
– Ponad dwa tygodnie temu wysłałam do Urzędu Miasta pismo w sprawie sprzątania po wyścigu kolarskim. Nie dostałam żadnej odpowiedzi, a przecież to ich obowiązek. Jeszcze niedawno obok głównych dróg można było zobaczyć walające się pozostałości po Tour the Pologne. To przykry widok – mówi nam nasza czytelniczka, mieszkanka Rzeszowa, dla której porządek w mieście to bardzo ważna kwestia.
Na początku sierpnia stolica Podkarpacia gościła jeden z etapów tegorocznego przejazdu rajdu kolarskiego, a 10 sierpnia informowaliśmy o tym, że w kilku miejscach miasta wciąż można zauważyć nieposprzątane po imprezie folie itp. – Po środowym wyścigu pozostały taśmy. Kiedy zostaną sprzątnięte? – pytała wówczas nasza czytelniczka. – Za posprzątanie po wyścigu odpowiedzialny jest organizator. Powinien to zrobić od razu po zakończeniu wydarzenia. Pozostałości, które nie zostały uprzątnięte, zostaną wkrótce zabrane przez miejskie służby – informowała Kancelaria Prezydenta. Minęło kilka tygodni, a my ponownie odebraliśmy telefon interwencyjny. – Padają piękne slogany, że Rzeszów to miasto innowacji, ale małymi krokami stajemy się miastem niechlujstwa – mówi nam czytelniczka. Przeszliśmy się wskazanymi przez nią ulicami. Na znaku drogowym przy Asklepiosie na Podwisłoczu zauważyliśmy taśmy z logo jednego ze sponsorów przejazdu.
Co z „estetyką miasta”?
Mieszkanka wielokrotnie rozmawiała z firmą z Warszawy, która zajmowała się sprzątaniem po rajdzie, jednak twierdzi, że to Konrad Fijołek jest odpowiedzialny za czystość Rzeszowa. – W ubiegłym roku po wyścigu pozostały resztki taśm, sznurków zawiązanych wokół słupów, znaków drogowych czy drzewek. Wzdłuż ul. Kopisto, mostu Zamkowego, placu Śreniawitów te „ozdoby” powiewały przez ok. półtora miesiąca, zanim zostały usunięte przez pracowników Zarządu Zieleni Miejskiej, grzecznościowo, gdyż nie było to w ich zakresie działań. W tym roku było jeszcze gorzej. W rozmowie z przedstawicielem organizatora dowiedziałam się, że firma odpowiedzialna za umieszczenie taśm wzdłuż trasy przejazdu oraz ich usunięcie po imprezie, wykonała wszystko zgodnie z umową – czytamy w piśmie skierowanym przez mieszkankę do UM. Efekt ich pracy wyglądał tak, że pasy rozciągnięte pomiędzy słupami oświetleniowymi wzdłuż ul. Hetmańskiej, m.in. przed Delikatesami, zostały przecięte w połowie i leżały na chodniku.
Usunął je po kilku dniach mieszkaniec, któremu wstyd było patrzeć na bałagan. Pozostałe, omotane wokół słupa i na barierce przed budynkiem Zakładu Kryminalistyki Policji, usunięto dopiero 8 września.
– Na stronach UM powtarza się hasło „estetyka miasta”. Umówiłam się na spotkanie w sprawie sprzątania z Dariuszem Urbanikiem, zastępcą prezydenta, na 12 października – dodaje czytelniczka. Zadzwoniliśmy do UM. – Taśmy koło Asklepiosa zostaną posprzątane – poinformował nas Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta.
Kinga Siewierska


