Nie będzie miał kto leczyć i opiekować się pacjentem

– Jak ja w 1995 roku starałem się dostać do pracy, chirurgia była nieosiągalna. Sam byłem 4 miesiące na bezrobociu, czekając na miejsce. Obecnie niestety na chirurgię nikt nie chce iść, albo idą tylko nieliczni – mówi p. o. kierownika Kliniki, dr n. med. Jacek Pszeniczny, specjalista chirurgii ogólnej i onkologicznej, wojewódzki konsultant ds. chirurgii onkologicznej w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 1 w Rzeszowie. Fot. Archiwum szpitala

– Według naszych danych, mamy ogromny niedobór zwłaszcza lekarzy specjalistów. Powstaje tak zwana luka pokoleniowa. Patrząc na chirurgię, średni wiek chirurga to 59 lat. Natomiast pozostają wolne rezydentury
z chirurgii i nie ma większego zainteresowania młodych kolegów do robienia tych specjalizacji. Ten sam problem jest podkreślany również przez izby pielęgniarskie – mówił Klaudiusz Komor, wiceprezes NRL. Problem dotyczy także Podkarpacia.

Chirurgia ogólna, ginekologia, interna – to jedne z podstawowych dziedzin medycyny, jednak chętnych, by się w nich realizować brakuje. Miejsca rezydenckie, na których mogą szkolić się młodzi lekarze, pozostają nieobsadzone. Podczas jesiennej sesji naborów na rezydentury, MZ przyznało 223 miejsca na chirurgii ogólnej i 228 na położnictwie i ginekologii. W ramach pierwszej specjalizacji zgłosiły się 124 osoby, w ramach drugiej – 180. Podobnie było wiosną 2022 r. Z 45 na położnictwie zgłosiło się w całym kraju 19 osób, z 97 na chirurgii ogólnej – 31. Według lekarzy praktyków
– to dramat.

Dlaczego młodzi lekarze nie wybierają na specjalizację chirurgii?

– Bo to ciężka praca, także fizyczna (nawet kilkugodzinne stanie przy stole operacyjnym), stosunkowo najsłabsze zarobki, samodzielność osiąga się najwcześniej po 10, lub więcej latach ciężkiej pracy, istnieje konieczność dyżurowania i odpowiedzialność karna za tzw. błędy medyczne, które najczęściej nimi nie są (pan Zbyszek ze swoim resortem robią robotę) – wylicza jeden z rzeszowskich chirurgów (nazwisko do wiadomości redakcji). I dodaje, że dermatolog, po roku pracy już może przyjmować prywatnie pacjentów. Podkreśla, że obecnie w polskiej chirurgii jest ogromna dziura pokoleniowa. – Jeszcze chwila i chirurg będzie deficytowy również na Podkarpaciu. I nic nie zmieni wprowadzanie Ukraińców i Białorusinów, a nawet robotów da Vinci. Muszą zostać podjęte konkretne działania – kończy.

Lepiej być radiologiem i nie widzieć pacjenta

Z danych Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że w Polsce jest czynnych zawodowo 8,9 tysiąca chirurgów ogólnych. Biorąc pod uwagę obecne potrzeby placówek medycznych oraz liczbę zabiegów, jakie się przeprowadza, jest to za mało. Podczas ostatnich naborów na rezydentury z chirurgii ogólnej, nieobsadzonych zostało jednak 400 miejsc. Młodzi nie chcą być chirurgami, mimo że chirurgia ogólna jest specjalizacją priorytetową, podobnie jak interna i 20 innych specjalizacji i szkoląc się zarabiają więcej, niż inni rezydenci (od 1 lipca 2021 r. (5752,00 zł i po 2 latach zatrudnienia 5 862,00 zł). Młodzi lekarze cenią sobie zachowanie balansu pomiędzy życiem zawodowym, a prywatnym i są bardziej chętni specjalizować się w endokrynologii czy dermatologii, gdzie przyjmuje się głównie pacjenta w gabinecie, albo radiologii, opisując zdjęcia i nawet nie widząc pacjenta.

Jaka będzie przyszłość chirurgi?

Niektórzy wskazują, że przyszłością będzie łączenie oddziałów chirurgii w większych szpitalach, gdyż wówczas zabezpieczy się kadrę, poprawi efektywność pracy, jakość wyników leczenia i bezpieczeństwo pacjentów. Tą drogą idą kraje Europy Zachodniej. W Polsce miała temu służyć reforma szpitali przygotowana przez rząd. Wiadomo już jednak, że ze względu na zbliżające się wybory parlamentarne, zmiany te nie będą w najbliższym czasie wprowadzane, tym bardziej że mogłyby się wiązać z likwidacją części szpitali lub oddziałów.

No fault – problem, czy nie?

Gdyby minister zdrowia zdecydował się wprowadzić system no fault, polegający na przyznawaniu rekompensat pacjentom bez szukania winnych wśród lekarzy, być może węcej absolwentów medycyny chciałoby się kształcić na chirurgów ogólnych czy ginekologów. Prace nad projektem jednak spowolniły, a chirurgia jako taka umiera…

Anna Moraniec