
Śledztwo w sprawie ewentualnego przywłaszczenia mienia znacznej wartości, a także postępowanie w sprawie upublicznienia wyciągów bankowych z konta parafii prowadzi Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu. Sprawa dotyczy przelewu 2 mln zł z parafialnego konta na rachunek byłego proboszcza z Domostawy.
Dwa przelewy, każdy na kwotę 1 mln zł zrealizowano z konta parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski w Domostawie w pow. niżańskim w dniu 5 lipca br. Obie transakcje trafiły na prywatne konto proboszcza. Odchodzący na emeryturę kapłan, zawezwany do biskupa sandomierskiego zaraz po upublicznieniu sprawy, stwierdził że były to jego osobiste oszczędności.
Wpłat na parafialne konto miał dokonać w połowie czerwca po to, by kupić za oszczędności obligacje. Gdy okazało się to niemożliwe, cofnął przelewy. Lipcowy wyciąg z parafialnego konta trafił do sieci i rozpętała się burza. Co dodaje pikanterii całej sprawie, konto na Fb, na którym pojawiła się kopia wyciągu bankowego, to profil o imieniu i nazwisku jednego z powiatowych radnych. Ten jednak odcina się od całej afery i zapewnia, że nie ma z tą sprawą nic wspólnego. Ktoś miał podszyć się pod jego dane.
Bulwersujący post, który uruchomił machinę domysłów i zaangażował do sprawy śledczych miał następującą treść: „Parafianie Domostawy, obudźcie się, zobaczcie jak wasz proboszcz zarządza kontem Waszej Parafii, 2 mln złotych przelał na swoje prywatne konto w dniu 05.07 po tym jak wiedział, że ma odejść na emeryturę”.
42 lata na parafii
Ksiądz Stanisław K. z parafią w Domostawie związany był przez 42 lata, dokładnie od 1980 roku. W lipcu bieżącego roku, po 45 latach posługi kapłańskiej przeszedł na emeryturę. Jest to postać znana w Diecezji Sandomierskiej ze względu na długi okres pracy duszpasterskiej, ale i jego smykałkę do interesów. Miał plantację borówek i aronii. W wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej” przyznał także, że prowadził działalność wydawniczą i grał na giełdzie.
Starsi parafianie pamiętają także wydarzenia, których bohaterem był były już proboszcz w latach 90. Osoby, do których udało nam się dotrzeć, wspominają, że w 1996 r., obecny wówczas ordynariusz, chciał przenieść gospodarza parafii w Domostawie do innej parafii ze względu na skargi, jakie były na niego kierowane. Sprawa była już wówczas dopięta, ale księdzu udało się wówczas wpłynąć i przekonać do siebie lokalną społeczność na tyle, że ta stanęła za nim murem i nie dopuściła do zmiany proboszcza. Ksiądz, który miał już wówczas przydzielone probostwo w Domostawie, ostatnio trafił do innej parafii.
Mocna ręką do finansów
W wywiadach, których treść cytowały w ostatnich dniach ogólnopolskie portale, pojawiły się natomiast informacje, że ksiądz Stanisław K. mocną ręką trzymał parafialne finanse. Jedna z wypowiadających się osób twierdzi, że posiadał zeszyt, w którym zapisywał wszystkie wpłaty od parafian. Każda z rodzin miała obowiązek wpłacać datki na rzecz parafii i były one skrzętnie odnotowywane. Zaległości należało regulować, aby uniknąć problemów w razie, gdyby potrzebna była posługa księdza. Kapłan zaprzecza jednak, by komukolwiek odmówił sakramentu w razie zaległości w kwestii darowizn. – Regularne wpłaty na rzecz parafii nie są niczym wyjątkowym, szczególnie w małych, wiejskich parafiach, gdzie lokalna społeczność czuje się w obowiązku dbać o swój kościół. Kwotę wpłat ustala zazwyczaj rada parafialna, a jej wysokość zależy od potrzeb, tego czy kościół jest remontowany, czy rozbudowywany, czy są jakieś większe wydatki, czy tylko bieżące – wyjaśnia nasz rozmówca, związany w przeszłości z parafią w Domostawie. – Jeśli są to kwoty symboliczne, 10 – 50, czy 100 zł rocznie, to nie jest to zazwyczaj problemem, by je zebrać, bo parafianie mają świadomość, że kościół to ich wspólne dobro i ich obowiązkiem jest dbałość o świątynię dla przyszłych pokoleń. Nie wszyscy jednak chcą płacić i nie wszyscy opłacają takie składki. Bywa, że parafianie nie wspierają parafii przez lata. Każdy robi to, co mu podpowiada sumienie. Sakramenty nie powinny być jednak od tego zależne i wie o tym każdy kapłan.
Ewentualne przywłaszczenie
Wszczęte przez Prokuraturę Okręgową w Tarnobrzegu śledztwo dotyczy ewentualnego przywłaszczenia przez byłego proboszcza 2 mln zł przelanych z parafialnego na prywatne konto. Na tym etapie nie wiadomo, czy ksiądz ma udokumentowane źródła dochodu, które pozwoliły mu na zgromadzenie pokaźnego majątku. Sprawa drugiego postępowania dotyczy natomiast włamania na konto parafii, z którego ktoś pobrał plik z wyciągiem bankowym i opublikował go w sieci. Ksiądz twierdzi, że tylko on miał dostęp do skrzynki mailowej i konta parafii. Wejście w posiadanie wyciągu z konta musiało więc nastąpić w wyniku włamania na konto mailowe.
Biskup ordynariusz sandomierskiej diecezji wszczął natomiast w sprawie księdza Stanisława K. kościelne postępowanie sprawdzające i mianował administratora parafii w Domostawie.
mrok


