
Najuboższych Polaków, przede wszystkim emerytów, już teraz dobijają wysokie ceny artykułów spożywczych. Ale to dopiero początek. Przed nimi sroga zima i to nie tylko z powodu mrozu, ale dlatego, że znacznie wzrosną stawki czynszów za mieszkania. Na to wpływ mają gigantyczne podwyżki cen ogrzewania. Wielu z nich nie będzie miało z czego opłacić rachunków, a czternasta emerytura niewiele pomoże, bo inflacja wynosi 16,1 proc., a dodatkowe świadczenie dla seniorów jest jednorazowe. Zima zaś będzie trwała kilka miesięcy. Może dojść do sytuacji, że najbiedniejszym seniorom zabraknie pieniędzy na życie, i będą marznąć w niedogrzanych mieszkaniach. Niestety, rząd dotąd nie znalazł rozwiązań, jak pomóc najuboższym.
Według ekonomistów, na początku 2023 roku inflacja może przekroczyć 20 procent. Większość z nas w ostatnich miesiącach oszczędza na zakupach. W najtrudniejszej sytuacji są emeryci, którzy w sklepach rezygnują z zakupu droższego masła, wędlin czy drugiego bochenka chleba. Zamiast kupować kiełbasę, wolą kupić leki, bo na jedno i drugie nie wystarcza im pieniędzy. Seniorzy zadłużają się w parabankach, albo żebrzą o pomoc finansową u swoich dorosłych dzieci. Starszym osobom zagląda głód w oczy.
Za te emerytury nie da się przeżyć
Emeryci nie ukrywają, że ceny żywności, prądu i gazu sprawiają, iż nie stać ich na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Z ich wypowiedzi wyłania się przykry obraz, sprzeczny z tym, co mówią rządzący. Starsi ludzie mówią, że ledwo wiążą koniec z końcem, głodują, a premier chwali się, że przecież wypłacane są 13. i 14. emerytury, dodatkowe oczywiście. Ludzie mówią, że to za mało, woleliby w każdym miesiącu dostawać normalną, godną emeryturę, a nie ochłapy, za które trudno przeżyć.
– Dla połowy polskich emerytów otrzymujących mniej niż 2500 zł emerytury brutto, każdy wzrost cen oznacza jeszcze niższy poziom życia – mówi dr Krzysztof Kaszuba, ekonomista z Rzeszowa, prezes wojewódzkiego oddziału Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. – Szczególnie dotkliwy jest wzrost cen energii i opłat związanych z utrzymaniem mieszkania czy domu. Kiełbasę można zastąpić białym lub żółtym serem. Gazu czy energii elektrycznej zastąpić się nie da. Można tylko zmniejszyć ich zużycie.
Ekonomista: – Bonusy socjalne to tylko namiastka pomocy
Czy rząd jest w stanie pomóc ludziom z niższymi dochodami w związku z inflacją i wyższymi cenami za artykuły spożywcze? – pytamy rzeszowskiego ekonomistę. – Bezpośrednie formy pomocy ludziom poprzez ingerencję w poziom cen są zaprzeczeniem logiki działania rynku – wyjaśnia ekonomista. – Każdy rząd miał lub ma możliwości nie tyle pomagania, co ułatwiania życia ludziom, zwłaszcza biedniejszym. Niestety, zbyt często polityka jest ważniejsza od gospodarki, a świadomość, na czym polega sprawne, tanie, uczciwe, korzystne dla obywateli funkcjonowanie gospodarki, jest od lat na niskim poziomie. Wiedzę zastępują miliony paragrafów oraz namiastki pomocy biedniejszym poprzez bonusy socjalne – dodał dr Kaszuba.
W najuboższych obywateli, przede wszystkim emerytów uderzą wyższe czynsze, np. w Krośnie stawki za mieszkania wzrosły już o 30 procent. Najbiedniejszym pieniędzy na opłaty za gaz, energię i węgiel nie wystarczy. Wymuszone przez sytuację, zapowiedziane przez rząd dopłaty do gazu czy węgla rujnują logikę i rachunek kosztów, jeszcze mocniej biurokratyzują gospodarkę. Najbliższej zimy, przed milionami Polaków, tych bogatszych, stoi wielkie wyzwanie, czas społecznej, rodzinnej solidarności.
Niższe podatki rozwiązaniem
Jakie rozwiązania powinien przygotować rząd, żeby ludziom o niższych dochodach udało się godnie żyć przez najbliższe miesiące i na początku 2023 r., bo według ekspertów, inflacja może sięgnąć wówczas 20 procent. Zdaniem dr. Krzysztofa Kaszuby, zawsze najlepszym rozwiązaniem, zwłaszcza dla większości emerytów oraz Polaków zarabiających poniżej średniej krajowej są bonusy podatkowe, czyli niższe podatki dochodowe od osób fizycznych. Likwidacja podatku VAT, przyjazny, uczciwy, tani i prosty system podatkowy oraz prawny, znakomicie pomogłyby przedsiębiorcom w rozwoju aktywności gospodarczej w Polsce. A rozwój gospodarki to nisza inflacja i lepsze życie dla wszystkich.
Mariusz Andres


