Aby przeżyć, muszą pożyczać

W najbliższym czasie załoga spotka się ze związkowcami, aby przedyskutować ofertę prezesa. Fot. Martyna Sokołowska

200 złotych brutto to oferta, jaką prezes Autosanu złożył związkom zawodowym walczącym o podwyżki dla pracowników fizycznych zatrudnionych w fabryce. To o połowę mniej, niż chciała załoga. – Część z nas zarabia niewiele ponad najniższą krajową. Niektórym nie starcza do pierwszego, muszą pożyczać. Przy aktualnych cenach i inflacji my tej podwyżki nawet nie odczujemy… – mówi nam jeden z pracowników Autosanu.

Spotkanie przedstawicieli związków zawodowych działających w Autosanie z prezesem spółki Maciejem Boreckim, odbyło się w miniony piątek. Jak relacjonuje Super Nowościom Ewa Latusek, przewodnicząca Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Autosanie, prezes zaproponował pracownikom fizycznym 200 zł podwyżki brutto. Na rękę to około 170 zł, o 230 zł mniej, niż chciała załoga. – Prezes zgodził się z nami, że załoga zarabia za mało i trzeba podnieść wynagrodzenia, ale teraz może dać maksymalnie 200 złotych brutto i jest to kwota, która nie podlega negocjacjom. Zakład w obecnej sytuacji nie może dać więcej – relacjonuje Ewa Latusek.

Nie starcza do pierwszego, muszą pożyczać

– To jest śmieszne – komentuje jeden z pracowników sanockiej fabryki. – Najpierw zwodzą nas miesiącami, proszą, aby czekać. Obiecują, że pieniądze będą w połowie roku, a teraz dają nam 200 zł brutto. Co ja mam zrobić z tymi pieniędzmi? Przy aktualnych cenach i inflacji my tej podwyżki nawet nie odczujemy – mówi rozgoryczony.
Dodaje, że część pracowników zarabia niewiele ponad najniższą krajową, około 2,5 tysiąca złotych na rękę. Z takiej wypłaty utrzymują rodziny, płacą rachunki, spłacają kredyty. – Niektórym nie starcza do pierwszego, muszą pożyczać. Nie chcemy nic za darmo. Uczciwie pracujemy i chcemy godnie zarabiać – mówi.
Przyznaje, że nastroje wśród załogi najlepsze nie są. – Ludzie są zmęczeni, zrezygnowani. Praca stoi, bo brakuje komponentów, nowych zamówień nie ma. Właściciele powinni stanąć na głowie, aby zdobywać nowe kontrakty. Zamiast tego, co chwilę zmieniają nam prezesów. Ci zanim zdążą wdrożyć się w sytuację Autosanu i zaplanować działania są odwoływani. Czemu to ma służyć? Bo na pewno nie dobru fabryki
– mówi nam jeden z pracowników Autosanu.

„Lepiej mieć, niż nie mieć”

W najbliższym czasie załoga spotka się ze związkowcami, aby przedyskutować ofertę prezesa. – Zdaję sobie sprawę, że nie jest to kwota, o którą walczyliśmy, ale „lepszy wróbel w garści”, lepiej mieć choć tyle, niż nie mieć wcale – komentuje Ewa Latusek.
Kolejne spotkanie związkowców z prezesem Autosanu zostało zaplanowane na najbliższy czwartek. Między stronami ma dojść wówczas do podpisania porozumienia kończącego trwający od lutego spór zbiorowy. W dokumencie, jak informuje nas Ewa Latusek, ma się znaleźć zapis o tym, że w październiku strony wrócą do rozmów na temat podwyżek dla pracowników.
– Czekamy na to, jak rozwinie się sytuacja w Autosanie. Wiemy, że zarząd prowadzi ważne rozmowy odnośnie do uruchomienia u nas produkcji dla polskiego wojska. To jeszcze nic pewnego, ale jeśli uda się zdobyć zamówienia, prezes zapowiedział, że kolejne podwyżki pracownicy dostaną po nowym roku – mówi nam przewodnicząca związkowej Solidarności.

Produkcja dla wojska i technologie wodorowe szansą dla Autosanu

Być może wkrótce to właśnie w Autosanie ruszy produkcja podzespołów do niszczycieli czołgów Ottokar-Brzoza dla polskiego wojska. Szef Ministerstwa Obrony Narodowej, Mariusz Błaszczak 20 lipca podpisał umowę, na mocy której polska armia zostanie wyposażona w ten nowoczesny sprzęt. Jedną z potencjalnych lokalizacji, w których mogą być produkowane podwozia niszczycieli, jest sanocki Autosan.
Szansą dla sanockiej spółki może być też produkcja autobusów zasilanych wodorem. W Sanoku pod koniec lipca powołana została pierwsza w Polsce Samorządowa Spółka Wodorowa. Autosan, który od ubiegłego roku ma w swojej ofercie autobusy napędzane wodorem, ma być ważnym partnerem tego projektu.
Na początku sierpnia w sanockiej fabryce gościł ambasador Japonii w Polsce, Akio Miyajima. Wizyta była związana z projektem wodorowym, który chce realizować sanocki samorząd. Jak poinformował burmistrz, Sanoka, Tomasz Matuszewski, w ciągu kilku najbliższych tygodni miasto przedstawi partnerów nowo powołanej spółki wodorowej, którzy mają wspierać jej działanie finansowo i technologicznie.

Martyna Sokołowska