Precz z obwodnicami pod naszymi oknami

– Tędy bedzie przebiegała droga techniczna, zaledwie 2 metry od mojego domu – mówi pani Justyna. Fot. Martyna Sokołowska

W Zahutyniu miało być bezpieczniej. Przy głównej drodze planowano chodniki i oświetlenie oraz przejścia dla pieszych i ścieżki rowerowe. Zamiast tego, w ramach drugiego etapu budowy obwodnicy Sanoka ma tam powstać droga szybkiego ruchu z rondem i drogami technicznymi. Te, przebiegać będą… tuż pod oknami mieszkańców. Nie będzie też obiecanych chodników i oświetlenia. – Komu to ma służyć? Bo na pewno nie nam – mówią zbulwersowani mieszkańcy Zahutynia. Zwarli szyki i napisali petycję do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad z apelem o zmianę przebiegu trasy. Chcą też spotkania w terenie z jej przedstawicielami. – Aby na własne oczy zobaczyli, jak bardzo absurdalny jest to projekt – mówią.

Zahutyń to mała wioska, która leży w gminie Zagórz w powiecie sanockim. Przez miejscowość przebiega droga, która prowadzi w Bieszczady. Ruch jest tu spory, szczególnie w sezonie turystycznym. Mieszkańcy apelowali do miejscowych włodarzy o budowę chodników i oświetlenia, dzięki czemu miało być bezpieczniej. I udało się. W 2018 r. w GDDKiA zapadła decyzja, że droga relacji Sanok – Zagórz zostanie przebudowana. W ramach inwestycji o wartości około 30 milionów złotych w Zahutyniu miały powstać chodniki, ścieżki rowerowe, przejścia dla pieszych oraz oświetlenie. Pod koniec 2019 r. został ogłoszony przetarg na wykonawcę. W tym samym czasie rząd ogłosił, że drugi etap obwodnicy Sanoka dostał dofinansowanie z Programu Budowy 1000. obwodnic. Jeden z wariantów przebiegu trasy brany pod uwagę na etapie projektowania obwodnicy Sanoka w 2008 r. zakładał przebieg fragmentu obwodnicy przez Zahutyń. I właśnie ten wariant jest teraz realizowany.

Zamiast chodników drogi pod oknami

– Nie na to się umawialiśmy – mówią zbulwersowani mieszkańcy. – Byliśmy bardzo zadowoleni z poprzedniego projektu, bo faktycznie podnosił on bezpieczeństwo mieszkańców, w tym przede wszystkim dzieci. Nawet jak brali komuś kawałek działki pod budowę chodników, czy ścieżek rowerowych, nikt nie miał pretensji. Mieszkańcy się na to zgodzili, bo chodziło o dobro wspólne, a teraz? Nie dość, że nie mamy chodników i latarni, to jeszcze zabierają nam działki pod budowę dróg technicznych, które będą przebiegać pod naszymi oknami. Przecież to jest absurd! Nie możemy się na to zgodzić – mówi Zbigniew Izdebski, mieszkaniec Zahutynia.
Jeśli dojdzie do budowy obwodnicy, nasz rozmówca straci 5 z 9 arów działki. – Z jednej strony obetną nam 13 metrów, z drugiej 15,5 metra. Trzeba będzie wyburzyć ogrodzenie, ściąć drzewa. Stracimy praktycznie cały teren przed domem – mówi rozgoryczony.
– Proszę zobaczyć – wskazuje narysowaną białą kredą linię na podwórku. – Według planów, jakie otrzymałem z GDDKiA, w tym miejscu będzie przebiegała droga techniczna. Przecież my ją będziemy mieć praktycznie pod samym domem – denerwuje się mężczyzna.
Justyna Bogaczewicz mieszka z rodziną w domu naprzeciwko pana Zbigniewa. Jej GDDKiA ma zabrać ponad 2 metry terenu przed samym domem. – Drogę techniczną będę miała dwa metry od okna pokoju, w którym śpię. Ma być ona użytkowana jako dojazd do posesji, więc tą drogą będą jeździć także tiry i ciężarówki. Nikt nas nie poinformował, jaki może mieć wpływ budowa na nasze domy, na ich konstrukcje. Podczas ostatnich odwiertów geologicznych, które były realizowane w ramach przygotowania do budowy obwodnicy, u mnie w domu było czuć drgania. Nie chcę nawet myśleć, co się będzie działo, kiedy pod oknami będą przejeżdżać tiry… – mówi nam młoda kobieta.
Mogą stracić biznesy
W ramach inwestycji na wysokości salonu Renault ma powstać rondo. Właścicielka salonu też z obawą patrzy w przyszłość. – Jeśli zabiorą mi z jednej strony 15 metrów, z drugiej 7, jak jest w planach, które dostałam z GDDKiA, to praktycznie stracę cały parking. Nie będzie miejsc dla klientów, a tych mamy średnio około setkę dziennie. Nie będę też miała miejsca na ekspozycję samochodów demonstracyjnych i do jazd próbnych, a taki jest wymóg Renault, abym mogła prowadzić autoryzowany serwis. Przyszłość mojej firmy stoi więc pod znakiem zapytania, być może będę musiała ją zamknąć – mówi rozgoryczona.
A wtedy pracę może stracić 27 osób, które zatrudnia. W okolicy jest jeszcze kilka firm, które mogą mieć podobny problem.
– To wszystko wygląda tak, jakby ktoś usiadł nad mapą i nie znając tutejszych warunków oraz zabudowy narysował sobie drogę tam, gdzie mu pasuje – mówi Franciszek Adamski z Zahutynia.
Mieszkańcy nie zgadzają się z koncepcją budowy obwodnicy Sanoka przez ich miejscowość. Wystosowali do GDDKiA pismo z apelem o powrót do poprzedniej koncepcji przebudowy drogi w ich miejscowości. Mają w tym pełne poparcie lokalnych włodarzy. – Liczymy na to, że ktoś z Generalnej Dyrekcji oraz przedstawicieli projektanta trasy przyjedzie do nas i spotka się w terenie z mieszkańcami Zahutynia. Chcemy, aby na własne oczy zobaczyli, jak ta droga będzie faktycznie wyglądała i że ta inwestycja w ogóle nie powinna mieć miejsca – mówi Aneta Szczepek, miejscowa radna. Jak dodaje, mieszkańcy mają pełne poparcie burmistrza Zagórza, Ernesta Nowaka oraz starosty sanockiego Stanisława Chęcia.

