„Indoktrynacja i stygmatyzacja uczniów? Nie w naszej szkole!”

Fot. Martyna Sokołowska

– Spodziewam się w najbliższym czasie kontroli różnych instytucji: CBA, prokuratury, policji, ale na pewno nie dam się rządzącym zastraszyć. Szkoła ma uczyć i rozwijać, a nie indoktrynować i stygmatyzować, a książka profesora Roszkowskiego właśnie to robi. Nie ma na to mojej zgody – mówi Super Nowościom burmistrz Ustrzyk Dolnych, Bartosz Romowicz, który zakazał korzystania z podręcznika do nowego przedmiotu „Historia i teraźniejszość” prof. Wojciecha Roszkowskiego w zarządzanym przez gminę liceum.

Historia i teraźniejszość to nowy przedmiot. Został wprowadzony przez Ministerstwo Edukacji Narodowej w marcu tego roku. Od 1 września będzie nauczany w szkołach ponadpodstawowych. Zastąpi Wiedzę o społeczeństwie.
Podręcznik do przedmiotu „Historia i Teraźniejszość autorstwa prof. Wojciecha Roszkowskiego wywołuje ogromne kontrowersje w środowisku nauczycielskim. Niektórzy pedagodzy przyznają, że z książki forsowanej przez MEN i rząd PiS korzystać nie będą.
Burmistrz Ustrzyk Dolnych Bartosz Romowicz poszedł o krok dalej. Zdecydował o wprowadzeniu zakazu korzystania z kontrowersyjnego podręcznika w zarządzanym przez gminę Liceum Ogólnokształcącym Mistrzostwa Sportowego. W rozmowie z Super Nowościami wyjaśnia powody swojej decyzji. Mówi też o tym, dlaczego podręcznik Roszkowskiego jego zdaniem nie powinien znaleźć się w szkołach.
Martyna Sokołowska: Jest Pan pierwszym w Polsce samorządowcem, który zdecydował się na wprowadzenie zakazu korzystania z podręcznika Roszkowskiego. Dlaczego Pan to zrobił?
Bartosz Romowicz: Przede wszystkim dlatego, bo zawiera w sobie wiele odniesień światopoglądowych, które wpływają na to, jak młodzież ma myśleć, a szkoła ma być wolna światopoglądowo. W szkole mamy przekazywać wiedzę, kształtować umiejętności, rozwijać talenty, tak, aby młodzież sama kształtowała swój światopogląd. Książka zawiera też wiele błędów merytorycznych. Na stronie 36. znajduje się mapa i opis, z których wynika, że Ustrzyki Dolne leżą poza granicami Polski…
Za chwilę rozpoczęcie roku szkolnego. Z jakich materiałów uczniowie LO w Ustrzykach Dolnych będą korzystać podczas nauki Historii i Teraźniejszości?
Romowicz: Zgodnie z artykułem 22aa Ustawie o systemie oświaty nauczyciel ma prawo korzystać z podręcznika lub z innych materiałów, które sam przygotuje. I tak będzie w naszym LO. Jestem przekonany, że nauczyciel uczący HiT-u skorzysta z podstawy programowej, na podstawie której w oparciu o inne dostępne podręczniki i źródła przygotuje bardzo dobry i wartościowy materiał.
Formalnie nie może Pan zakazać korzystania z konkretnego podręcznika, bo nie ma Pan takich uprawnień. Jaki więc cel miał Pana wpis?
Romowicz: Proszę sobie wyobrazić sytuację, że to dyrektor szkoły podejmuje decyzję o zakazie korzystania z książki Roszkowskiego. Jestem przekonany, że od razu miałby „nalot” z kuratorium oświaty. Byłby poddawany presji, naciskom ze strony kuratorium i wszystkich innych instytucji rządowych, aby wycofał się ze swojej decyzji. Pewnie by tym naciskom uległ, bo niestety, dyrektorzy są bardzo uzależnieni od kuratorium oświaty.
W związku z tym chciałem przenieść tę odpowiedzialność na siebie i dlatego to ja podjąłem decyzje o zakazie korzystania z tej książki. Jeżeli ktoś będzie chciał się o nią przyczepić, to zapraszam do mnie, dyrektorowi proszę dać święty spokój. To była moja decyzja, podjąłem ją w pełni świadomie i wszelkie konsekwencje biorę na siebie.
Pana decyzja odbiła się szerokim echem w całej Polsce.
Romowicz. To dobrze, że wokół tego tematu zrobiło się głośno. Jako samorządowcy też możemy się przeciwstawić i nie chcieć, aby z podręcznika Roszkowskiego indoktrynowano uczniów w szkołach.
Zawrzało także w mediach społecznościowych. Przejrzałam komentarze. W zdecydowanej większości Internauci popierają Pana decyzję.
