Zgromadzony materiał dowodowy w tej sprawie jest bardzo obszerny – mówi Super Nowościom Beata Piotrowicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Krośnie, która prowadzi śledztwo w sprawie urzędniczki. W toku śledztwa prokuratura ustaliła ponad pół tysiąca świadków, których trzeba przesłuchać. Zabezpieczono także pokaźną ilość dokumentacji, która musi zostać poddana szczegółowej analizie, także grafologicznej. Jest to konieczne, aby sprawdzić, czy podpisane przez świadków dokumenty są prawdziwe, czy fałszywe. – Już sama liczba świadków jest imponująca. Prokurator sukcesywnie prowadzi przesłuchania, ale w toku analizy dokumentacji dochodzą nowi świadkowie, co sprawia, że śledztwo jest żmudne i najprawdopodobniej potrwa co najmniej do końca tego roku – powiedziała nam prokurator Biodrowicz.

Rodzinny proceder przestępczy?

Jak ustalili policjanci z wydziału do walki z korupcją komendy wojewódzkiej w Rzeszowie, 56-letnia Grażyna R. – Ch. zatrudniona w Wydziale Komunikacji Starostwa Powiatowego w Sanoku wykorzystując swoje stanowisko i związane z tym uprawnienia, korzystała z bazy danych urzędu i przekazywała je spokrewnionym osobom, prowadzącym działalność ubezpieczeniową. Wiedza ta była wykorzystywana później do składania propozycji zawierania umów ubezpieczenia komunikacyjnego, w tym obowiązkowego ubezpieczenia pojazdów, a osoby zaangażowane w przestępczy proceder czerpały z tego tytułu korzyści majątkowe.
W sprawie zatrzymanych zostało w sumie 6 osób w wieku od 27 do 56 lat, w większości to osoby blisko ze sobą spokrewnione. Trzy z nich: Grażyna R.-Ch, Alicja R. i Piotr Ch. trafiły do aresztu, w którym spędziły kilka miesięcy. Grażyna R. – Ch. usłyszała zarzut przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków jako funkcjonariusz publiczny, poprzez wykorzystanie dostępu do baz danych i ujawnienie informacji osobom nieuprawnionym, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Podobnie jak pozostali zatrzymani, bo jak informuje prokuratura, działali wiedząc o okolicznościach osobistych podejrzanej jako funkcjonariusza publicznego. Żadna z osób nie przyznała się do stawianych im zarzutów, zgodnie z prawem, za te przestępstwa grozi do 10 lat pozbawienia wolności.
Wszystkie zatrzymane osoby opuściły już areszt. Prokuratura zastosowała wobec nich wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci dozoru policyjnego, poręczenia majątkowego oraz zakazu opuszczania kraju.

Proceder miał trwać latami

Śledztwo obejmuje okres od października 2018 r. do kwietnia 2019 r., ale o tym, że w Wydziale Komunikacji Starostwa Powiatowego w Sanoku ma dochodzić do nieprawidłowości, mówiło się od dawna. Już w 2014 r. ówczesny starosta Sebastian Niżnik po skardze jednego z mieszkańców przeniósł urzędniczkę najpierw do innego wydziału, a później na inne stanowisko, wycofując wcześniejsze uprawnienia. Mimo tego jego następca Roman Konieczny przywrócił ją na poprzednie stanowisko.
Po tym, jak sprawa nieprawidłowości w 2020 r. wyszła na jaw, starosta sanocki Stanisław Chęć zlecił w Wydziale Komunikacji i Transportu kontrolę. Jej zakresem objęte było: „przestrzeganie realizacji procedur w zakresie działania komórki organizacyjnej, wg standardów kontroli zarządczej dla sektora finansów publicznych”. Okres objęty kontrolą, to lata 2018 i 2019. Kontrolę przeprowadził pracownik starostwa, nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości i uchybień.
Urzędniczka na podstawie artykuł u 66 par. 1. Kodeksu Pracy, który mówi o „wygaśnięciu umowy w razie tymczasowego aresztowania pracownika” została zwolniona z pracy. Par. 2. tego artykułu mówi o tym, że w przypadku umorzenia postępowania lub uniewinnienia, pracodawca jest obowiązany tego pracownika ponownie zatrudnić.

Martyna Sokołowska