Koncepcja będzie realizowana

Bartosz Wysocki, rzecznik prasowy rzeszowskiego oddziału GDDKiA wyjaśnia, że koncepcja przebiegu obwodnicy Sanoka przez Zahutyń nie jest nowa. Powstała jeszcze w 2008 r., kiedy ruszyły prace związane z przygotowaniem budowy obwodnicy Sanoka. Pod uwagę brano wówczas osiem wariantów przebiegu jej trasy. Jednym z nich był wariant zakładający budowę drogi właśnie przez Zahutyń. W 2014 r. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Rzeszowie wydał decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach i wskazał ten wariant do realizacji.
Jak wynika z informacji przekazanych nam przez rzecznika, nie ma możliwości zmiany przebiegu trasy. – Został on jednoznacznie ustalony w decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach i wydany przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w 2014 r. – podkreśla Bartosz Wysocki.
– Obwodnica Sanoka od samego początku planowana była jako droga klasy technicznej GP (ruchu przyspieszonego przyp. red.), dlatego też proponowane rozwiązania przyjęte na obecnym etapie – ograniczenie dostępności do jezdni głównej, lewoskręty, jezdnie dodatkowe – wynikają z wymogów zawartych w Rozporządzeniu Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie – wyjaśnia Wysocki i dodaje: – Chcielibyśmy uspokoić mieszkańców. Wszystkie zawarte rozwiązania techniczne są zgodne z obowiązującymi przepisami prawa, a przede wszystkim mają one na celu poprawę bezpieczeństwa użytkowników ruchu.
Jak informuje rzecznik, obwodnica przebiegać będzie przez drogę krajową nr 84. Po obu jej stronach powstaną dodatkowe jezdnie zapewniające obsługę zjazdów do przyległych posesji. Będą z nich mogli korzystać także piesi i rowerzyści. Z główną drogą będą się łączyć w dwóch miejscach.
– Poprzez zastosowanie „jezdni dodatkowych” kilkanaście zjazdów zlokalizowanych po prawej i lewej stronie drogi nr 84 zredukowano do dwóch wyposażonych dodatkowo w lewoskręty. Właściciele działek zlokalizowanych wzdłuż istniejącej drogi krajowej po wybudowaniu obwodnicy, będą mieć możliwość wjazdu na nią poprzez zjazdy indywidualne i drogi dojazdowe biegnące równolegle do jezdni głównej – wyjaśnia rzecznik.
Przy głównej drodze w miejscu zabudowań powstaną ekrany akustyczne.

Mieszkańcy zablokują drogę?

Mieszkańcy Zahutynia obstają przy swoim. – Chcemy powrotu do poprzedniej koncepcji przebudowy drogi – mówią.
Nie wykluczają zorganizowania protestu, podczas którego będą blokować trasę prowadzącą w Bieszczady. – Obwodnica jest potrzebna pod kątem turystyki i rozwoju regionu, ale jej budowa nie może odbywać się kosztem ludzi – podkreślają. – Wielu z nas pracowało na to, co ma przez całe życie, a ktoś jednym ruchem ręki na mapie nam to zabiera. Nie ma i nie będzie na to naszej zgody!

Martyna Sokołowska