
Fot. Grzegorz Bukała / Agencja Wyborcza.pl
Trzy lata i trzy miesiące spędzi za kratkami Krzysztof S., który został oskarżony o fizyczne i psychiczne znęcanie się nad swoimi dziećmi. Mężczyzna przyznał się do stawianych mu zarzutów i złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze, do którego przychylił się sąd. Zasądził mu też zakaz kontaktowania się z dziećmi i zbliżania do nich na odległość nie mniejszą, niż 50 metrów na 5 lat. Krzysztof S. odsiaduje już wyrok za gwałcenie swoich trzech kilkuletnich córek.
Proces 40-letniego Krzysztofa S. i jego 46-letniej żony Joanny S. ruszył 9 września przed Sądem Rejonowym w Brzozowie. Ze względu na dobro dzieci został wyłączony z jawności i toczy się za zamkniętymi drzwiami.
W oparciu o zebrany materiał dowodowy prokuratura zdecydowała o postawieniu małżeństwu zarzutu z artykułu 207 par. 1 i art. 207 par. 1 a, które dotyczą kolejno: znęcania fizycznego i psychicznego nad osobą najbliższą oraz znęcania fizycznego i psychicznego nad osobą nieporadną ze względu na jej wiek.
Jak informowała Super Nowości Agnieszka Kępka, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Lublinie, Krzysztof S. usłyszał dwa zarzuty: znęcania psychicznego polegającego na krzyku, wyzywaniu i grożeniu użycia przemocy wobec swoich dzieci oraz znęcania fizycznego nad trzema synami polegającego na biciu dzieci po głowie, twarzy i ciele za pomocą ręki, paska, drutu, patyka i metalowej rurki.
Joanna S., podobnie jak jej partner, miała krzyczeć, wyzywać i grozić dzieciom pobiciem, a trzech synów kopać i bić po ciele i twarzy. Dzieci miały też chodzić zaniedbane, brudne i głodne.
Ojciec przyznał się do znęcania nad dziećmi
Jak powiedział w rozmowie z Super Nowościami sędzia Artur Lipiński, rzecznik Sądu Okręgowego w Krośnie, Krzysztof S. przed sądem przyznał się do stawianych mu zarzutów i dobrowolnie poddał się karze. – Mężczyzna został uznany za winnego stawianych mu zarzutów z art. 207 i 207 a i za każdy z nich został skazany na dwa lata pozbawienia wolności. Łączna kara, jaką zasądził sąd – to trzy lata i trzy miesiące pozbawienia wolności – powiedział nam sędzia. Dodatkowo sąd orzekł wobec oskarżonego zakaz kontaktowania się z dziesięciorgiem swoich dzieci oraz zakaz zbliżania się do nich na odległość mniejszą niż 50 metrów przez okres pięciu lat.
Przed sądem nadal toczyć się będzie proces Joanny S. Kobieta również oskarżona została o stosowanie przemocy fizycznej i psychicznej wobec swoich dzieci. Grozi jej za to do ośmiu lat więzienia. W trakcie śledztwa kobieta nie przyznała się do stawianych jej zarzutów.
Koszmar dziesięciorga rodzeństwa
O tym, jaki koszmar przeżywa dziesięcioro rodzeństwa z Izdebek pod Brzozowem Polska usłyszała w 2018 roku po tym, jak najstarszy z rodzeństwa uciekł z domu. 12-letniego Daniela przez dwie doby szukało ponad tysiąc osób, w tym: policjanci, strażacy, GOPR-owcy, sąsiedzi i mieszkańcy wioski. Dziecko zostało odnalezione po dwóch dobach w lesie.
Już w trakcie poszukiwań Daniela sąsiedzi w rozmowach z dziennikarzami wspominali o tym, że w jego rodzinnym domu nie dzieje się dobrze, i nie jest to jego pierwsza ucieczka. Opowiadali o koszmarnych warunkach, w jakich żyje chłopiec i dziewięcioro jego rodzeństwa. Daniel miał wówczas 12 lat, najmłodsze dziecko 20 miesięcy. Wszystkie dzieci, według relacji sąsiadów, miały być skrajnie zaniedbane, chodziły głodne i brudne.
Podczas policyjnych czynności podczas poszukiwań chłopca na jaw wyszły kolejne szokujące fakty. Policjantki, które odwiedziły jego rodzinny dom, znalazły ślady mogące świadczyć o tym, że jedna z jego kilkuletnich sióstr mogła zostać wykorzystana seksualnie.
Podejrzenie padło na ojca, Krzysztofa S. 37-letni wówczas mężczyzna został zatrzymany i trafił do aresztu. Prokuratura Okręgowa w Lublinie postawiła mu zarzut wykorzystania seksualnego swojej córki. W toku prokuratorskich czynności okazało się, że mężczyzna wykorzystywał nie jedną, ale trzy córki. Dziewczynki miały wówczas zaledwie kilka lat, najstarsza siedem. Każdą z nich Krzysztof S. miał wykorzystać seksualnie co najmniej kilka razy. Mężczyzna został skazany za to na dziewięć lat więzienia. Karę odbywa w systemie terapeutycznym w ośrodku dla sprawców przestępstw na tle seksualnym.
Krzysztof S. i Joanna S. zostali całkowicie pozbawieni praw rodzicielskich w stosunku do wszystkich swoich dzieci. Rodzeństwo z Izdebek przebywa aktualnie pod opieką sióstr zakonnych w Domu Pomocy Społecznej w Starej Wsi na Podkarpaciu.
Nie przestępstwo, a przewinienia dyscyplinarne
Prokuratura Okręgowa w Lublinie badała też wątek sprawowania opieki nad rodziną przez kierownictwo i pracowników Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nozdrzcu. Rodzina korzystała z pomocy asystenta rodziny i pracownika socjalnego. Miała też kuratora sądowego. W domu S. regularnie bywał także dzielnicowy. Ze względu na przemoc ojca wobec dzieci, rodzina objęta była procedurą Niebieskiej Karty.
Śledztwo toczyło się pod kątem niedopełnienia obowiązków przez pracowników opieki społecznej i narażenia przez to małoletnich dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub uszczerbku na zdrowiu.
Ten wątek śledztwa ze względu na brak znamion przestępstwa prokuratura zdecydowała się umorzyć. Jednocześnie prokurator uznał, że ze strony kierownictwa GOPS doszło do przewinień dyscyplinarnych, o czym powiadomione zostały właściwe organy.
Niekorzystny raport
Działalność GOPS w Nozdrzcu została także skontrolowana na wniosek wojewody podkarpackiej, Ewy Leniart. W raporcie wykazano szereg nieprawidłowości, do jakich miało dochodzić ze strony pracowników ośrodka. Osoby kontrolujące pracę placówki uznały m.in., że „kontakty pracownika socjalnego z rodziną nie były zbyt częste”, „pomoc nie była udzielana kompleksowo i regularnie”, a „działania zaradcze nie były adekwatne do sytuacji”.
Zdaniem kontrolerów „zabrakło wnikliwej analizy funkcjonowania rodziny i podjęcia zdecydowanych działań interwencyjnych” oraz współpracy z różnymi instytucjami i podmiotami.
W podsumowaniu raportu czytamy, że „przyczyną wskazanych nieprawidłowości jest brak całościowej analizy problemów rodziny oraz niewłaściwe stosowanie przepisów prawa, za które odpowiada kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej i asystent rodziny”.
Zarówno kierownik GOPS, jak i pracownicy, odmówili nam wówczas komentarza w tej sprawie.
Martyna Sokołowska


