Czy tej tragedii można było zapobiec?

Fot. Archiwum

Od opinii biegłych psychiatrów, psychologa i seksuologa będą zależały dalsze losy śledztwa w sprawie brutalnego zabójstwa funkcjonariuszki Zakładu Karnego w Rzeszowie Bogumiły Bieniek-Pasierb zamordowanej w lutym przez aresztanta, Artura R. Mężczyzna zabarykadował się z kobietą w pomieszczeniu, w którym udzielała mu konsultacji psychologicznej. Miał ją przez kilkadziesiąt minut maltretować, po czym zadać kilka śmiertelnych ciosów nożyczkami. Przed sądem Artur R. odpowiada już za brutalne gwałty, więzienie i bicie kobiet. W październiku mężczyzna trafi na zamkniętą obserwację psychiatryczną.

Okoliczności zbrodni, do której doszło 22 lutego w Zakładzie Karnym przy ulicy Załęskiej w Rzeszowie, są wstrząsające. Przebywający w areszcie 37-letni Artur R. około godziny 14 udał się na konsultację psychologiczną. Porady udzielała mu 39-letnia Bogumiła Bieniek-Pasierb. Kobieta była doświadczoną funkcjonariuszką. Służbę w Zakładzie Karnym w Rzeszowie pełniła odpaździernika 2010 roku. Pracowała w oddziale dla tymczasowo aresztowanych z najtrudniejszymi osadzonymi. Artur R. wielokrotnie był u niej na konsultacjach. Nie wiemy, co wydarzyło się w gabinecie i dlaczego Artur R. brutalnie zaatakował udzielającą mu porady psycholożkę. Reporterzy Uwagi TVN ustalili, że mężczyzna miał zabarykadować się z nią od wewnątrz w gabinecie, później przez kilkadziesiąt minut maltretować, po czym zadał funkcjonariuszce kilkanaście ciosów nożyczkami m. in. w głowę i szyję. Mimo udzielonej pomocy medycznej kobieta zmarła w wyniku odniesionych obrażeń. Do zajścia doszło w pomieszczeniu, w którym odbywały się standardowe rozmowy z osadzonymi. Aresztant i funkcjonariuszka przebywali w nim sami, bez nadzoru strażnika. Artur R. miał zaatakować kobietę nożyczkami, które wziął z jej biurka. Po brutalnym ataku miał się położyć na podłodze z rękami założonymi na głowie i czekać na wejście strażników więziennych – ujawnili
reporterzy Uwagi TVN.

Więził, gwałcił i groził śmiercią . W końcu zamordował

Artur R. w areszcie przebywa od lipca 2020 roku. Trafił tam w związku z podejrzeniem popełnienia trzech brutalnych gwałtów i usiłowania kolejnego. Jak ustalili śledczy mężczyzna miał więzić, bić, dusić i grozić kobietom śmiercią, a jedną z nich porwać i zniewolić. Swoje ofiary okradał z pieniędzy i bielizny, które traktował jako swoiste „trofeum”. Artur R. w trakcie śledztwa był przebadany przez biegłych psychiatrów i psychologa. Nie stwierdzili oni, aby w chwili popełniania czynów miał zniesioną lub ograniczoną poczytalność. W sporządzonej opinii nie wskazali też, aby mężczyzna mógł zagrażać innym osobom. Brat Artura R. w reportażu Uwagi TVN przyznał, że mężczyzna od wielu lat był leczony psychiatrycznie. Uważa, że gdyby brat został w porę objęty opieką psychiatryczną, do zabójstwa Bogumiły Bieniek-Pasierb by nie doszło. Z reportażu dowiadujemy się też, że także ojciec Artura R. miał sygnalizować śledczym, że jego syn jest chory i powinien być leczony psychiatrycznie. Tak się jednak nie stało. We wrześniu 2021 roku do Sądu Okręgowego w Rzeszowie trafił akt oskarżenia przeciwko
Arturowi R. Mężczyzna został oskarżony o dokonanie trzech brutalnych gwałtów i usiłowanie kolejnego. Proces jest w toku. Mężczyźnie grozi do 20 lat więzienia.

Gwałcił i bił, ale nie był niebezpieczny?

