„Może by tak wyburzyć domy polityków PiS?”

Podczas protestu przed Urzędem Marszałkowskim mieszkańcy Jasionki wyrazili stanowczy protest przeciw przebiegowi linii kolejowej przez środek Jasionki. Fot. Wit Hadło

„Tak dla rozwoju, nie dla rozboju”, „Wybudujcie CPK na Marsie!!!”, „Nic o nas, bez nas” – takie m.in. hasła na banerach trzymali wczoraj przed Urzędem Marszałkowskim w Rzeszowie mieszkańcy Jasionki. Wspierali ich protestujący spoza województwa podkarpackiego, z Teresina, Baranowa Sandomierskiego i z Zamojszczyzny. – Jeśli minister Horała zrealizuje swój plan budowy linii kolejowej do Centralnego Portu Lotniczego z przebiegiem przez Jasionkę, to 40 domów zostanie wyburzonych – mówił dr Sławomir Porada, zastępca wójta gminy Trzebownisko. Petycje z 1200 podpisami od protestujących zostały przekazane wicemarszałkowi Piotrowi Pilchowi i wojewodzie Ewie Leniart. – Decyzje o wywłaszczeniu z domów mają być podjęte w procedurze bolszewickiej i siłą zabrana zostanie własność mieszkańców – stwierdził Michał Skiba, przewodniczący stowarzyszenia inicjatywy społecznej „Nie dla dewastacji Jasionki przez CPK”. – Na to nie ma naszej zgody.

– Nie bójmy się tej pisowskiej władzy. Namawiam do buntu społecznego – mówił podniesionym głosem Tadeusz Szymańczak, rolnik i traktorzysta z woj. mazowieckiego, który przyjechał do Rzeszowa wspierać protestujących mieszkańców Jasionki. – w 1980 i w 1981 r. zamknęli mnie, bo protestowałem przeciw ówczesnej władzy. Co teraz mamy z tej demokracji? Politycy rządu postępują po chamsku wobec ludzi, którzy mogą stracić swoje domy, są aroganccy, a u ministra Horały widać wyłącznie butę. Dominuje nad zwykłymi ludźmi i nie chce się z nimi spotkać. Cały czas chwali się, jaki to wspaniały będzie Centralny Port Lotniczy. Szkoda tylko, że ta inwestycja ma powstać z krzywdą dla ludzi. Tam gdzie mieszkam, odwiedzają mnie funkcjonariusze ABW, policji, prokuratury. A ja mówię, że zawsze będę stać za skrzywdzonymi.

40 domów do wyburzenia

Podczas protestu przed Urzędem Marszałkowskim dodawał otuchy mieszkańcom Jasionki. Natomiast Michał Skiba, przewodniczący społecznego komitetu ds. CPK z Jasionki, dodał, że gdyby nie niespodziewana sobotnia śmierć byłego prezydenta Tadeusza Ferenca, to „u stóp urzędu marszałkowskiego postawiony byłby wieniec i zapalone znicze, jako symbol śmierci tej pisowskiej władzy, która nie słucha ludzi”. Jeśli zaproponowana wersja przebiegu linii kolejowej w kierunku CPK w Jasionce zostanie zrealizowana, to wyburzonych zostałoby około 40 budynków, w tym domy i obiekty użyteczności publicznej, m.in. Delikatesy Centrum.
– Ta władza z nikim nie rozmawia, nie myśli o ludziach, którzy mogą stracić swoje domy, swoją ojcowiznę – powiedziała Krystyna Skowrońska (PO), przewodnicząca poselskiego zespołu ds. CPK. – Zorganizowaliśmy w lipcu i sierpniu dwa posiedzenia ponadpartyjne w ramach opozycji. Jedno w Warszawie, drugie w Rzeszowie. Zapraszaliśmy Marcina Horałę, pełnomocnika rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego, ale minister nie spotkał się z mieszkańcami Jasionki ani z posłami. To brak szacunku dla ludzi. Nieprzemyślana decyzja o budowie CPK i jej przebiegu przez środek Jasionki zrujnuje życie mieszkańcom. Już teraz wielu z nich jest w rozpaczy. Dotąd pisowcy perfidnie kłamią i cały czas przedstawiają CPK w samych superlatywach.

– Po co ta linia do CPK? – pytają mieszkańcy

– Mieszkańcy Jasionki stracą sens życia. Jesteśmy zdeterminowani – mówił Michał Skiba. – Dzieci nas się pytają, gdzie będziemy mieszkać. A pan Horała organizuje spotkania wychwalające CPK i wyprasza media, z wyjątkiem tych reżimowych pisowskich – TVP PiS. To jest dezinformacja.
Podczas protestu poinformowano, że tylko w woj. mazowieckim pod CPK zabrane zostanie 20 tys. hektarów, a 8 tys. ludzi zostanie wysiedlonych i wywłaszczonych. Dochodzi już z tego powodu do samobójstw, depresji. Mieszkańcom ma być zabrane to czego przez całe życie się dorobili, a nawet dłużej, bo przez ojców i dziadków. Protestujący mieszkańcy z Jasionki nie są przeciw budowie CPK, a wyłącznie przeciw jej przebiegowi. – Dlaczego wybrano wersję przez środek naszej wsi. Jaki jest sens budowania linii nr 632, tzw. szprychy CPK, skoro marszałek ma w planach budowę innej linii kolejowej z Rzeszowa do portu lotniczego w Jasionce – padały pytania.
Protestujący długo czekali na wyjście przed budynek urzędu marszałkowskiego marszałka Władysława Ortyla, ale w końcu w jego imieniu wyszedł Piotr Pilch, wicemarszałek. Zarzucił protestującym, że to wiec wyborczy opozycji. – To nie jest więc wyborczy – mówili. – To oddolna inicjatywa, która ma nie dopuścić do budowy linii kolejowej przez naszą miejscowość. Pilch twierdził, że przekaże petycję, ale to budowa CPK to nie zadanie marszałka, a decyzje o lokalizacji podejmie przedstawiciel rządu w terenie – wojewoda podkarpacka.

Protestujący: – Może by tak wyburzyć domy polityków PiS?

Mieszkańcy przeszli więc w kierunku Urzędu Wojewódzkiego, gdzie skandowali hasła przeciw wyburzaniu ich domów. Jednak wojewoda nie wyszła do protestujących przed budynek, więc przedstawiciele inicjatywy społecznej „Nie dla dewastacji Jasionki przez CPK” zanieśli petycję z postulatami do pani wojewody. – Czy jestem gorszym katolikiem, gorszym patriotą niż rządzący? Dlaczego mam stracić dom. Moje wnuki płaczą, gdy słyszą, że nie będą miały gdzie mieszkać Przyszłam do pani żeby zobaczyć pani oczy – mówiła do Ewy Leniart starsza mieszkanka z Jasionki. – Może by tak wyburzać domy polityków PiS, pana Horały, czy Kaczyńskiego, i na nich budować linię kolejową? Jak moje wnuki mają być patriotami, Polakami, skoro rząd ich chce pozbawić dachu nad głową?
– Na tym etapie moja rola w przygotowywaniu przebiegu linii kolejowej przez Jasionkę nie jest znacząca odpowiedziała wojewoda Ewa Leniart.
Michał Skiba zaapelował do wojewody, żeby nie pozwoliła na podjęcie decyzji przez rząd w sprawie przebiegu linii kolejowej nr 632, jako tzw. szprychy do CPK. – Liczymy na panią, bo inaczej dojdzie do sytuacji, że kilkadziesiąt domów zostanie wyburzonych – powiedział.

Mariusz Andres