Piekarnie i cukiernie na krawędzi bankructwa

Czy jesienią w Polsce może zabraknąć chleba? Pytanie o najczarniejszy scenariusz na najbliższe miesiące wcale nie jest bezzasadne. Wydawało się nam, że podwyżki cen gazu przekroczyły granice absurdu, ale to dopiero początek. Nikt nie wie, co będzie jutro – mówią przedstawiciele branży piekarniczej. Fot. Wit Hadło

Podwyżki cen gazu i prądu dla przedsiębiorców przekroczyły granice absurdu, ale to dopiero początek. Na rosnące koszty energii najbardziej narzekają właściciele piekarni i cukierni. Najstarsza 80-letnia lubelska Piekarnia Kuźmiuk już wie, że będzie musiała podnieść ceny pieczywa. Jej właściciele dostali informację, że opłaty za prąd wzrastają sześciokrotnie. Obecnie piekarnia działa na granicy opłacalności i jest bliska upadłości. W trudnej sytuacji są też piekarnie i cukiernie z Podkarpacia, gdzie również z powodu gigantycznego wzrostu cen energii, właściciele obawiają się, że mogą przestać sprzedawać chleb i wyroby cukiernicze. W jednej z cukierni w Mielcu, podobnie jak w lubelskiej piekarni, również rachunki za prąd wzrosły aż sześć razy.

W naszym regionie sytuacja piekarni i cukierni jest dramatyczna. Jedni właściciele już dostali wysokie rachunki za prąd i gaz, inni dopiero na nie czekają. Jednak nawet ci, którzy dopiero je dostaną, mają świadomość, że najbardziej w finanse ich firm uderzą wysokie stawki za energię. Z rozmów z podkarpackimi przedsiębiorcami z branży cukierniczej i piekarskiej, wynika, że od początku przyszłego roku niektóre firmy dostaną nawet o 30 tys. zł wyższe rachunki za prąd. Gdy do tego dojdą kilkakrotnie wyższe (od 4 do 6 razy) opłaty za gaz, to zrujnuje to piekarnie, podobnie jak i cukiernie. Nawet znaczne podniesienie cen za chleb, bułki czy ciasta nie pomoże w uratowaniu sklepów należących do właścicieli tych firm. Klienci przestaną kupować te wyroby albo kupią ich znacznie mniej. Produkcja będzie więc nieopłacalna.

Droższy prąd, gaz, jajka i paliwo

– W styczniu będę musiała zapłacić sześciokrotnie więcej niż dotąd za prąd i czterokrotnie więcej za gaz – mówi właścicielka Cukierni Pokusa w Mielcu. – Sytuacja finansowa mojej firmy będzie bardzo trudna, bo w związku z przyszłoroczną podwyżką przeciętnego wynagrodzenia, muszę zapewnić wyższe pensje dla swoich pracowników. Na to muszę mieć pieniądze. To nie wszystko, zdrożały produkty potrzebne do ciast, które sprzedaję. Dlatego z powodu wzrostu cen energii oraz: mąki, nabiału, cukru, czekolady, jajek i paliwa wzrosną ceny wyrobów cukierniczych, które oferuję. Na razie jeszcze nie wiem, o ile.
Szefowa mieleckiej cukierni dodała, że nie jestem w stanie zaoszczędzić na prądzie, bo przy wytwarzaniu wyrobów cukierniczych używana jest duża ilość energii elektrycznej, bo takie są tam urządzenia. Nie ma alternatywy, żeby prąd zastąpić czymś innym. Co do gazu, to nie jest tam używany w dużych ilościach, ale i tak podwyżka tego surowca uderzy w firmę cukierniczą.
Właścicielka Pokusy nie chce i nie oczekuje dla swojej cukierni rekompensat finansowych od państwa. Twierdzi, że jedynym rozwiązaniem tej trudnej sytuacji, żeby cukiernie i piekarnie nie upadły, jest skończenie z rozdawnictwem pieniędzy przez rząd. Zamiast takiej pomocy z budżetu państwa, należałoby – jak przekonuje – obniżyć podatki dla małych i średnich firm, dzięki czemu miałyby one płynność finansową.

Na jesieni i w zimie może być dramat

To, że wzrosną do ponad 5 zł ceny najtańszego chleba (o wadze 0,6 kg) sprzedawane w krośnieńskiej piekarni Stanisława Kopacza, to już pewne. Teraz, taki bochenek kosztuje 4,60 zł. Podwyżka musi być wprowadzona, bo znacznie wzrosły ceny gazu. Jakiś czas temu wzrost gazu wynosił w tej piekarni 270 proc., później cena spadła, ale i tak jest wysoka. Niedawno miesięcznie za gaz płaciłem 10 tys., a nawet 12 tys. zł, teraz po podwyżce to już ponad 20 tys. zł.
– Obawiam się, co będzie na jesieni i w zimie, gdy będą kolejne podwyżki cen energii
-stwierdził Stanisław Kopacz, właściciel Cukierni w Krośnie. – Jeszcze w maju podnieśliśmy cenę chleba o 20 – 30 groszy, a o 10 groszy cenę bułki. Teraz podwyżki będą znacznie wyższe. Mimo dramatycznej sytuacji w jakiej znalazł się mój zakład, to uważam, że nie dojdzie do zwolnień pracowników, których obecnie zatrudniam 25. A jak będzie w najbliższych miesiącach? Na pewno o wiele gorzej niż teraz i dla mnie jako właściciel piekarni i dla klientów. Myślę, że gdy podniosę ceny chleba, to wiele osób przestanie u mnie kupować.
– Mam nadzieję, że nasza cukiernia przetrwa, mimo podwyżek cen za prąd i gaz – powiedział Kazimierz Rak, współwłaściciel cukierni w Rzeszowie.
– Nawet nie chcę myśleć, że będziemy musieli przestać funkcjonować. Na razie nie dostaliśmy jeszcze rachunków za gaz i choć wiem, że zapłacimy więcej, to jestem dobrej myśli. Pewne jest natomiast, że z tego powodu podniesiemy o 20 procent ceny swoich wyrobów cukierniczych. Nie będziemy mieli innego wyjścia, jak wprowadzenie wyższych cen.

Mariusz Andres