Mimo ciążących na Arturze R. zarzutów mężczyzna nie miał w zakładzie karnym statusu osoby niebezpiecznej. W trakcie swojego pobytu w areszcie wielokrotnie odbywał konsultacje z psycholożką Bogumiła Bieniek-Pasierb. W pokoju zostawał z kobietą sam na sam. Dopiero po zamordowaniu funkcjonariuszki został zakwalifikowany do kategorii osadzonych „stwarzających poważne zagrożenie społeczne albo poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa zakładu”. W rozmowie z Super Nowościami była psycholożka więzienna zatrudniona w jednym z zakładów
karnych na Podkarpaciu, przyznaje, że Artur R. nie powinien być kierowany na konsultacje psychologiczne do kobiety. – Biorąc pod uwagę zarzuty, jakie na nim ciążą, można było domniemywać, że może być dla kobiet niebezpieczny – powiedziała nam była funkcjonariuszka SW, która chce zachować anonimowość. Sama, jak przyznała wielokrotnie podczas pracy z osadzonymi obawiała się o swoje bezpieczeństwo. Dlaczego psycholożka i aresztant zostali w pokoju sami, bez nadzoru strażnika? W rozmowie z reporterem Uwagi TVN funkcjonariusz SW chcący zachować anonimowość przyznał, że jednym z głównych problemów w więziennictwie są braki kadrowe. – Na oddziale, na którym pracowało nas dwóch, trzech, teraz jestem sam na ponad 90 osadzonych – powiedział w rozmowie z reporterem TVN. Dodał, że strażnicy przerzucani są na różne oddziały, przez co nie ma możliwości “poznania” osadzonych i wypracowania sobie schematu reagowania w przypadku zagrożenia. Problemem ma być też nacisk kierownictwa SW na to, aby jak najrzadziej używać środków przymusu bezpośredniego wobec osadzonych, bo „piszą skargi”, a to „psuje statystyki”. Pytany przez reportera Uwagi TVN o śmierć funkcjonariuszki Bogumiły Bieniek-Pasierb odpowiedział. – Nie wiem, czy ta śmierć musiała się zdarzyć, ale było wielce prawdopodobne, że w końcu coś się stanie.

Poczytalny czy nie?

Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie postawiła 37-letniemu Arturowi R. zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i z motywacji zasługującej na szczególne potępienie 39-letniej funkcjonariuszki Bogumiły Bieniek-Pasierb, bezprawnego pozbawienia jej wolności połączonego ze szczególnym udręczeniem i czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego. Grozi mu za to dożywocie.
W toku śledztwa Artur R. został zbadany przez psychiatrów, psychologa i seksuologa. Biegli nie byli jednak w stanie na podstawie jednorazowego badania ocenić jego poczytalności. Na wniosek prokuratury decyzją sądu mężczyzna został skierowany na miesięczną zamkniętą obserwację psychiatryczną, która jak udało nam się dowiedzieć, rozpocznie się najprawdopodobniej 25
października. – Opinia biegłych psychiatrów będzie mieć kluczową rolę w śledztwie – podkreśla w rozmowie z Super Nowościami Krzysztof Ciechanowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. Jeśli okaże się, że w chwili popełniania czynu Artur R. był niepoczytalny, zgodnie z polskim prawem nie będzie mógł odpowiadać za zbrodnię, której się dopuścił i zamiast do więzienia trafi do zakładu
psychiatrycznego. Artur R. nie przyznał się do zarzutu zabójstwa psycholożki. Złożył wyjaśnienia, ale prokuratura nie ujawnia ich treści. Za popełniony czyn grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. Prokuratura sprawdza, czy funkcjonariusze dopełnili obowiązków
Zabójstwo Bogumiły Bieniek-Pasierb to pierwszy taki przypadek w Polsce od 30 lat, w którym zginął funkcjonariusz na służbie. Okoliczności tego tragicznego zdarzenia wyjaśniała specjalna komisja powołana przez Ministra Sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobrę. Sprawdzała m. in. czy funkcjonariusze ZK w Rzeszowie nie popełnili błędów, które skutkowały tragicznym zdarzeniem. Z informacji przekazanych nam przez zespół prasowy resortu sprawiedliwości wynika, że uchybień w działaniach funkcjonariuszy, które mogłyby skutkować wyciągnięciem konsekwencji, nie stwierdzono. Jednocześnie resort zapowiedział wprowadzenie zmian w zakładach karnych i aresztach śledczych w całej Polsce, które mają zwiększyć bezpieczeństwo funkcjonariuszy i pracowników Służby Więziennej. Zmiany dotyczą m. in. zapewnienia właściwych warunków technicznych i lokalowych niezbędnych do tego, aby czynności służbowe realizowane były w bezpiecznych miejscach. Funkcjonariusze mają mieć też możliwość szerszego stosowania środków przymusu bezpośredniego, w m. in. tym kajdanek i miotaczy gazu. Niezależnie od wyników działania komisji powołanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości, sprawę zabójstwa funkcjonariuszki w ZK w Rzeszowie bada Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Sprawdza, czy w zakładzie nie doszło do przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy. Prokuratura nie udziela żadnych informacji w sprawie toczącego się postępowania. Wiadomo jedynie, że toczy się w sprawie, a nie przeciwko określonej osobie lub osobom, co oznacza, że nikt nie usłyszał do tej pory jakichkolwiek zarzutów.

Martyna Sokołowska