Romowicz: Myślę, że te komentarze, które czytamy są dowodem na to, że moja decyzja była prawidłowa. Spotykam się z mieszkańcami Ustrzyk Dolnych w codziennym funkcjonowaniu, nie tylko w urzędzie, ale i poza nim i z kim kolwiek bym rozmawiał, każdy twierdzi to samo: to była jedyna możliwa decyzja. Nie spotkałem się w Ustrzykach Dolnych z osobą, która by ją skrytykowała.
Ale nie jest powiedziane, że młodzież z naszej gminy w ogóle nie będzie korzystała z podręcznika Roszkowskiego. Mamy dwie szkoły średnie, dla których organem prowadzącym jest Starostwo Powiatowe, a starosta i zarząd jest z Prawa i Sprawiedliwości. Dyrektor jednej z tych szkół jest radnym z PiS, więc nie wiem, jaką oni podejmą decyzję. Będziemy to bacznie obserwować. Mam nadzieję, że nie zrobią dzieciom krzywdy i nie każą im korzystać z tego podręcznika.
Przeczytał pan cały podręcznik Roszkowskiego?
Romowicz: Jeszcze nie, choć przyznam, że go kupiłem i zamierzam przeczytać w całości. Jestem po lekturze fragmentów.
I jakie są Pana wrażenia po lekturze tych fragmentów?
Romowicz: Moje wrażenia są takie, że to nie jest szkolny podręcznik, a esej publicystyczno-polityczno-historyczny profesora Roszkowskiego. Przy okazji napisany jest językiem, którego młodzież nie będzie w stanie zrozumieć.
Pamiętam książki, z których uczyłem się przedmiotu Wiedza o Społeczeństwie, który zastąpiła Historia i Teraźniejszość”. Tam były proste, historyczne przekazy, fakty, a nie czyjeś opinie. Książka Roszkowskiego zawiera szereg negatywnych opinii w stosunku do Unii Europejskiej, Niemiec, społeczności LGBT, ciemnoskórych osób, rodzin patchworkowych i wielu innych. Przedstawia historię w sposób taki, w jaki nie powinna. Moim zdaniem cała książka nadaje się do kosza.
Fragmentem, który szczególnie Pana zbulwersował, jest ten dotyczący poczęcia dzieci metodą in vitro. W podręczniku autor metodę zapłodnienia pozaustrojowego nazywa „produkcją”, pyta też, kto będzie „wyprodukowane” w ten sposób dzieci kochał…
Romowicz: Te jest oburzające. Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której młody człowiek poczęty metodą in vitro na lekcji HiTu z podręcznika Roszkowskiego dowiaduje się, że jest gorszy, niekochany, sprawia problemy i jest inną kategorią człowieka. Przecież to jest zwykłe szczucie i stygmatyzowanie dzieci. Nasze społeczeństwo jest różne. Są osoby, które pochodzą z tradycyjnych rodzin, gdzie jest mama, tata, a dziecko zostaje poczęte metodą naturalną. Są dzieci, które pochodzą z rodzin mieszanych, gdzie rodzice mogą być po rozwodzie, mieć drugiego partnera. Mamy też dzieci adoptowane, które często nie mają rodziców, bo np. albo zginęli w wypadku, albo po prostu je tym rodzicom z różnych powodów odebrano. Mamy rodziny, w których żyją z sobą osoby o tej samej płci i one też mają dzieci. I mamy też dzieci, które zostały poczęte metodą in vitro. Czy te dzieci są różne? Nie, one wszystkie są takie same, powinny być jednakowo kochane i jednakowo kształcone, a już szkoła na pewno nie powinna ich stygmatyzować.
Spodziewa się Pan jakichś konsekwencji swojej decyzji? Minister Czarnek powiedział, że zakazywać czytania książki, to pan sobie może co najwyżej swojej żonie, jeśli ją Pan ma. Nazwał też Pana „idiotą”…
Romowicz: Myślę, że całe zamieszanie wokół podręcznika Roszkowskiego trafiło w czuły punkt pana ministra i rządu PiS. W związku ze swoją decyzją spodziewam się w najbliższym czasie kontroli różnych instytucji i organów ścigania: CBA, prokuratury, policji. Zobaczymy co się wydarzy, obecna ekipa rządząca ma różne możliwości. O wszystkim będę informował na bieżąco i na pewno nie dam się zastraszyć.
Trudno się odnosić do słów pana ministra. Nie wiem, czy profesorowi, doktorowi habilitowanemu prawa, absolwentowi tej samej uczelni co ja, czyli Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wypada publicznie w taki sposób komentować czyjeś słowa. Ja bym tego nie zrobił. Myślę, że po chwili refleksji dojdzie do wniosku, że to nie było na miejscu. Może się zreflektuje, może przeprosi, chociaż w to akurat wątpię. Ja się zastanowię, co z tym dalej zrobić Na razie są ważniejsze sprawy. Trzeba przygotować szkoły na rozpoczęcie roku szkolnego i na tym się koncentrujemy.