Gigantyczne ceny gazu i prądu dobijają piekarnie

Jesteśmy w dramatycznej sytuacji z powodu wysokich rachunków za prąd i gaz. W przyszłym roku będziemy zmuszeni sprzedawać chleb o 100 procent drożej – mówi Bartosz Wójcik, kierownik piekarni Anwit w Chorkówce k. Krosna. Fot. Piekarnia Anwit w Chorkówce

– Cena za prąd i gaz wzrosła o 300, a nawet o 500 procent! Dla naszego zakładu to dramat. – załamuje ręce Bartosz Wójcik, kierownik Piekarni Anwit w Chorkówce koło Krosna. – Z tego powodu będziemy musieli podnieść ceny sprzedawanego chleba o 100 procent – dodaje. W podobnej sytuacji jak on, jest większość właścicieli piekarni na Podkarpaciu. Co więcej, niektóre z nich, jak chociażby działająca od 1936 r. Piekarnia Rodzinna Guzik w Krośnie przestały istnieć. – W ubiegłym roku, po 86 latach musiałem zamknąć piekarnię – mówi z żalem pan Józef Guzik, syn założyciela zakładu.

Piekarnia Anwit funkcjonuje od 1968 r. Bartosz Wójcik jest kierownikiem od 20 lat, ale, jak stwierdził w rozmowie z Super Nowościami, to właśnie 2022 rok jest najtrudniejszy dla tego zakładu. – Do wzrostu rachunków za prąd i wodę trzeba dodać wzrost ceny mąki o 100 procent i drożdży o 80 procent. W związku z tym zamierzamy zamienić opalanie gazem na olej napędowy, ale to wiąże się z kolejnymi kosztami. W tej sprawie podjęliśmy już decyzję i zamówiliśmy nowy sprzęt na olej – mówi Bartosz Wójcik, kierownik piekarni Anwit w Chorkówce k. Krosna, który dodaje: – Dzienne przede wszystkim mieszkańcom Krosna sprzedajemy ok. 2 tys. bochenków chleba zwyczajnego o wadze 0,60 kg, a ok. tysiąca bochenków wyższego gatunkowo. Teraz najtańszy chleb kosztuje tam 4,20 zł, a jak zapowiada właściciel piekarni, Witold Ulanowski, na początku przyszłego roku trzeba będzie za niego zapłacić od 8 do 10 zł.

2022 to najtrudniejszy rok

W jednej z rzeszowskich piekarni (właściciel, z którym rozmawialiśmy chce zachować anonimowość – przyp. red.) też są znaczne, kilkusetprocentowe podwyżki cen za gaz i prąd. Z tego też powodu wyłączono już dwa paleniska. Do niedawna palono tam gazem, ale z powodu wzrostu cen, teraz zastosowano pelet, który jednak też sporo kosztuje. W firmie piekarniczej zatrudnionych jest ponad 35 osób. Właściciel bierze pod uwagę, że będzie zmuszony zwolnić niektóre osoby, żeby przetrwać. Raczej nie ma nadziei na pomoc ze strony rządu. Ceny chleba będą u niego wyższe. – O ile? – pytamy. – Na razie nie potrafię powiedzieć, ale jeśli znacznie je podniesiemy, to ludzie przestaną u nas kupować. – Czy rozważa pan zamknięcie piekarni? – dopytujemy. – Mam nadzieję, że uda się utrzymać nasz zakład, ale od 1995 r., gdy rozpoczął działalność, tak ciężko jeszcze nie było – stwierdził. – Jak będzie w 2023 r., tego nie wie nikt. Ale lepiej na pewno nie będzie – dodaje.
Dramat przeżył także Józef Guzik, który właśnie z powodu wysokich cen gazu zmuszony był zamknąć Piekarnię Rodzinną Guzik w Krośnie, która zaczęła sprzedawać chleb jeszcze w 1936 r. – W ubiegłym roku po 86 latach musiałem zamknąć piekarnię – mówi pan Józef. – Starzy pracownicy odeszli na emeryturę, nowych nie znaleźliśmy. Jednak głównym powodem były wysokie ceny gazu. Dlatego prowadzenie piekarni okazało się nieopłacalne – wyjaśnia kulisy swojej decyzji.
W minioną sobotę również z powodu wzrostu cen energii zamknięto jedną z piekarni na osiedlu Młodych w Sędziszowie Młp.

Gaz droższy o… 1000 procent

Takich przykładów jak powyższe, na Podkarpaciu jest więcej. Kolejny pochodzi z Krosna, gdzie jest piekarnia, która wkrótce może również zostać zamknięta. To Piekarnia Maciej Munia, która zatrudnia 20 osób i działa od 1945 r. – Po 80 latach wypowiedzieliśmy umowę na gaz, bo nie stać nas na opalanie pieców – powiedział Dariusz Munia, właściciel tego zakładu. – Gaz zdrożał nam aż 10-krotnie. To jest aż 1000 procent! Dotąd płaciliśmy miesięcznie 10 tys. zł, więc po podwyżkach wyszłoby ponad 100 tys. zł. Wówczas nasz chleb musiałby kosztować ok. 30 zł, żebyśmy byli w stanie opłacić rachunki. To przeraża. Dlatego zdecydowałem o zmianie źródła zasilania i wybrałem olej opałowy. Jeśli tego nie zrobiłbym, to musiałbym zlikwidować firmę pod koniec roku – dodaje.

Droższe też składniki

Oprócz cen prądu i gazu, zdrożały także składniki potrzebne do wypieku chleba. Cena mąki w ciągu roku skoczyła z 1 zł na 2,40 zł, drożdże kosztowały 3 zł, teraz 6 zł, cena cukru skoczyła z 2,50 zł na 5,95 zł. Zdrożała też margaryna, ziarna, jak np. słonecznik, siemię lniane oraz płatki owsiane i rodzynki. Piekarze nie mają na to wpływu. Do tego dochodzą rosnące koszty paliwa oraz koszty pracownicze. Branża piekarska jest w dramatycznej sytuacji i właściciele podkarpackich piekarni, z którymi rozmawialiśmy, nie liczną na pomoc osłonową od rządu. Już teraz za tak wysokie ceny prądu i gazu winią premiera i jego ministrów, bo ich zdaniem, powinni wpłynąć na np. PGE czy PGNiG, by te powstrzymały nadmierny wzrost cen. To właśnie przez nie dobijane są firmy, które przecież wpłacają podatki do budżetu państwa. Upadłość wielu piekarni zmniejszy te wpływy do państwowej kasy. Ratunek dla wytwórców chleba jest więc konieczny i rozwiązania w tym zakresie powinny być podjęte jak najszybciej.

Mariusz Andres