
RZESZÓW. Od lat jeżdżę rowerem do centrum przez most Zamkowy, ostatnio przy ścieżce rowerowej pojawiły się znaki zakazu wjazdu i oznaczające wjazd na drogę jednokierunkową. Skąd ta nagła zmiana? – pyta nasz czytelnik Tomasz, mieszkający na Nowym Mieście.
Ścieżki rowerowe znajdują się po dwóch stronach mostu Zamkowego. Są wyraźnie oddzielone od chodnika dla pieszych i od samego początku, choć rowerzyści niespecjalnie tego przestrzegają, są jednokierunkowe. Wskazują na to wymalowane na drodze poziome znaki rowerów pokazujące, w którą stronę dozwolony jest ruch.
– Znaki pionowe pojawiły się niedawno, dołożyliśmy je na prośbę policji. Wszystko zgodnie z przepisami – tłumaczy Bartosz Gubernat z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa. – I dobrze, żeby rowerzyści ich przestrzegali. Przejście tym mostem jest dość wąskie. Gdy idą dwie osoby obok siebie, a do tego z dwóch stron jadą rowerzyści, którzy muszą się wyminąć, to robi się niebezpiecznie.
Podkom. Adam Szeląg, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie przyznaje, że to działanie profilaktyczne: – Ruch na moście jest jednokierunkowy, znaki zostały postawione, żeby to stało się bardziej przejrzyste. Nie znaczy to, że nagle obstawimy most po dwóch stronach, żeby łapać rowerzystów i wlepiać im mandaty. Dodatkowe oznakowanie ma na celu wyłącznie poprawę bezpieczeństwa, zarówno rowerzystów, jak i pieszych.
Dodaje, że do tej pory niebezpiecznych zdarzeń z udziałem rowerzystów na moście Zamkowym nie było. Jednak w tym przypadku może faktycznie lepiej dmuchać na zimne.
krl


