
Moda z Podkarpacia zyskuje ogólnopolską sławę. Świetnie wypada na wybiegu, przyciąga gwiazdy i celebrytów, a także wyróżnia się unikatowym pięknem, regionalnymi akcentami i doskonałym wykonaniem. Nic dziwnego więc, że III Nadwiślański Fashion Week, którego patronem medialnym były m.in. „Super Nowości”, odniósł spektakularny sukces.
Nowoczesne kroje i tradycyjne wzory. Naturalne tkaniny i kolory, które nigdy się nie nudzą. Kwiaty wycinane z delikatnej organzy i ręcznie tworzone pompony. Projektantki mody i biżuterii z Podkarpacia nikogo nie kopiują i nie idą na łatwiznę. Tworzą stroje i ozdoby unikatowe na skalę światową i trudno oderwać od nich wzrok.
W miniony weekend w Tarnobrzegu, Stalowej Woli i Sandomierzu odbył się Nadwiślański Fashion Week. Wszystkie trzy odsłony tego wydarzenia przyciągnęły liczną widownię i gwiazdy. Tomasz Jacyków, Joanna Horodyńska, Tomasz Ciachorowski, Jarosław Szado i Ewa Zbaraszewska uczestniczyli, podziwiali i nie mogli się nachwalić miejsc, widzów, projektantów i kreacji, które zostały zaprezentowane na Tarnobrzeg Fashion Lake i Sandomierz Fashion Street.
– Moda to sztuka. Przyciąga, budzi emocje, pozostawia w nas odczucia, pomaga nam siebie wyrazić – mówiła prowadząca pokazy podczas NFW Joanna Horodyńska, stylistka i dziennikarka modowa. – Dziś jesteśmy tu także po to, aby wspierać te regionalne tradycje, budować na tradycjach przeszłości nową jakość, nową, nowoczesną modę. To jest ważne dla wyróżnienia się danego regionu, dla pokazania jego tożsamości. Moda służy także temu, aby się nią dzielić, aby się nią cieszyć, aby ją pokazywać i wychodzić z nią do innych.
Bajkowa biżuteria
Nadwiślański Fashion Week to ponad 20 projektantów, ponad 60 modelek i kilkaset strojów. Uwagę publiczności przykuwały ubiory ekstrawaganckie, ale i takie, które można ubrać na co dzień. Dwa bardzo mocne akcenty obu pokazów to kolekcje mieszkanek Podkarpacia: organizatorki wydarzenia, prezes Fundacji Ga Mon, Justyny Wesołowskiej z Tarnobrzega oraz biżuteria palomanegra.bijou stalowowolanki Donaty Marczak.
Dzień po wielkim podkarpackim święcie mody Justyna Wesołowska i Jarosław Szado gościli w telewizyjnym „Pytaniu na Śniadanie”. Przed ogólnopolską publicznością opowiedzieli o modzie, którą ma do zaoferowania nasz region i o związanych z nim tradycjach.
– Kultura ludowa jest ciągle modna, ciągle żywa – mówi Justyna Wesołowska. – Hafty widzimy na sylwetkach w sklepach, ale my chcemy przez modę pokaz nasz region, region lasowiacki. Chcemy, aby te nasze hafty lasowiackie stały się tak modne, jak inne wzory, które już od dawna wyróżniają dane regiony. Aby patrząc na te stroje, na te hafty można było od razu poznać, że wyróżniają i pochodzą one właśnie z północnego Podkarpacia. Że my, którzy je nosimy, właśnie z tej części Polski jesteśmy.
– W moich projektach jest wycinanka lasowiacka, jest też coraz bardziej znane lasowiackie serce, jest też wilczy ząb. Te projekty składają się z wielu elementów, ale są tworzone z myślą o nowoczesnej modzie, strojach, które można śmiało ubrać i wyjść w nich na ulicę – opowiada Justyna Wesołowska.
– My sobie nawet nie zdajemy sprawy, jak często rzeczy, po które sięgamy, są inspirowane kulturą ludową – przyznaje pochodzący ze Stalowej Woli stylista Jarosław Szado. – To są nieraz wpływy afrykańskie, skandynawskie. Nastąpiła globalizacja mody, przenikanie się kultur, ale to wyciąganie, czerpanie z tradycji, pomysłów danego regionu jest po prostu wspaniałe i coraz bardziej na czasie. To jest tzw. folk. Przecież już w latach 70., czasach hipi, też czerpano właśnie z tych motywów kwiatowych, właśnie z ludowości.
Powrót do korzeni
– Moda ludowa, folkowa, kojarzy nam się z kołami gospodyń wiejskich. Ja staram się swoimi projektami przekonywać, że lasowiackie wzornictwo doskonale sprawdza się również w modzie codziennej – mówi Justyna Wesołowska. – To moda z regionalnym charakterem i powrót do korzeni. Lasowiacy to ludzie lasu. Dlatego przygotowując nasze kolekcje, dbamy o to, aby szyte były z materiałów naturalnych, mówimy też o stylu życia, o muzyce. To wszystko ze sobą doskonale współgra. Wykorzystując taką modę opartą o korzenie danego regionu, możemy pokazać, jak bardzie jesteśmy dumni, że pochodzimy właśnie stąd.
– Dokładnie tak jest – potwierdza Jarosław Szado. – Włoscy wielcy projektanci bardzo często w swoich projektach wykorzystują nie tylko regionalne symbole i wzory, ale nawet regionalne religijne symbole. We Włoszech chłopak idący na plażę z różańcem na szyi jest czymś normalnym, u nas już wyglądałby bardziej kontrowersyjnie, więc my bardziej czerpiemy z ludowości, historii religijności, ale opartej o kulturę.
– W modzie folkowej, z regionalnym charakterem chodzi o to, aby umiejętnie łączyć ją ze zwykłymi ubraniami. Spódnicę z haftami ze zwykłym t-shirtem, haftowaną bluzkę z jeansami – radził na antenie TVP Jarosław Szado.
– Lubimy patriotyczność, więc właśnie w taki sposób się nią chwalmy.
Małgorzata Rokoszewska


