Tour de Pologne od zawsze związany z Rzeszowem

Feliks Więcek, zwycięzca 1. Biegu Kolarskiego dookoła Polski (dzisiaj Tour de Pologne) we wrześniu 1928 r. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Przez 3 dni mieszkańcy Podkarpacia mogli śledzić na żywo zmagania 79. „Tour de Pologne”. To jeden z najbardziej znanych konkursów kolarskich w Polsce. Niewielu pamięta, że i jego pierwsza edycja przebiegała przez Rzeszów i Łańcut, a organizatorem wyścigu był znany rzeszowski kamieniarz i rzemieślnik, twórca nagrobków na Starym Cmentarzu – Tadeusz Janik…
Przez lata „Tour de Pologne” był wyścigiem amatorskim. Po raz pierwszy postanowiono rozegrać go dzięki inicjatywie Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów i dziennika „Przegląd Sportowy”. Jego nazwa brzmiała Pierwszy Bieg Kolarski dookoła Polski. W tej historycznej edycji (od 7 do 16 września 1928) z 71 zawodników na starcie do mety dojechało 43.

Telefonem z Łańcuta

W Rzeszowie wszystko zaczęło się „pięknej niedzieli 9 września 1928 roku na metę mieszczącą się koło koszar 20. pułku ułanów zjechali kolarze rzeszowskiego towarzystwa z prezesem Tadeuszem Janikiem, by zająć się obsadzeniem trasy i punktów kontrolnych.”
Informację o zbliżaniu się kolarzy miał nadać ostatni punkt kontrolny umieszczony w Łańcucie za pomocą telefonu, a informację miano odebrać z telefonu w rzeszowskich koszarach. Janik – główny organizator III etapu „wpadł” wkrótce na metę i oświadczył, że właśnie telefonowano z punktu kontrolnego w Łańcucie, iż za jakieś trzydzieści minut pierwsi kolarze pojawią się w Rzeszowie. Pierwsi zawodnicy: Feliks Więcek z Bydgoszczy oraz Michalak i Stefański z Warszawy wjechali wkrótce do miasta.
Po przybyciu do Rzeszowa kolarze prowadzeni byli do łaźni, a następnie do „cukierni Androlettiego” na obiad i podwieczorek oraz kolację. W koszarach 20 pułku ułanów spędzili także noc, by rankiem wyruszyć w następny etap do Krakowa.
Kolumna kolarzy ruszyła z Rzeszowa w poniedziałek sprzed kościoła farnego, po śniadaniu u wspomnianego Androlettiego. Kolarzy żegnał m.in. prezes rzeszowskiego towarzystwa – Tadeusz Janik, który poprowadził peleton. Na ul. Krakowskiej „na rogatkach” dano znak chorągiewką do kolejnego etapu.
Warto dodać, że pierwszy Bieg Kolarski dookoła Polski (dzisiejsza nazwa Tour de Pologne) liczył półtora tysiąca kilometrów oraz osiem etapów. W historii imprezy nie obyło się bez wypadków. I tak np.18 września 1967 roku w godzinach rannych, zmarł w szpitalu w Sanoku – Jan Myszak, 22-letni kolarz warszawskiej Legii, wychowanek LZS Lublin. Miał on kraksę na trasie III etapu z Przemyśla do Sanoka, doznając przy upadku ciężkich obrażeń głowy. Mimo natychmiastowej pomocy – nie udało się go utrzymać przy życiu. Na znak żałoby, jego drużyna wycofała się z konkursu.. Był to pierwszy śmiertelny wypadek kolarski w Polsce.

Co jeszcze wiadomo o prezesie

Tadeusz Janik był znaną personą w przedwojennym Rzeszowie, nie tylko ze względu na pasję rowerową. To on prezesował Towarzystwu Rzemieślniczemu „Jedność”, organizował także liczne zbiórki i „kasy zapomogowe” dla potrzebujących kolegów rzemieślników. W roku 1924 Tadeusz Janik znalazł się jako jeden z najlepszych polskich kolarzy w gronie kandydatów na Igrzyska Olimpijskie w Paryżu, ale z braku środków finansowych nie został pierwszym rzeszowskim olimpijczykiem. Wcześniej miał startować w innych zawodach kolarskich, w Antwerpii w 1920 roku, jednak z powodu wybuchu wojny polsko-bolszewickiej do tego nie doszło.
Warto przypomnieć anegdotę o naszym bohaterze, którą spopularyzował znawca Rzeszowa, Marek Czarnota. Otóż Tadeusz Janik organizował słynne bale sylwestrowe w swoim domu przy ul. Targowej (kamienica naprzeciwko Starego Cmentarza). Kiedyś organizator pozwolił sobie na żart. Przybywających gości zaprosił do niedogrzanej pracowni i poczęstował kubkiem mleka, pajdą chleba i marmoladą. Skromnie i… urzędowo. Goście, jak wiadomo, spodziewali się zupełnie innego przyjęcia. Patrzyli więc po sobie skonsternowani, atmosfera stała się bardziej gęsta. Wtedy Janik otworzył nagle podwoje do mieszkania. A tutaj pięknie nakryte stoły uginały się od wszelakiego jadła i napojów. Zdumionym gościom Janik powiedział: „Tam była dzisiejsza demokracja, a tu ciągle sanacja!”

Arkadiusz Bednarczyk