Brakuje węgla, a składy są na skraju bankructwa

Na składach węgla, jak np. w tym w Głogowie Młp., brakuje opału. Fot. Paweł Ogorzałek/Agencja Wyborcza.pl

Przedsiębiorcy z branży węglowej planują ogólnopolski protest. Po tym, jak kopalnie odcięły ich od węgla, to nie mają możliwości zarabiania. Protest miałby polegać na zablokowaniu wszystkich dojazdów do polskich kopalni. Przedsiębiorcy z tej branży wysłali list do premiera Mateusza Morawieckiego. – Może premier się opamięta – I nam pomoże – mówią niektórzy z nich. Inni, jak np. ci z Podkarpacia uważają, że to nie ma sensu i nie przyłączą się do strajku. Planują zamknąć na stałe swoje place, na których nie ma już węgla. Czeka ich bankructwo,
a mieszkańcy naszego regionu z tego powodu nie będą mieli gdzie kupić tego surowca do ogrzewania domów.

Handlujący węglem mówią, że zainwestowali pieniądze w: place, maszyny, samochody. Płacą ZUS i podatki, a teraz z dnia na dzień pójdą na bezrobocie. Za tę sytuację winią rząd. Polskie kopalnie nie chcą im sprzedawać opału. Ten, idzie bezpośrednio do klientów indywidualnych przez stronę internetową Polskiej Grupy Górniczej i kilku dużych wybranych pośredników. W jakiej sytuacji są właściciele podkarpackich przedsiębiorstw handlujących węglem?

Właściciel składu: – Po 30. latach zamknę plac z węglem

– Od początku sierpnia do dzisiaj nie miałem na placu ani kilograma węgla – powiedział rozgoryczony właściciel składu węgla w Tyczynie, który obejmuje swoim terenem: Rzeszów, Tyczyn, Błażową, Lubenię, Chmielnik, Hyżne i Dynów. – To wina rządu, który uniemożliwia mi działalność gospodarczą, sprzedaż tego surowca, bo niedostępny jest krajowy węgiel, a importowany również. Jestem załamany, w apatii, nie mam nawet najmniejszej nadziei, że sytuacja się poprawi. Na ten rząd nie ma co liczyć. Po 30 latach prowadzenia składu węgla zamierzam zamknąć ten interes, bo nie przynosi mi już żadnego zysku, a nawet nie jestem w stanie zarobić na koszty.
Właściciel przedsiębiorstwa z Tyczyna, które sprzedaje węgiel (poprawnie powinno to zabrzmieć, że kiedyś sprzedawało) ma już tylko 4 pracowników. Wcześniej było ich 10, w tym kierowcy. W związku z trudną sytuacją, konieczna była redukcja zatrudnienia, a teraz to już kwestia tylko najbliższych dni, gdy i te osoby stracą pracę. – Tylko dzisiaj do godziny 13 odebrałem od ponad 50 klientów pytanie, czy jest węgiel i kiedy będzie – powiedział nam wczoraj mężczyzna z tyczyńskiego przedsiębiorstwa. – Niestety, nie miałem dla nich dobrej wiadomości.

Politycy PiS zniszczyli nam życie

Czym pan się zajmie po zamknięciu składu węgla? – zapytaliśmy szefa tyczyńskiej firmy sprzedającej „czarne złoto”?
– To będzie dla mnie trudna decyzja, bo przez kilkadziesiąt lat moje życie polegało na handlu węglem, ale nie mam innego wyjścia i muszę firmę zlikwidować – stwierdził. – Zajmę się czymś innym. Biorę pod uwagę dwa rozwiązania, dwie różne branże, w których chciałbym działać, ale na razie jest za wcześnie, żebym o tym mówił. Nie zamierzam też przystępować do ogólnopolskiego protestu branży węglowej, bo nic to nie da. Politycy PiS zamykając polskie kopalnie zniszczyli mi życie, podobnie jak i innym właścicielom składów węglowych. Czy tygodniowy protest coś da? Wątpię. Ten rząd niczego dobrego nie jest w stanie zrobić dla handlujących węglem – dodał. – Na to nie ma już co liczyć.
W skali roku (na wiosnę, w lecie i w jesieni) firma w Tyczynie w dobrych czasach sprzedawała nawet 4 tys. ton węgla, a w ostatnim okresie niewiele, np. w lipcu tylko 100 ton. A teraz, od początku do końca sierpnia – nic. Właściciel tej firmy poinformował też, że rząd wprowadził w ostatnich miesiącach nowe zasady sprzedaży węgla, bo przez internet. Zajmują się tym spółki skarbu państwa. W ten sposób prywatne składy węgla zostały pozbawione możliwości nabycia węgla i sprzedaży go klientom.

Bankructwa i złej jakości węgiel

Właściciele podrzeszowskich składów węgla z którymi rozmawiały Super Nowości, podkreślali, że w kolejnych miesiącach tego roku sytuacja w dostępie do węgla się nie poprawi. Jeśli byłoby lepiej, to dopiero za rok lub półtora. A z czego mają w tym okresie żyć zarządzający przedsiębiorstwami handlującymi tym surowcem do ogrzewania domów? Jedynym wyjściem jest zaprzestanie działalności w tej branży. Czeka ich bankructwo.
Jest jeszcze inna kwestia, która dobija właścicieli składów węgla. To zła jakość surowca sprowadzanego z zagranicy. Nie dość, że brakuje opału, to jeszcze, jeśli już dotrze z importu, to nie nadaje się do ogrzania domu. Węgiel wpływający statkami do Polski jest nieprzetworzony, trzeba go posortować i odkamienić. Ceny takiego węgla są bardzo wysokie, a jego jakość w porównaniu do krajowego jest bardzo zła.

Mariusz Andres