Sokół przed dużym wyzwaniem

Fot. PTG Sokół Łańcut

22 września rozpoczną się rozgrywki Energa Basket Ligi, w których po raz pierwszy w historii zagra Rawlplug Sokół. Po raz ostatni w najwyższej klasie rozgrywkowej przedstawiciel Podkarpacia – Miasto Szkła Krosno grał w sezonie 2018/2019. Przed zespołem z Łańcuta nie lada wyzwanie, jakim będzie utrzymanie się w ekstraklasie.

– Musimy mierzyć siły na zamiary, jesteśmy beniaminkiem. Tak naprawdę my nic nie musimy, za to możemy sprawić niespodziankę. Wierzymy w siebie i jesteśmy pewni swego. Zobaczymy jak to parkiet zweryfikuje, ale na pewno, jak to mawia Mariusz Pudzianowski, tanio skóry nie sprzedamy. Na pewno intensywność i fizyczność jest na dużo wyższym poziomie niż w pierwszej lidze. Trzeba być czujnym całe 40 minut. Mam nadzieję, że będziemy mogli się przeciwstawić drużynom w ekstraklasie – zapowiada skrzydłowy Filip Struski, który jest jednym z sześciu zawodników, którzy zostali z poprzedniego sezonu. Dla przykładu w składach poprzednich beniaminków Energa Basket Ligi Astorii Bydgoszcz (2019/2020) i Czarnych Słupsk (2021/2022) zostało 4 graczy z pierwszoligowego sezonu. – Zdecydowanie mamy silny trzon zespołu. Nie jest to jednak takie proste, bo ci zawodnicy do tej pory grali główne role w drużynie – mówi trener Radosław Soja, trener Rawlplug Sokoła i dodaje: – Mamy też nowych graczy i trzeba było poprzez treningi, obserwacje i dawanie różnych zadań zawodnikom, jakoś ten rozkład ról na nowo w zespole zbudować. Myślę, że na początku nie będzie tak, że wszyscy będą zadowoleni, ale w momencie, kiedy wszyscy zaakceptują to, co mamy i co możemy z tego najlepszego mieć, to mam nadzieję, że to zafunkcjonuje tak, jak powinno – mówi Radosław Soja, który miał być asystentem trenera Dariusza Kaszowskiego, ale po jego zaskakującej rezygnacji na miesiąc przed inauguracją ligi objął funkcję pierwszego szkoleniowca. – Bardzo ciężko jest wejść w czyjeś buty. W zasadzie dowiedziałem się z dnia na dzień o tej sytuacji – mówił wówczas trener Soja i dodawał: – Dopiero zaczynaliśmy myśleć i rozmawiać z trenerem á propos tego, w jaki sposób mielibyśmy to wszystko budować i nagle się okazuje, że jednak tak nie będzie. Muszę się teraz nauczyć nowej roli, zwłaszcza że tu mamy już taki poziom. Ciężko jest wejść tak nagle i wprowadzić swoje pomysły do zespołu. Trener Kaszowski jest legendą i myślę, że jest niezastąpiony tutaj w Łańcucie, więc na pewno będzie nam bardzo ciężko, ale damy z siebie wszystko. Będziemy robić, jak najlepiej potrafmy, żeby ten zespół wyglądał tak, jak powinien wyglądać zespół grający w najwyższej klasie rozgrywkowej – stwierdza szkoleniowiec ekipy z Łańcuta, której celem jest zachowanie ligowego bytu. W poprzednim sezonie do utrzymania wystarczyło 6 zwycięstw. – Nie ma co spisywać nas na straty. Interesuje nas każdy mecz. Jeżeli w tamtym roku wystarczyło 6 zwycięstw, żeby się utrzymać, to my i tak będziemy próbować wygrać każdy – zapowiada trener Soja.
Bardzo dużo zależeć będzie od postawy trzech Amerykanów: Lee Moore’a, Delano Spencera i Raynera Thortona. Ten pierwszy w latach 2019 – 2021 reprezentował barwy MKS-u Dabrowa Górnicza, gdzie asystentem był Radosław Soja – najpierw Michała Dukowicza, a później Włocha Alessandro Magro. Moore w ekipie MKS-u pojawił się w trakcie sezonu 2019 /2020 i zdołał zagrać tylko jeden mecz przeciwko Stelmetowi Enea BC Zielona Góra, zdobywając 16 pkt (8 zb. i 7 a.) i rozgrywki przerwano ze względu na pandemię COVID-19. W kolejnym sezonie Moore był liderem zespołu z Dąbrowy Górniczej, rozgrywając w nim 26 meczów (średnio na boisku spędzał 34 min) ze śr. 18,1 pkt (6,2 zb i 6 a). Po rundzie zasadniczej trenerzy zespołów grających w Energa Basket Lidze wybrali najlepszą piątkę i w niej znalazł się Lee Moore z liczbą 6 głosów, obok Iffe Lundberga (Enea Zastal