
– Mamy więcej telefonów odnośnie do prób oddania zwierząt do schroniska ze względu na to, że kogoś nie stać na ich utrzymanie – mówi Katarzyna Pokrzywa ze schroniska „Kundelek” w Rzeszowie. W wielu przypadkach są to nie tylko emeryci, ale także młodzi ludzie.
Drożyzna wpływa na wiele stref naszego życia, także i na naszych czworonożnych przyjaciół. Wielu ludzi jest zmuszonych oddać psy, ponieważ nie stać ich na opiekę.
– Do schroniska przyszło dwóch emerytów, którzy chcieli oddać psa, bo nie są w stanie go utrzymać – opowiada Katarzyna Pokrzywa ze Schroniska „Kundelek” w Rzeszowie. – Jeden pan chciał oddać pod naszą opiekę owczarka niemieckiego, ponieważ jest już w starszym wieku i nie jest w stanie podołać obowiązkom, a drugi jako powód podał, że emerytura nie wystarcza mu na utrzymanie pieska.
Oddają wszyscy
Ale oddają nie tylko emeryci. Młodzi też. – Niektórzy wyjeżdżają za pracą za granicę i wtedy mamy dużo telefonów, że nie ma co zrobić z psem lub kotem. Niestety, zgłaszają się do nas za kilka dni, a nawet dzień wcześniej przed wyjazdem – mówi Katarzyna Pokrzywa.
Oddanie do schroniska psa powinno być ostatecznością. Jeśli nie możemy utrzymać psa, lepiej znaleźć mu inną rodzinę, w czym pomagają pracownicy „Kundelka”, zamieszczając na swojej stronie ogłoszenie. – Ciężko mi wyobrazić, że ktoś nagle traci poczucie przywiązania do tego zwierzęcia, ale i takie sytuacje w historii naszego schroniska się zdarzały – mówi Katarzyna Pokrzywa.
Są też opiekunowie, którzy zwracają się do pracowników schroniska z prośbą o pomoc w kosztach opieki weterynaryjnej, która jest coraz droższa. – Zdarza nam się pomóc, ale też nie zawsze jesteśmy w stanie pomóc wszystkim – wyjaśnia pracownica schroniska. – Schronisko w samej swojej definicji jest przeznaczone dla zwierząt bezdomnych, czyli takich, których właściciela nie można ustalić – mówi kobieta.
Swoich kotów na bruk nie zamierza wyrzucać 45-letni Grzegorz z Rzeszowa. Ryszard i Szaszka to członkowie mojej rodziny. Nie wyobrażam sobie, żebym mógł je oddać do schroniska, chociaż z miesiąca na miesiąc wydaję na karmę coraz więcej – mówi mężczyzna.
Wolą kota od psa
– Jeżeli chodzi o adopcję kotów, to jest ona na zadowalającym poziomie, natomiast psów w ostatnim czasie spowolniły. Mam wrażenie, że więcej ich przychodzi, niż chętnych do adopcji – mówi Katarzyna Pokrzywa. I dodaje, że istotny wpływ dla osoby adoptującej ma wielkość psa. Im większy pies, tym więcej je, są wyższe koszty weterynaryjne.
Wygląda na to, że w tych czasach, najbardziej opłaca się być bardzo malutkim pieskiem…
Kinga Dereniowska


