
Po dwóch porażkach z rzędu w pojedynkach z Piastem Gliwice (0-4) i Legią Warszawa (0-1), już w tę sobotę piłkarze PGE Stali Mielec będą chcieli wrócić na zwycięską ścieżką. Okazją do tego jest pojedynek ze Śląskiem Wrocław, który do tej pory zgromadził na swoim koncie punkt mniej od ekipy z Mielca.
Po nie najlepszych ostatnich meczach ligowych, mielczanie poprawili sobie humory w minioną środę w Łodzi, gdzie w I rundzie Fortuna Pucharu Polski pokonali tamtejszy ŁKS. Potrzebowali jednak do tego aż serii rzutów karnych, a wcześniej rzecz jasna 120 minut gry. To niezbyt dobra wiadomość dla sztabu trenerskiego PGE Stali w kontekście jej sobotniego meczu ze Śląskiem.
– Przyjeżdżając do Łodzi ja i trener Moskal nie zakładaliśmy, że mecz potrwa 120 minut i zakończy się rzutami karnymi. Każdy chciał rozstrzygnąć to spotkanie w 90 minut. Stało się jednak inaczej. My jeszcze od 81. min graliśmy z jednym piłkarza mniej (czerwona kartka Krystiana Getingera – przyp. red.), co na pewno odczuliśmy. A już niebawem gramy mecz ligowy ze Śląskiem Wrocław, dlatego też w środę zrobiliśmy tyle zmian w składzie i mam nadzieję, że nie odczujemy zbyt mocno tego zmęczenia. Plusem meczu w Łodzi jest strona mentalna. Ten mecz z ŁKS-em nam bardzo pomoże, graliśmy w osłabieniu przez dłuższy czas – mówił po pucharowej potyczce Adam Majewski, trener PGE Stali. Wypada zatem mieć nadzieję, że środowy mecz nie odbije się zbytnio na kondycji fizycznej jego podopiecznych, bowiem mielczanie potrzebują punktów. Po dobrym starcie do sezonu 2022/23, kiedy to nawet zajmowali oni pozycję wicelidera PKO BP Ekstraklasy, ostatnie porażki zepchnęły ich na 9. miejsce w tabeli. Dwa „oczka” niżej plasuje się zespół ze stolicy Dolnego Śląską, który w trzech wyjazdowych meczach jesiennej rundy zdobył 4 pkt (0-0 z Zagłębiem Lubin, 1-3 z Koroną Kielce i 1-0 z Lechem Poznań – przyp. red.). Podopieczni Ivana Durdevicia, podobnie jak mielczanie, w środę grali w I rundzie Fortuna Pucharu Polski. Jednak w przeciwieństwie do mielczan, Śląsk miał stosunkowo łatwą przeprawę w starciu z Ruchem Wysokie Mazowieckie, z którym wygrał 4-0. – Nie było łatwo do pierwszej bramki, potem mecz już się ułożył. To co było do zrobienia – zrobiliśmy. Dzisiaj jest jedyny dzień w tym tygodniu, kiedy mogliśmy naprawdę mocniej popracować, biorąc pod uwagę, że za chwilę gramy w Mielcu. Reszta zawodników, która nie wystąpiła, odbyła po meczu mocny trening, tak aby był dobry rytm i intensywność, aby byli gotowi do kolejnego spotkania – wyjaśnia szkoleniowiec Śląska.
PGE STAL – ŚLĄSK
sobota, godz. 15
(transmisja Canal+ Sport)
Marcin Jeżowski