BC Zielona Góra – 10 głosów), Jakuba Garbacza (Arged BMSlam Stal Ostrów Wlkp. – 7), Rolandsa Freimanisa (Enea Zastal BC Zielona Góra – 9) i Geoffreya Grosella (Enea Zastal BC Zielona Góra – 15). Po sezonie trener Magro odszedł do Germani Basket Brescia i zabrał ze sobą Moora, który w ekipie z północy Włoch już grał. Był to jego pierwszy europejski klub (tam też poznał trenera Magro) w karierze w latach 2016 – 2018. Zagrał wówczas 57 meczów, zdobywając 643 pkt (śr. 11,2). Później grał w niemieckim Mitteldeutscher BC (śr. 10,6 pkt). Sezon 2019/2010 rozpoczął w lidze argentyńskiej w barwach Asociacion Deportiva Atenas (śr. 11,6 pkt), skąd trafił do Polski. W ub. sezonie w barwach Germani Basket Brescia rozegrał 31 meczów (śr. na boisku był 15 min) zdobywając śr. 6,4 pkt. Jego klub rundę zasadniczą zakończył na trzecim miejscu z bilansem 21-9 za potentatami Virtusem Sagafredo Bolonia (26-4) i AX Armani Exchange Mediolan (24-6), ale niespodziewanie w I rundzie play-off przegrał po czterech meczach z szóstym po sezonie zasadniczym zespołem z Sardynii – Banco di Sardegna Sassari. Lee Moore studiował i grał w University of Texas at El Paso, mieście graniczącym z owianym złą sławą meksykańskim Juarez. – To ogromne wzmocnienie. Zawodnik potrafiący robić różnicę po obu stronach parkietu, posiadający znakomity instynkt do zdobywania punktów i kreowania kolegów z drużyny. Szukaliśmy gracza, który w decydujących akcjach meczu weźmie na siebie odpowiedzialność za wynik i jesteśmy przekonani, że dokonaliśmy właściwego wyboru – mówi trener Soja. Z kolei 26-letni rzucający obrońca Delano Spencer w czasach uniwersyteckich grał w Tennessee State Tigers (śr. 15,5 pkt). Jego pierwszym europejskim klubem był gruziński Cactus Tibilisi, gdzie zdobywał śr. 23,3 pkt, później występował w BK 04 AC LB „Spišskí Rytieri” Spisska Nova Ves (15,3 pkt). Ub. sezon rozpoczął w Ukrainie w zespole Khimik Jużnyj (śr. 12,2 pkt), a później przeniósł się do czeskiej ekstraklasy, gdzie w barwach Slunety Usti rozegrał 9 meczów (śr. 11,4 pkt). Jego zespół zakończył rundę zasadniczą na piątym miejscu, a w play-off dotarł do półfinału, gdzie przegrał z późniejszym mistrzem – ERA Basketball Nymburk. W meczu o brąz zespół Spencera przegrał z ekipą z Brna. 26-letni Raynere Thornton (198 cm) podczas studiów grał Memphis Tigers Roster, natomiast w NBA G League w Memphis Hustle. W Europie debiutował w Macedonii. Zagrał w ośmiu spotkaniach dla KK Rabotnicki Skopje, a w ostatnim sezonie był zawodnikiem BCM U Pitesti. W 31 spotkaniach ligi rumuńskiej zdobywał średnio 9,9 punktu, 6,3 zb. Nową twarzą jest też dobrze znany na Podkarpaciu Julian Jasiński, który w ub. sezonie występował w ekipie Mieście Szkła (śr. 16,1 pkt), gdzie trenerem był Radosław Soja. Urodzony w Bochum koszykarz, ma polskie obywatelstwo i był jedną z wyróżniających się postaci w minionym sezonie na zapleczu ekstraklasy.
Sezon zasadniczy EBL, w którym zespoły walczyć będą systemem „każdy z każdym” potrwa do 3 maja. Faza play-off o mistrzostwo Polski rozpocznie się 6 maja. W ćwierćfinałach osiem najlepszych drużyn rywalizować będzie do trzech zwycięstw o awans do półfinałów. Tytułu broni Śląsk Wrocław, który 18. w historii złoto wywalczył w maju, po 20 latach od ostatniego triumfu.
Od najbliższego sezonu konieczne będzie korzystanie od początku do końca przez co najmniej jednego Polaka, mającego prawo występować w reprezentacji (posiadający podwójne obywatelstwo kadrowicze z innych krajów nie mogą) albo zawodnika wychowanego w Polsce (czyli grającego przez co najmniej 3 sezony w wieku 12 – 20 lat). Oprócz ww. przepisu nadal kluby będą zobowiązane do umieszczenia w składzie co najmniej siedmiu miejscowych, i tylko pięciu obcokrajowców. Uczestnicy europejskich pucharów za dopłatą będą mogli zmienić te proporcje na 6-6.

Rafał Myśliwiec