
ale doświadczenia odcisnęły piętno na usposobieniu zwierzęcia. Aktualnie psem opiekuje się behawiorysta. Fot. OTOZ Animals Krosno
Sąd Okręgowy w Krośnie podtrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji, skazujący 54-latka z Głowienki na pół
roku więzienia w zawieszeniu i tysiąc złotych grzywny za znęcanie się nad swoim owczarkiem niemieckim. Wyrok jest już prawomocny.
Wszystko zaczęło się w lutym 2021 roku. Do OTOZ Animals Krosno wypłynęło wówczas zawiadomienie, że na terenie jednej z posesji w miejscowości Głowienka w gminie Miejsce Piastowe znajduje się skrajnie zaniedbany pies.
Jak relacjonowali wówczas Animalsi, 3,5-letni owczarek był skrajnie wychudzony – pies w jego wieku powinien ważyć 50 kg, a Nero ważył zaledwie 30. Miał anemię. Był też skrajnie zaniedbany, prawie nie miał sierści, miał zupełnie starte zęby, zaropiałe oczy, był zarobaczony. Mieszkał na podwórku w nieocieplonej budzie. Nie miał dostępu do odpowiedniej ilości karmy oraz wody.
Po interwencji OTOZ Animals właściciel zrzekł się zwierzęcia. Pies został zabrany przez Animalsów i trafił pod opiekę weterynarzy, którzy przez kilka tygodni walczyli o jego życie i zdrowie.
Znęcanie ze szczególnym okrucieństwem
Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Krośnie. Postawiła właścicielowi zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad psem. Proceder miał trwać pół roku. Zdaniem krośnieńskiej prokuratury, brak właściwej opieki ze strony właściciela doprowadził zwierzę do stanu, w którym groziła mu śmierć. Organizm owczarka był wyniszczony przez choroby i pasożyty. Nero, mimo ciężkiego, pogarszającego się stanu i widocznych chorób, pozbawiony był opieki weterynaryjnej. Stał na mrozie uwiązany do nieocieplonej budy łańcuchem. Nie miał dostępu do jedzenia i wody.
Mimo tego Sąd Rejonowy w Krośnie uznał, że nie było to znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem i skazał byłego właściciela psa na pół roku więzienia w zawieszeniu na rok oraz tysiąc złotych tzw. nawiązki na rzecz OTOZ Animals.
Zażalenie Animalsów i prokuratury
Od wyroku odwołała się zarówno krośnieńska prokuratura rejonowa, jak i OTOZ Animals Krosno, który w procesie występował jako oskarżyciel posiłkowy. Organizacja chciała, aby właściciela uznano za winnego działania ze szczególnym okrucieństwem wobec owczarka niemieckiego.
– Nie zgadzamy się z argumentacją sądu pierwszej instancji, że w tym przypadku nie było w postępowaniu mężczyzny szczególnego okrucieństwa. Przy analizie zeznań, szczególnie pięciu lekarzy weterynarii, którzy się wypowiadali na temat stanu zdrowia psa, można wskazać, że pies Nero był torturowany. Tortury nie polegały na jednorazowym działaniu sprawcy, ale pies cierpiał przez długi okres. Lekarze potwierdzali, że choroba zwierzęcia rozwijała się miesiącami – mówiła podczas rozprawy odwoławczej adwokatka Monika Czekańska, pełnomocniczka OTOZ Animals Krosno cytowana przez portal terazkrosno.pl.
„Czujemy żal i bezsilność”
W apelacji od wyroku pierwszej instancji OTOZ Animals Krosno wnioskował, aby uznać oskarżonego za winnego działania ze szczególnym okrucieństwem i zażądała kary 1. roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, orzeczenia zakazu posiadania wszelkich zwierząt na 15 lat oraz zasądzenia nawiązki w kwocie 18 tysięcy złotych płatnych 500 złotych miesięcznie przez 3 lata. Prokurator wnosił o 10-letni zakaz posiadania zwierząt i 5 tysięcy zł nawiązki. Sąd Okręgowy w Krośnie odrzucił oba wnioski, utrzymując w mocy wyrok pierwszej instancji.
– Nie ukrywamy, że takie wyroki sprawiają, iż czujemy rozgoryczenie, żal i bezsilność. Pozostaje tylko satysfakcja, że udało się nam zdążyć zanim organizm Nero się poddał i zanim biedak padł w zimnym kojcu. Żyje, ma opiekę i nie cierpi. Gdzieś tam tli się też nadzieja, że oskarżony w tym procesie zyskał już świadomość, że nie ma odpowiednich warunków i kompetencji, by zajmować się jakimkolwiek zwierzęciem – skomentował wyrok OTOZ Animals Krosno.


