Na dwie godziny odejdą od łóżek pacjentów

W najbliższy wtorek w godz. 11 – 13 w sanockim szpitalu odbędzie się strajk ostrzegawczy pielęgniarek i położnych. Fot. Martyna Sokołowska

W najbliższy wtorek, 2 sierpnia pielęgniarki i położne zatrudnione w sanockim szpitalu na dwie godziny odejdą od łóżek pacjentów. O godzinie 11 rozpocznie się dwugodzinny strajk ostrzegawczy.

Decyzja o zorganizowaniu dwugodzinnego strajku ostrzegawczego zapadła podczas posiedzenia zarządu Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w sanockim szpitalu. Związek jest w sporze zbiorowym z kierownictwem sanockiego szpitala. Pielęgniarki i położne walczą m.in. o podwyższenie płac i wyrównanie dysproporcji w wynagrodzeniach, które wprowadziła znowelizowana Ustawa o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników medycznych. – Pomiędzy pielęgniarkami pracującymi na jednym oddziale są różnice w wynagrodzeniach zasadniczych na poziomie 1600 zł – mówiła Małgorzata Sawicka, przewodnicząca ZZPiP w sanockim szpitalu podczas sesji Rady Powiatu poświęconej kondycji sanockiego szpitala.

Mediacje bez przełomu

Dysproporcje wynikają z nowych przepisów, zgodnie z którymi pielęgniarki z wyższym wykształceniem i specjalizacją zarabiają więcej niż np. personel po szkole medycznej. – Dochodzi do sytuacji, w której pielęgniarka po szkole medycznej i z 40. letnim stażem pracy zarabia mniej od pielęgniarki z tytułem magistra, która pracuje od kilku lat. To jest kuriozalne. Wszystkie pielęgniarki wykonują te same procedury, według tych samych standardów, na tym samym sprzęcie i na koniec miesiąca młodsza pielęgniarka dostaje dużo większe wynagrodzenie – zwracała uwagę Małgorzata Sawicka.
Pielęgniarki i położne zdecydowały się na dwugodzinny strajk ostrzegawczy, bo, jak tłumaczy Małgorzata Sawicka, mediacje prowadzone z kierownictwem szpitala nie przynoszą przełomu. – Ze strony dyrektora nie ma propozycji, która by nas satysfakcjonowała – powiedziała nam szefowa związku. – Zgodnie z procedurą sporu zbiorowego, podczas mediacji możemy zorganizować dwugodzinny strajk ostrzegawczy. Odbędzie się on 2 sierpnia w godzinach od 11 do 13. W tym czasie pielęgniarki odejdą od łóżek pacjentów – dodaje Małgorzata Sawicka. Jak zapewnia, strajk nie jest wymierzony w pacjentów. Na oddziałach w czasie jego trwania zostaną pielęgniarki oddziałowe i część personelu, aby zapewnić pacjentom bezpieczeństwo.

Na podwyżki nie ma pieniędzy

Grzegorz Panek, dyrektor sanockiego szpitala rozkłada ręce i przyznaje wprost – na podwyżki nie ma pieniędzy. Szpital jest w trudnej sytuacji finansowej i nie ma z czego podnieść wynagrodzeń pielęgniarek i położnych. Po nowelizacji ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników medycznych problem się pogłębi, bo zgodnie z zapisami nowej ustawy, na ustawowe podwyżki placówka potrzebuje około 11 milionów złotych, a z NFZ dostanie zaledwie trzy miliony. – Mamy problem, bo szpital nie ma pieniędzy na ustawowe podwyżki, a co dopiero na dodatkowe podniesienie uposażeń pielęgniarek i położnych. My tych pieniędzy po prostu nie mamy – przyznaje dyrektor sanockiego szpitala. Grzegorz Panek wystąpił do NFZ z wnioskiem o powtórną weryfikację przyznanej kwoty na ustawowe podwyżki. W kontekście strajku pielęgniarek niewiele to jednak zmienia. – Personel nie powinien ponosić odpowiedzialności za niewłaściwe decyzje osób odpowiedzialnych za służbę zdrowia. My jesteśmy od leczenia pacjentów i na tym chcemy się skupić, ale chcemy to robić za godne pieniądze – konkluduje Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w sanockim szpitalu.

Martyna Sokołowska