
Mieszkańców Podkarpacia, szczególnie tych mieszkających w domach, czeka sroga zima. Niezależnie o tego, czy będzie to łagodna pora roku, czy też z niskimi temperaturami, staną oni przed trudnym wyzwaniem. Nie dość, że na składach brakuje węgla (o czym piszemy na stronie 12), to jeszcze kończą się w lasach zapasy drewna do sprzedaży. W nadleśnictwach Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie kupiono już 80 proc. drewna. Tak więc wielu mieszkańców regionu pozbawionych zostanie możliwości zakupu jakiegokolwiek opału do ogrzewania domów.
W nadleśnictwach z terenu Podkarpacia chętni do nabycia drewna opałowego zapisują się u leśniczych i zgłaszają gotowość odbioru konkretnej ilości drewna. A później czekają, aż dotrze ono na skład. Następnie leśnicy wypisują asygnaty i informują odbiorcę o możliwości zakupu. W tym roku jest znacznie większy popyt na zakup drewna niż w poprzednich latach – informuje Edward Marszałek, rzecznik prasowy krośnieńskiego RDLP.
Jeszcze w ub. roku drewno z lasu w lecie kosztowało 157 zł za metr sześcienny, a teraz trzeba już zapłacić 320 zł. Tak więc ceny drewna opałowego w porównaniu z ub. rokiem wzrosły o ponad 100 procent. Ceny jednak są różne w zależności, gdzie nabędziemy to drewno. Drożej jest w nadleśnictwach Głogowa Młp. i Strzyżowa, a taniej w Bieszczadach. Okazuje się, że dotąd z puli 200 tys. m sześc. przeznaczonych do sprzedaży, odbiorcom indywidualnym sprzedano już ponad 160 tys. m sześc.
Te ceny za metr sześcienny drewna opałowego prosto z lasu mimo wzrostu o ponad 100 procent i tak są niższe niż ze składów opału. Obecnie w naszym regionie jest tylko kilkanaście takich miejsc, rok temu zaś znacznie więcej. Za metr sześcienny zrzyn tartacznych trzeba teraz zapłacić nawet 400 zł, a za drewno kominkowe od 450 do 750 zł. Drewno bukowe w takiej ilości kosztuje 450 zł, grab – 460 zł, a drewno mieszane 430 zł. Od momentu zamówienia do momentu dostawy trzeba czekać dwa tygodnie. Na dodatek to drewno jest świeże, więc trzeba go jeszcze wysuszyć. Duży popyt jest też na tzw. gałęziówkę, czyli popularny chrust. Jednak w tym przypadku samemu takie drewno trzeba sobie uzbierać, zgłosić taką potrzebę leśniczemu, kupić i jeszcze dostarczyć do swojego domu. Z takich rozwiązań najczęściej korzystają osoby mieszkające blisko lasów.
and


