
W sobotę meczem z Projektem Warszawa siatkarze Asseco Resovii zainaugurują sezon 2022/2023. W Rzeszowie nikt
nie ukrywa, że celem zespołu po ostatnich dwóch z rzędu piątych miejscach jest pozycja medalowa.
Inauguracja na Podpromiu będzie w jakiś sposób wyjątkowa dla przebudowanego zespołu jak i trenera, tym bardziej, że nie mieli jeszcze okazji zaprezentować się kibicom na boisku. Wszyscy liczą, żeby udanie wejdą w nowy sezon. – Od początku będzie ciążyła na nas presja, ale będzie tak przede wszystkim dlatego, że sami chcemy zacząć ten sezon dobrze i musimy sobie poradzić z opanowaniem tej presji – mówi Giampaolo Medei, trener Asseco Resovii. – To jest w końcu część naszej pracy i nie da się od tego uciec. To, na co uczulam w tym momencie zawodników, to zrozumienie, że my sami na siebie wywieramy pewnego rodzaju presję, bo chcemy jak najszybciej poprawić organizację gry i nasze zagrania. Oczywiście wszyscy chcemy wygrać już ten pierwszy mecz i zrobimy wszystko żeby to zrobić. Zdajemy sobie jednak sprawę, że w tym momencie potrzebujemy minimum miesiąca żeby z każdym treningiem i dniem iść w górę – mówi włoski szkoleniowiec ekipy z Rzeszowa, w której podobnie jak w ekipie inauguracyjnego rywala Projektu jest pięciu nowych graczy. Oba zespoły nie tak dawno zmierzyły się na turnieju w Nysie, gdzie ekipa z Warszawy wygrała 3-1. – Jest to na pewno mocny zespół, z dobrze mi znanym Roberto Santillim na ławce trenerskiej, z mocnymi, doświadczonymi graczami na każdej pozycji – mówi trener Medei. – Warszawa nie może jeszcze liczyć na jednego ze swoich graczy, Kevina Tillie, który doznał kontuzji na MŚ. Ich atakujący dołączył dość późno do zespołu. Mają jednak ten atut, że już od dłuższego czasu są niemal w komplecie na pozycji rozegrania, libero, na środku i przyjęciu. Już na tym sparingu w Nysie widać było, że mają całkiem niezłą organizację gry i grają dobrą siatkówkę, a teraz trzeba liczyć się z tym, że będą grali jeszcze lepiej. Na pewno czeka nas ciężki mecz. Jestem jednak przekonany o tym, że mamy szansę na zwycięstwo. – Stwierdza szkoleniowiec Asseco Resovii, który na pytanie czy ma już ustaloną wyjściową szóstkę na mecz z Projektem, odpowiada: – Cały czas jest rywalizacja w zespole i o to nam chodzi, więc w tym momencie nie podaję szóstki i zrobię to pewnie dopiero w sobotę. W każdym razie zależy mi na tym, żeby konkurencja cały czas u nas była i dlatego nie chcę z góry ogłaszać, że szóstka meczowa będzie cały czas taka sama, bo liczę na to, że gracze na treningach będą mnie przekonywali do tego, że to właśnie im należy się miejsce w składzie. Na szczęście mam dużo opcji w zespole i właściwie jakąkolwiek decyzję bym podjął, jeśli chodzi o zestawienie szóstki, to byłaby to dobra decyzja. Chcę zarządzać tym składem tak, aby każdy gracz widział swoją szansę i walczył o nią, a nie żeby wszyscy z góry wiedzieli, w jakim zestawieniu wyjdziemy na boisko – mówi Medei.
Początek rozgrywek dla Asseco Resovii będzie wymagający, bo od razu w pierwszym tygodniu czeka ją trzy mecze, z czego dwa rozgrywane u siebie, a jeden w Krakowie z zespołem Barkom Każany Lwów. – Będzie ciężko, ale tak jest zawsze na początku, właściwie w każdym sezonie
– mówi włoski szkoleniowiec ekipy z Rzeszowa. – Cieszy to, że mamy za sobą bardzo dobrą pracę fizyczną z zawodnikami i pozostało nam jeszcze kilka dni do startu ligi, żeby poprawić naszą dyspozycję. Generalnie jesteśmy gotowi na to, żeby już rozgrywać mecze co trzy dni. To jest coś, do czego jako trener już od wielu sezonów przywykłem, prowadząc różne zespoły w różnych ligach. Teraz musimy jeszcze odpowiednio zarządzać zdrowiem tych najbardziej obciążonych graczy, którzy niedawno rywalizowali w mistrzostwach świata. Trzeba unikać jakichś groźnych sytuacji, bo chwilowe rozkojarzenie czy przemęczenie doprowadza do nieuwagi i kontuzji, która może być niebezpieczna. Staramy się tym wszystkim odpowiednio zarządzać. Myślę, że wszystkie drużyny, które chcą być na górze tabeli, mają teraz podobną sytuację i nie jest to nic szczególnego. I tak mieliśmy praktycznie dwa tygodnie na przygotowania do pierwszego meczu mając już całą drużynę. Pamiętam takie sezony, kiedy liga zaczynała się praktycznie tuż po turnieju, więc kadrowicze mieli tylko dwa wspólne treningi z zespołem przed pierwszym meczem i wtedy też trzeba było sobie jakoś radzić. Nie ma więc co narzekać – kończy Giampaolo Medei.
Miniony sezon zespół z Warszawy zakończył na dziewiątym miejscu, co było sporym rozczarowaniem. Dlatego w zespole doszło do znaczących zmian – pożegnał się z nim trener Andrea Anastasi, który prowadził go przez ostatnie trzy lata, a także siedmiu zawodników m.in. – Bartosz Kwolek (grał przez sześć sezonów w Warszawie). Zespół ze stolicy już na początku rozgrywek boryka się z problemami zdrowotnymi. Tuż po rozpoczęciu przygotowań poważnej kontuzji (wyeliminowała go z gry na cały sezon) doznał nowy rozgrywający Maciej Stępień. Do zespołu dołączył Dawid Pawlun, brązowy medalista mistrzostw Europy U21 oraz U22. Będzie on zmiennikiem Jana Firleja, który przeniósł się do Warszawy z Indykpolu AZS Olsztyn. Początek sezonu ominie także nowego przyjmującego Projektu, mistrza olimpijskiego z Tokio Francuza Kevina Tillego. W trakcie mistrzostw świata siatkarz doznał kontuzji stopy i do gry ma wrócić dopiero w grudniu. – Cele, jak zwykle mamy najwyższe. Wiadomo, że poprzedni sezon zakończyliśmy z wynikiem bardzo mocno niezadowalającym przede wszystkim nas, ale także ludzi dookoła klubu, kibiców. Zrobimy wszystko, żeby wrócić do czołówki i w przyszłym roku grać w europejskich pucharach – zapowiada środkowy Piotr Nowakowski, który w latach 2011-2017 reprezentował barwy Asseco Resovii, podobnie jak libero Damian Wojtaszek (2015 – 2017).
ASSECO RESOVIA – PROJEKT,
sobota, godz. 17.30
(transmisja Polsat Sport i Radio Rzeszów)
Rafał Myśliwiec


